Pasażerowie wolą kupować bilety w kiosku – rozmawiamy z Moniką Syczewską – zastępcą naczelnika Zarządu Dróg i Transportu Urzędu Miejskiego w Białymstoku
Już prawie 4 tysiące osób wypełniło ankietę internetową ZDiT dotyczącą automatów biletowych. Aż 4 tysiące pasażerów linii nr 10 kupiło bilety w tych urządzeniach. To bardzo dobry wynik. Czy to oznacza, że biletomaty zostały przez mieszkańców zaakceptowane?
Zostały zaakceptowane te automaty, które wydają resztę, czyli te w „dziesiątkach”. Ale dotarły również do nas głosy emerytów i rencistów, którzy nie przekroczyli jeszcze 70 roku życia i powinni posiadać bilet na przejazd, że automaty w „dziesiątkach” są trochę trudne w obsłudze, a te w „siódemkach” są bardzo proste i przyjazne. Tym niemniej trzeba mieć odliczoną kwotę pieniędzy i to sprawia, że znacznie mniej pasażerów korzysta z tej możliwości zakupu. Mimo wszystko z ankiety tej wynika, co trochę nas zdziwiło, że pasażerowie są tak przyzwyczajeni do tradycyjnej formy dystrybucji biletów (czyli w każdym kiosku, sklepie), że trudno byłoby im przestawić się wyłącznie na zakup w automacie. Ale nie oznacza to, że z automatów należałoby zrezygnować. Zastanawiamy się w tej chwili, czy ewentualnie nie należałoby (z tym, że decyzja byłaby podjęta nie wcześniej niż w czerwcu) spróbować od linii nocnych. Aby bilety były dostępne w automatach we wszystkich liniach nocnych, to w sumie tylko 6 autobusów. Może to byłby pierwszy krok w kierunku ich wykorzystania.
W ankiecie jedno z pytań dotyczy tego, czy sprzedaż biletów powinna odbywać się tylko w automatach z pominięciem innych miejsc. 70 % respondentów nie zgadza się na takie rozwiązanie. Wynika z tego, że sprzedaż „jednorazówek” w kioskach jest potrzebna. Ale 30 % pasażerów chciałoby, aby automat zastąpił kiosk. Czy w związku z tym istnieje szansa, że bilety nabyte w obu miejscach będą tak samo ważne?
Taką możliwość stwarza inny rodzaj automatu, ale nie zainstalowanego w autobusie – dlatego, że idea automatu biletowego sprowadza się do tego, że bilet wykorzystywany jest na danej trasie, podobnie jak kasuje się ten „jednorazowy” kupiony w kiosku. Na automatowym bilecie jest informacja, o której godzinie pasażer go kupił, jest podany również numer boczny autobusu, można go zidentifikować jednoznacznie. Natomiast bilet, który byłby podobny do tego „kioskowego”, można by było kupić w automacie tzw. stacjonarnym, który musiałby być zainstalowany gdzieś w pobliżu przystanku. Wtedy można by było kupić dowolny bilet, żeby go mieć w kieszeni i skasować po wejściu do autobusu. Ale szczerze powiem, że zastanawiamy się nad tym, bo są to bardzo duże koszta. W tej chwili pracujemy nad czymś, co określamy definicją korytarza autobusów wysokiej jakości…
Brzmi bardzo efektownie. Co to właściwie ma być?
Zgodnie z planem rozwoju transportu publicznego przyjętego w zeszłym roku przez radnych Rady Miejskiej w Białymstoku, są wytyczone pewne trasy w mieście, gdzie takie korytarze miałyby funkcjonować. Miałyby nimi jeździć nowoczesne autobusy niskopodłogowe wyposażone w informacje dla pasażera, być może w automat. Tego jeszcze nie wiemy. Jeździłyby trasami, wzdłuż których infrastruktura przystankowa byłaby estetyczna, rozkłady podświetlone, nowe tablice rozkładowe, w niektórych miejscach elektroniczne, gdzie można by było przeczytać coś więcej niż obecnie. To jest oczywiście kwestia kilku lat i możliwości pozyskania środków unijnych, bo to wszystko kosztuje.
Wróćmy do ankiety. Wynika z niej, że pasażerowie mają bardzo wysokie wymagania odnośnie funkcjonowania automatów. 93 % chce, aby wydawały resztę i jest to zrozumiałe, ale 56 % domaga się, aby informowały np. o trasie linii, a 31 % chciałoby płacić w nich kartą bankomatową. Czy nie zdziwiły Pani te oczekiwania pasażerów?
Wydaje mi się, że to są prawidłowe oczekiwania. Pasażer oczekuje wyższej jakości i to bardzo nas cieszy, bo w tym kierunku właśnie należy dążyć. Zależy nam, aby pasażerowie nie zrezygnowali z komunikacji miejskiej. A jak zatrzymać pasażera ? Podwyższać jakość usług, a do tego m.in. należy rodzaj taboru i jego wyposażenie. Uważam, że takie oczekiwania pasażerów są na miejscu. Przecież są takie możliwości techniczne. W automacie testowanym w „siódemce” pasażer może sprawdzić, jaką trasą jedzie i zobaczyć, jakie taryfy obowiązują na obszarze miasta i poza nim. Są automaty wydające resztę, które są droższe, ale mają podobno bardziej skomplikowany system informacyjny. Być może w przyszłości również z nich skorzystamy, ale oczywiście wszystko sprowadza się do kwestii finansowych.
Ankieta wykazała dużą dysproporcję między ilością kupionych biletów w „dziesiątce” – 4 tys., a w „siódemce” – zaledwie 222…
Myślę, że jest to kwestia braku możliwości wrzucenia monety dwuzłotowej czy złotówki. Czasami się wydaje, że ma się sporo drobnych. Jeden z pracowników chciał kupić bilet na próbę, ale nie miał 5 groszy i nie mógł tego zrobić. A poza tym mimo wszystko to jest jeszcze za krótki okres.
Na początku, gdy pojawiły się automaty, był taki pomysł, że te automaty, które nie wydają reszty, drukowały paragony, które pasażer mógłby wymienić na pieniądze. Dlaczego zrezygnowano z tego rozwiązania?
Taka opcja teoretycznie istnieje, ale to nie jest możliwe w naszej sytuacji, ponieważ wchodziłaby tutaj w grę współpraca kilku wydziałów i w zasadzie byłoby to trudne. My jesteśmy wydziałem Urzędu Miejskiego, nie jesteśmy odrębną jednostką, dlatego zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.
Czy po okresie próbnym ZDiT zrezygnuje z instalowania na stałe automatów, które nie wydają reszty, skoro w ankiecie pasażerowie zadeklarowali, że jest to najważniejsza funkcja, jaką biletomat powinien posiadać?
Decyzja będzie dotyczyła nie tyle jednego lub drugiego rodzaju, tylko czy w ogóle będziemy się decydowali na zakup automatów. Być może zdecydujemy się na razie na linie nocne, a co do dziennych, to trzeba byłoby pomyśleć o sposobie finansowania takiej inwestycji. Jest to dość trudna sprawa. Obliczamy, że koszt zakupu takich urządzeń do wszystkich autobusów (czyli około 300, a jeden automat kosztuje ok.20 tys.), wynosi ponad 6 milionów złotych. To są naprawdę duże pieniądze. Można myśleć dwojako. Albo uzyskać środki unijne, a więc trzeba by było opracować stosowny projekt albo myśleć o zamówieniu na sfinansowanie tego typu zakupu. Ale trzeba byłoby rozważyć, czy pasażerom odpowiadałaby wyłącznie taka forma dystrybucji. Bo jak wynika z ankiety, są oni przyzwyczajeni do dystrybucji tradycyjnej. Można by było tylko przez krótki okres (np. rok) utrzymywać jednocześnie jedną i drugą, ale to jest kosztowne.
Od połowy listopada ub.r. automaty pojawiły się w „dziesiatkach” i planowano zamontować je w „dziewiątkach”, jednak z tego zrezygnowano i zainstalowano je w „siódemkach”. Dlaczego tak się stało?
Chodziło o ilość automatów, którą dostawca mógł nam udostępnić. Na linii nr 10 jest więcej autobusów, które musiały być wyposażone. A jednocześnie zastanawialiśmy się nad „siódemką” dlatego, że ma ciekawą trasę i korzysta z niej sporo pasażerów, którzy kupują bilety jednorazowe.
Automaty pojawiły się w autobusach przede wszystkim dlatego, że jeszcze niedawno Białostoczanie mieli ogromne problemy z zakupem biletów w kioskach. Zawiódł system ich hurtowej dystrybucji. Uchwała Rady Miejskiej z grudnia ub. r. zezwala na zakup biletów w ZDiT każdemu, kto posiada odpowiednią sumę. Czy w związku z tym system dystrybucji „jednorazówek” działa już prawidłowo?
Uchwała mówi o tym, że od kwoty powyżej 5 tys. złotych można u nas dokonać zakupu biletów jednorazowych. Mamy przygotowaną standardową umowę, którą należy podpisać, aby takiego zakupu dokonać. Zależnie od kwoty zakupu jest ustalony upust na bilety jednorazowe i w tej chwili z paroma firmami mamy podpisaną taką umowę. W ten sposób to funkcjonuje i nie ma już problemów z dystrybucją. Przy czym umowa jest na czas określony, do końca 2005 roku.
Czy to oznacza, że pasażerowie nie mają już żadnych problemów z zakupem biletów?
Nie ma problemu z zakupem w tej chwili. Sądzę, że wszyscy kioskarze powinni mieć bilety. Każdy ma możliwość zakupu bezpośrednio u nas, ewentualnie w hurtowni. Już trzy hurtownie zajmują się takim pośrednictwem. Właściciele sklepów czy kiosków mogą tam się również zaopatrywać.
W jaki sposób ankieta będzie analizowana? Czy jej wyniki wpłyną na decyzje Zarządu dotyczące zakupu automatów?
Oczywiście. Taki jest jej cel. Analiza przez nas sporządzana wykaże, czy należy pozostać w przyszłości przy tradycyjnym sposobie dystrybucji, czy przestawić się na automaty. Poza najbardziej istotnym czynnikiem ekonomicznym będziemy się posiłkowali opiniami naszych pasażerów. Również jeżeli są jakieś telefony, to staramy się odnotowywać, żeby móc przytoczyć jakieś opinie. Byłoby bardzo dobrze, gdyby było jak najwięcej takich opinii, bo każda z nich jest bardzo ważna.
Czy dotychczasowe wyniki ankiety zaskoczyły Panią ? Może spodziewała się Pani nieco innych odpowiedzi?
Może warto by było popytać o pewne rzeczy przewoźników, ponieważ cała opieka techniczna, ciężar obsługi automatów spoczywa na barkach spółek komunikacji miejskiej. „Dziesiątkę” obsługuje Komunalne Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i to pracownicy tej spółki dbają o to, aby uzupełniać monety, bo jeżeli ich zabraknie to automat przestaje funkcjonować. Natomiast „siódemką” opiekuje się Komunalny Zakład Komunikacyjny. Być może te spółki mogłyby coś powiedzieć o technicznej stronie związanej z obsługą. My poza ankietą mieliśmy dosłownie dwa telefony. Pierwsza zadzwoniła starsza osoba, która miała problem z kupieniem biletu w „dziesiątce”. Rozmówcy ocenili pomysł pozytywnie. Automaty się podobają i są potrzebne. Dlatego trochę nas dziwią wyniki ankiety internetowej. To, że więcej jest głosów za tradycyjną dystrybucją. Ale jeszcze wszystko może się zmienić.
Oczywiście. Ankietę pasażerowie będą mogli wypełniać do końca lutego. Czy automaty często się psują? Doszło może do ich dewastacji?
Jeden był taki przypadek w „siódemce”. Pierwszego czy drugiego dnia po montażu, coś było z bezpiecznikiem, ale zostało to wymienione i wszystko dalej funkcjonowało bez zarzutu. A w „dziesiątce” zabrakło monet, ale to był tylko jeden taki sygnał, później już wszystko działało jak należy. Kierowcy zgłaszają, kiedy monety się kończą i szybko są one uzupełniane. O żadnych dewastacjach też nie słyszeliśmy, co bardzo dobrze świadczy o naszych pasażerach.
Jeżeli ponad 4 tys. osób kupiło bilety w automatach, to znaczy, że spełniły one swoje zadanie…
Być może. Jeszcze nie uzgodniliśmy tego ostatecznie, ale być może jeszcze jeden rodzaj biletomatów przetestujemy.
Czy może Pani podać więcej szczegółów?
To są najmniejsze, dość proste i niedrogie automaty produkowane przez bydgoską firmę, zresztą konkurencyjną dla jednej z firm, która przekazała nam już urządzenia do testowania. Jeżeli rozmowy zakończą się pomyślnie, to postaramy się przez dwa miesiące tamte automaty przetestować. Chociaż nie wyglądają tak estetycznie, nie są tak przyjazne, ale może ich obsługa będzie prostsza. Natomiast ich cena jest atrakcyjna, bo są znacznie tańsze od tych, które obecnie mamy.
Czy te automaty wydawałyby resztę?
Tak, wydawałyby.
A na jakich liniach byłyby testowane?
Jeszcze jest za wcześnie, aby cokolwiek powiedzieć, bo nie są na tyle zaawansowane rozmowy i nie wiadomo czy w ogóle dostaniemy te automaty.
O ile byłyby tańsze od tych już funkcjonujących?
Więcej niż połowę.
Czynnik ekonomiczny jest bardzo ważny, jeżeli te automaty są tańsze, to będzie można ich kupić więcej i wyposażyć w nie więcej autobusów.
Teoretycznie tak, tylko twszystko zależy od tego, czy to będzie zaakceptowane, czy będzie się podobało, czy zafunkcjonuje.
Czy jest taka szansa, jeżeli oczywiście pomysł z automatami wypali, że za kilka lat Białostoczanie będą mogli kupić bilet we wszystkich autobusach komunikacji miejskiej?
Chcielibyśmy, aby taka szansa była. Chcielibyśmy opracować taki projekt. Nie chcę zdradzać wszystkich naszych pomysłów, bo jest jeszcze na to za wcześnie. Środków ze zintegrowanego programu rozwoju operacyjnego na lata 2004-2006 jest już niewiele. Należałoby więc myśleć o tych późniejszych, po 2006 roku, ale nie oznacza to, że należy z tych pomysłów rezygnować, nawet jeżeli miałby to być rok 2007 czy 2008, to myślę, że warto. Wiem, że inne miasta też takie pomysły mają.
Z tego, co się orientuję, to automaty biletowe funkcjonują z powodzeniem w Zielonej Górze. Czy ZDiT w Białymstoku korzystał z rad i doświadczeń tych miast?
Nasi pracownicy byli w Zielonej Górze w grudniu ubiegłego roku i oglądali automaty. Zapoznawali się z systemem, jaki tam funkcjonuje. Wrócili bardzo zadowoleni, wiele się nauczyli. Ich wiedza będzie wykorzystana przy naszym projekcie.
Jeżeli tam sprawdził się ten system, to dlaczego nie miałby sprawdzić się w Białymstoku…?
Tylko, że Zielona Góra jest mniejszym miastem od Białegostoku, ale automaty funkcjonują. Tam właśnie nie ma sprzedaży biletów w tradycyjnej formie dystrybucji, jest zamiast tego w automatach.
Jakiś czas temu pojawił się również pomysł, aby bilety były sprzedawane przez kierowców. Czy takie rozwiązanie będzie wprowadzone?
Jeżeli chodzi o taką sprzedaż, to zdania są podzielone. Wiem, że np. w Gdyni taka sprzedaż ma miejsce, aczkolwiek nasz pomysł niósł ze sobą pewne ryzyko i tego się obawialiśmy. Pewnie byłoby to wygodne dla pasażera, ale pociągałoby za sobą ryzyko rezygnacji z punktualności, z której słynie nasza komunikacja.
To jedna z naszych podstawowych zalet. Ostatecznie chyba nie warto wracać do tego pomysłu. Podstawową rola kierowcy polega na tym, aby bezpiecznie i punktualnie przewozić pasażerów i tak powinno pozostać. Zdania są jednak na ten temat podzielone. Są takie linie, gdzie na pewno byłoby trudno utrzymać jednocześnie punktualność przy konieczności obsłużenia kilku pasażerów naraz. Rozważaliśmy taki pomysł, ale nie ukrywam, że to się wiązało z paskudną sytuacją odnośnie dystrybucji biletów „jednorazowych”. W tej chwili już takiego problemu nie ma i myślę, że ten pomysł powinien być odłożony.
Jakie inwestycje i plany będą realizowane przez Zarząd Dróg w 2005 roku ?
Nasze plany są określone w planie rozwoju transportu publicznego ustalonym w zeszłym roku. Mamy zamiar w tym roku zlecić opracowanie projektu dotyczącego możliwości wykorzystania tras wysokiej jakości, tak żeby autobusy, które będą nimi jeździły mogły mieć jakieś parytety w ruchu. Zastanawiamy się nad definicją korytarza wysokiej jakości – co powinno być w takim korytarzu, jeśli chodzi o wymogi techniczne. Mamy nadzieję, ze w tym roku będzie rozpoczęta realizacja. Wydział Rozwoju Miasta pilotuje realizację projektu: „Poprawa systemu funkcjonowania komunikacji publicznej”. Polega on na modernizacji niektórych tras komunikacyjnych i zakupie taboru. Mamy nadzieję, że ten projekt będzie realizowany, bo jest bardzo ważny z punktu widzenia przede wszystkim przedsiębiorstw przewozowych, które powinny odtwarzać tabor w znacznie większym stopniu niż to było do tej pory.
Czego należy życzyć Zarządowi Dróg i Transportu ? Aby miał jak najmniej problemów z…
…ze środkami finansowymi. Jeśli będą środki finansowe, wtedy wszyscy będą zadowoleni. Uda się zrealizować sporo rzeczy. Nasi przewoźnicy będą zadowoleni i pasażerowie również.
Dziękuję za rozmowę.