Pisz: Za potrzebą podróżni chodzą w… krzaki
Kiedy na początku roku zlikwidowano ostatnie połączenie kolejowe do Pisza, wydawało się, że nic gorszego podróżnych spotkać nie może. A jednak. Razem z dworcem PKP zamknięto toalety. Teraz ludzie jeżdżący autobusami za potrzebą muszą chodzić w krzaki. Choć może wydawać się to niemożliwe, w liczącym około dwadziestu tysięcy ludzi mieście powiatowym, dworzec autobusowy nie ma toalet. —Byłam świadkiem jak jedna kobieta przybiegła z dworca PKS aż pod kościół przy ulicy Dworcowej w poszukiwaniu toalety —opowiada lekarka z Pisza, która ma gabinet właśnie przy ul. Dworcowej. —Dosłownie była zrozpaczona. Ze łzami w oczach prosiła mnie o pomoc. To żenujące, by w takim mieście na dworcu nie było toalet.
Na brak toalet najbardziej narzekają podróżni jeżdżący na długich trasach, których autobusy zatrzymują się na piskim dworcu.
—Z tego co zdążyłem się zorientować, to zarządca dworca jest zobowiązany zapewnić podróżnym dostęp do toalet i odpowiednio je oznakować —nie ma wątpliwości Jan Alicki, burmistrz Pisza. —Na pewno skontaktuję się z nim i porozmawiam na ten temat. Przecież dłużej tak być nie może.
Brakiem toalet obiecał zająć się również sanepid. —Nikt do tej pory nie sygnalizował nam takiego problemu —wyjaśnia Stanisław Kobylarz z Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Piszu. —Toalety na dworcu powinny być. Zajmiemy się tą sprawą. Sprawdzimy jak tę sprawę regulują przepisy.
Szefowie piskiego PKS-u wiedzą o problemie i —jak mówią —przygotowują się do jego rozwiązania. —Jesteśmy poważnie zainteresowani rozwiązaniem tego problemu, bo coraz częściej jest zgłaszany —mówi Bogusław Socik, prezes Trans–Kom Pisz. —Mamy dostęp do szamba i niewykluczone, że już niedługo wybudujemy własne toalety.