Piotrków Trybunalski: popłoch wśród „busiarzy”
Kontrole busów, przeprowadzane przez inspektorów ITD spowodowały popłoch wśród prywatnych firm minibusowych w Piotrkowie. W efekcie, w piątek (4 listopada), większość z nich nie skierowała swoich pojazdów do ruchu, w obawie przed karami. To doprowadziło z kolei do totalnego chaosu komunikacyjnego w mieście – poinformował „Dziennik Łódzki”. Gdyby MZK wiedziało o szykującej się „pustce” na rynku komunikacyjnym, pewnie wykorzystałoby ten fakt, wypuszczając swoje pojazdy na linie obsługiwane dotąd przez busy. Jak się okazało, kary nie ominęły także autobusów MZK, chociaż tu było ich znacznie mniej – jeden z dwóch zatrzymanych przez ITD dowodów rejestracyjnych należał do autobusu MZK, który jeździł na łysych oponach. „To rutynowa kontrola, nie spodziewaliśmy się takiego popłochu, ale widać coś mają za uszami, że tak brzydko powiem, bo gdyby nie mieli to z otwartą przyłbicą by jeździli.” – mówi Andrzej Bereźnicki, dyrektor Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego w Łodzi. „Od dłuższego czasu otrzymujemy pisma, że minibusy jeżdżą bez zezwoleń na przewóz osób, bez licencji, samochodami w fatalnym stanie technicznym.” – tłumaczy Bereźnicki. „I kontrola potwierdziła te doniesienia. Wobec tego będzie więcej takich kontroli, aż do bólu, bo nie może być tak, że kasa przesłania przewoźnikom bezpieczeństwo.” – zaznacza. Inspektorzy ITD skontrolowali w sumie 11 pojazdów, w tym 7 minibusów, 2 autobusy MZK i 2 autobusy PKS. Dla przykładu w jednym busie wykryli dziurę w podłużnicy, grożącą złamaniem się pojazdu na pół, skorodowaną podłogę, nie przymocowane siedzenia. Stwierdzono siedem naruszeń prawa i wszczęto postępowania m.in. w sprawie braku zezwoleń i licencji. Piotrków od lat słynie z całkowitego chaosu komunikacyjnego. Władze miasta w ostatnim czasie starają się go uporządkować tak, aby uregulować działalność firm minibusowych. W tej sytuacji najlepiej byłoby, aby wszystkie te firmy połączyły się w jedną spółkę. „Mamy program zmieniający i porządkujący komunikację miejską.” – mówi Marcin Pampuch, rzecznik prezydenta. – „A kontrola była spowodowana donosami jednych przewoźników na innych. Już od kilku miesięcy prezydent nakłania ich do połączenia się w jedną dużą spółkę, która na określonych warunkach świadczyłaby usługi w mieście. Przede wszystkim muszą się pogodzić, zadbać o bezpieczeństwo i spełniać określone wymogi.” – dodaje.