Podróż Polskimbusem: Warszawa – Wiedeń
Prezentujemy relację redaktora Jacka Pudło z podróży w najdłuższej relacji obsługiwanej przez Polskibus – Warszawa – Wiedeń.
W środę, 27 czerwca 2012 roku, 20 minut przed planowym odjazdem o 18:00, stawiłem się na dworcu autobusowym Metro Wilanowska. W pojeździe znajdowało się kilkanaście osób, a do chwili odjazdu liczba ta uległa zwiększeniu do dwudziestu kilku. Podstawiony został jednopokładowy Van Hool TD921 Altano. Zająłem miejsce na samym przodzie przy szybie przedniej. Na dworcu, przy peronie wykorzystywanym przez Polskiegobusa, stało około 5 autobusów, a na chodniku oczekiwało około 40 osób. Z racji na słoneczny wieczór większość oczekujących stała przy bagażach, wypatrując swojego autobusu.
W autobusie do Wiednia przekrój pasażerów prezentował się różnorodnie. Na sąsiednich fotelach podróżowały skośnookie pasażerki, a z tyłu dał słyszeć się język rosyjski. W chwili odjazdu, z głośników odtworzono głośny komunikat głosowy w języku polskim i angielskim, dotyczący trasy podróży i zasad zachowania się w pojeździe. W chwili rozpoczęcia podróży we wnętrzu było ciepło i parno, około 25 stopni Celsjusza, pomimo uruchomionej klimatyzacji. Z nawiewu wiał chłód o niewielkim natężeniu.
Autobus skierował się przez Służewiec aleją Wilanowską, ul. Marynarską i utknął w korku na Hynka, który opuścił o 18:17, skręcając w aleję Krakowską. Przejazd przez zakorkowane zwykle Janki był natomiast płynny. W zajmowanym przeze mnie miejscu wytłumienie było tak dobre, że gdyby nie cichy, odległy pomruk silnika, to po zamknięciu oczu odniósłbym wrażenie, że znajduję się w cichym, zamkniętym pokoju.
O godzinie 18:51 autobus wjechał na przebudowywany odcinek drogi, dostosowywanej do parametrów drogi ekspresowej. Van Hool mijał budowane wiadukty, kładki, estakady i przepusty, wielokrotnie zmieniając jezdnię. Nowe nawierzchnie wykonywano z betonu, za pomocą specjalnej maszyny, układającej beton na szerokości dwóch pasów jednocześnie. Drogą podążały liczne tiry. Amortyzacja nadwozia była dobra. Przednia część autobusu ulegała dużym wstrząsom jedynie na poprzecznych załomach nawierzchni, a tylna była bardziej komfortowa ze względu na dwie osie tylne.
Aby uzyskać pełną opinię o stanie wnętrza, zajrzałem do kabiny toalety. Wszystko było w najlepszym porządku, a papier, ręczniki i mydło były uzupełnione.
W końcu autobus zjechał z przebudowywanej drogi na odcinek starej autostrady w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. Większość pasażerów obserwowała otoczenie lub czytała książki.
O 21:11 autobus dotarł do Częstochow. Kierowca przez mikrofon ogłosił 15-minutowy postój. Nastąpiła wymiana pasażerska –wsiadło i wysiadło kilka osób. Na dworze było ciemno, ale nadal bardzo ciepło. Na dworcu z Van Hoolem mijały się liczne Autosany A0909L z PKS Częstochowa. Odjazd z dworca miał miejsce o 21:30. Moją uwagę przykuł liczny personel w kabinie kierowcy.
Z racji na późną porę, ciemności na dworze i przyciemniane szyby, dalsza obserwacja otoczenia stała niemożliwa. Podjąłem więc próbę zapadnięcia w sen. Ponieważ nikt nie zajmował fotela za mną, to mogłem spokojnie odchylić oparcie. Brakowało jednak bocznego oparcia dla głowy – siedziałem bowiem od strony korytarza. W końcu zapadłem w płytki sen.
O 22:38 autobus wjechał do deszczowych Katowic. Ponownie miała miejsce wymiana pasażerska. O 22:57 odtworzona została głośna zapowiedź głosowa, a 3 minuty później autobus odjechał w kierunku Bratysławy. Znów zapadłem w sen, ponownie jednak nie na długo.
O godzinie 0:07 autobus zatrzymał się na stacji benzynowej BP przy drodze ekspresowej w rejonie Bielsko-Białej. Kierowca ogłosił 20-minutowy postój i poinformował, że to ostatnie zatrzymanie przez granicą. Wyszedłem na zewnątrz rozprostować kości, a podobnie zrobiła część pasażerów, dokonując w sklepie zakupów za złotówki. Autobus odjechał po 30 minutach.
O godzinie 2:17 autobus ponownie zatrzymał się na stacji benzynowej i kierowca jeszcze jeden raz poinformował o postoju. Dalsza droga przebiegała przez słowacką autostradę. Jeszcze przed świtem autobus wjechał do Bratysławy i skierował się na dworzec autobusowy, gdzie stały liczne czerwono-granatowe Irisbusy Crossway słowackiego przewoźnika. Część pasażerów wysiadła, a autobus o 4:45 ruszył dalej, na końcowy odcinek trasy. Po opuszczeniu śpiącego miasta wjechał na autostradę. Przed wjazdem do Wiednia z lewej strony ukazuje się ogromny kompleks petrochemiczny.