Polska w Unii Europejskiej (2) – w opinii Jana Sidorowicza, prezesa firmy Orbis Transport
W „InfoBusie” przekazujemy to, co dzieje się w autobusowym świecie. Zwracamy także uwagę na wypowiedzi przedstawicieli branży dla innych mediów. 1 maja 2004 r. Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Dzień ten przejdzie do historii. Co niesie ze sobą ten fakt dla przewoźników autobusowych? Czy wzrosną ceny, czy pojawią się nowe możliwości? Takie pytania postawili prezesom firm zajmujących się przewozem osób dziennikarze radiowi. Zapraszam do przeczytania zapisu wybranych rozmów, dotyczących branży autobusowej, jakich można było wysłuchać w audycji „Radio Truck”, która jest nadawana w programie I Polskiego Radia (fale długie 225 kHz i lokalne częstotliwości UKF) każdej nocy z piątku na sobotę od północy do godziny trzeciej. ( www.radio.com.pl ) We wrześniu gościem redaktora Mariana Leśniewskiego był między innymi Jan Sidorowicz, prezes firmy Orbis Transport.
Co dla Państwa firmy oznacza wstąpienie Polski do Unii Europejskiej?
Na razie zmieniło się niewiele i tak powinno zostać do czasu wydania nowych zezwoleń unijnych dla przewoźników. Zmieniło się za to w kategoriach dochodów, ponieważ nasi obywatele nagle zapragnęli pojechać do Europy. W związku z tym, mamy pełne autobusy wyjeżdżających do różnych krajów unijnych, a przede wszystkim do Wielkiej Brytanii. Smutne jest to, że powrotne autobusy również są wypełnione pasażerami – co dowodzi, iż nie wszyscy znajdują tam pracę.
Czy większy popyt na przewozy pasażerskie a także zmiany związane z wejściem Polski do UE, wpłynęły na podniesienie cen biletów?
U nas ceny biletów systematycznie spadają. Jeszcze cztery lata temu, bilet w dwie strony do Londynu kosztował ponad 700 zł. W tej chwili ten sam bilet kosztuje około 450 zł. W okresie sezonu ceny te nieznacznie rosną, jednak ich spadek spowodowany jest konkurencyjną ceną biletów lotniczych. Ogólnie koszty wzrosły. Jednak wstąpienie do UE nie jest jedyną przyczyną tych zmian. Należy także podkreślić ogólny wzrost cen paliwa, wzrost opłat za perony, za wjazdy na dworce. Zmiany te wahają się w granicach 15%.
Jakie uregulowania prawne po wejściu Polski do UE sprzyjają Państwa działalności a jakie ją utrudniają?
Dyrektywa unijna dotycząca przewozów osób jest dla nas bardzo korzystna, ponieważ pozwala nam dokonywać przewozów bez udziału partnerów zagranicznych. Do maja bieżącego roku żądaniem krajów europejskich było korzystanie z tego partnerstwa. Nasza działalność opiera się o licencje wydawane przez Polskie Ministerstwo Infrastruktury oraz o zezwolenia na różne kierunki i linie międzynarodowe. Poprzednio takie zezwolenie musiało być zarówno ze strony polskiej, jak i kraju docelowego. Obecnie wystąpiliśmy o tak zwane zezwolenia unijne, które wydawane są wyłącznie przez polskie ministerstwo po dokonaniu konsultacji z krajem docelowym. Niestety, procedury są długie – ostateczny termin wynikający z postępowania administracyjnego i cywilnego może ulec zmianie. Być może pojawią się pewne blokady. Mamy informacje z naszego ministerstwa, że wystawią zezwolenia każdemu, kto o nie wystąpi, spełniając warunki unijne. Zobaczymy, czy kraje unijne nie skorzystają z prawa veta. W krajach tych jest pewien warunek, mówiący o tym, że nowa linia nie może zaszkodzić interesom dotychczasowych przewoźników. Jest to tak zwany haczyk, który może zaważyć na decyzji podejmowanej przez inne kraje należące do Unii. Stare linie działają według dotychczasowych reguł (zezwoleń) do czasu, aż wygasną lub gdy strony zdecydują się na wypowiedzenie umów i wystąpią o nowe zezwolenia. Zatem my postępujemy w ten sposób, że nadal kontynuujemy stare umowy i wystąpiliśmy o nowe zezwolenia, pokrywające się z dotychczasowymi liniami.
Należy jeszcze pokreślić drugi aspekt, czyli to, że nasi konkurenci z zagranicy złożyli dużo więcej niż Polacy wniosków w naszym Ministerstwie Infrastruktury. Niemcy są krajem, z którego napłynęło najwięcej wniosków. Podejrzewamy, że ze względu na liczbę, nasze Ministerstwo Infrastruktury nie będzie w stanie rozpatrzyć owych wniosków. Oznacza to, iż może upłynąć wyznaczony termin odwoławczy dwóch miesięcy, bez odniesienia się przez nasze ministerstwo. To z kolei oznacza „milczącą zgodę". Już teraz wiemy, że jest kilka takich zezwoleń na korzyść sąsiadów z Niemiec. Jest to sytuacja niebezpieczna, gdy tworzy się tak zwany system antenowy, czyli jedno zezwolenie pokrywa całą Polskę i całe Niemcy. Jeśli my – polscy przewoźnicy – nie będziemy mieli wsparcia ze strony polskiego Ministerstwa Infrastruktury, które będzie chroniło vatowców, płacących podatki od dochodu i podatki dla naszych pracowników, to zapewne zostaniemy pokonani przez firmy zagraniczne dysponujące dużym kapitałem i dużymi możliwościami. Mamy świadomość tego, że są oni w stanie przeforsować swoje racje.
Jakie zagrożenia konkurencyjne niesie ze sobą wejście Polski do UE?
Na razie zagrożenia takie, jak uruchomienie tanich linii lotniczych, nie są groźne. Ku naszemu zaskoczeniu, zaobserwowaliśmy obecnie czterdziestoprocentowy przyrost liczby pasażerów na linii przewozowej do Londynu. Jest to miasto, do którego zostały uruchomione pierwsze tanie linie lotnicze. Powstanie tych linii nie stanowi dla nas bezpośredniego zagrożenia, ponieważ linie te obsługują klientów, na których nie jesteśmy nastawieni, czyli: biznesmenów, turystów czy studentów. W sytuacji, gdy osoby poszukujące pracy zaczną swobodnie poruszać się po sieci internetowej – ta sytuacja się zmieni na naszą niekorzyść. Obecnie mamy przewagę nad liniami lotniczymi, ponieważ dowozimy pasażerów do samego centrum miasta docelowego. Natomiast linie lotnicze kończą lot na obrzeżach miast. Wiąże się to z kolejnymi kosztami (ok. 30 funtów) przeznaczonymi na dojazd do centrum. Ponadto jeździmy parami, inni przewoźnicy jeżdżą samodzielnie. W naszym przekonaniu mamy zarówno lepszą obsługę, większą sieć sprzedaży oraz pilotki obsługujące pasażerów, dzięki czemu zawsze możemy służyć radą. Należy także podkreślić, że jeździmy jedynie autobusami firm Volvo i Mercedes, których staż nie przekracza 5 lat. Biorąc pod uwagę barierę językową, nasi kierowcy są Polakami, dzięki czemu ograniczone są sytuacje konfliktowe mogące mieć miejsce podczas długiej podróży.
Jak Pan ocenia wejście Polski do UE dla swojej firmy?
Jesteśmy i byliśmy przygotowani na zmiany, jakie się wiążą z przystąpieniem Polski do U.E. Mamy wykształconą kadrę, znającą języki obce. Porozumienia nawiązywane z naszymi zagranicznymi partnerami zawierane były w językach obcych. Oczywiście pojawiały się pewne niebezpieczeństwa, jak incydenty na terenie Niemiec, gdzie po zatrzymaniu autobusu policja celna przeszukując pasażerów w celu znalezienia narkotyków czy alkoholu, dopuściła do tego, by pasażerowie zostali zaatakowani przez psy. Chcemy uniknąć podobnych incydentów – będących swoistym upokorzeniem dla naszych pasażerów. Istnieją pewne niedociągnięcia prawne, których następstwem są tego typu sytuacje. Nie czujemy się do końca partnerami krajów członkowskich. Okazuje się, że te granice nie są dla nas do końca otwarte. Wspomnę jeszcze o jednej – bardzo nieprzyjemnej sytuacji, w której skuto kajdanami naszego pasażera – siedemdziesięcioletniego mężczyznę – za to, że odepchnął od siebie niemieckiego policjanta. Takie sytuacje niestety jeszcze mają miejsce.
My nie boimy się wejścia do Unii, to nasi zagraniczni konkurenci boją się nas. Wcześniej traktowano nas jak barbarzyńców. Teraz widzą u nas pewną ekspansywność oraz chęć działania i tworzenia. To rokuje dla nas, dla mojej firmy i firm konkurencyjnych, bardzo dobrze. Być może firmy zagraniczne nabiorą do nas respektu, a owocem tego będą w przyszłości nasze korzyści. Już dziś, dzięki pewnym ułatwieniom, zbieramy małe plony. Na naszą korzyść skrócił się czas przejazdów. Ogólnie mówiąc patrzymy optymistycznie na sytuację polskich przewoźników. Jednak bardzo ważne jest to, byśmy się skonsolidowali i stworzyli przeciwwagę dla tych, którzy mają kapitał i możliwości. Obecne rozproszenie naszych przewoźników uniemożliwia nam operacje pozwalające na dokonywanie zmian korzystnych dla naszych przewoźników, konkurencyjnych dla firm zagranicznych.
Bardzo dziękuję za rozmowę.