Opole: prezes Sitko zmienia oblicze firmy
Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkańcy Opola, którzy codziennie jeżdżą autobusami miejskimi nie potrafili powiedzieć ani jednego dobrego słowa o przewoźniku. Niekulturalni kierowcy, a co najgorsze – nawet kilkunastominutowe spóźnienia to tylko niektóre z czynników wpływających na złą opinię o Miejskim Zakładzie Komunikacji w Opolu. Wszystko wskazuje na to, że takie sytuacje przeszły już do lamusa. 15 października 2004 r. Dariusz Sitko został nowym prezesem spółki. Na stanowisku zastąpił pełniącego tą funkcję blisko 20 lat Janusza Granata. – W firmie było po prostu tragicznie – wspomina Sitko. Zaledwie kilka dni po objęciu stanowiska, nowy prezes wyznaczył misję, którą za wszelką cenę pragnie zrealizować. Najważniejsze jej założenia dotyczą usług komunikacyjnych ukierunkowanych na jakość transportu i ekologię.
Najważniejszy egzamin
Jeszcze w ubiegłym roku rozpoczęto przygotowania do wdrożenia Systemu Zarządzania Jakością zgodnego z wymaganiami międzynarodowej normy ISO 9001:2000. Działania te mają na celu pełne zaspokojenie oczekiwań klientów poprzez poprawę organizacji spółki, ukierunkowanie na klienta i zaangażowanie personelu w doskonalenie procesów zachodzących w firmie. – Nie chcemy posiadać certyfikatu, tylko po to, aby leżał w teczce z innymi dokumentami – tłumaczy Dariusz Sitko. – Dziś funkcjonowanie jakiejkolwiek spółki na rynku europejskim wymaga posiadania takiego certyfikatu. Ja to porównuję do matury. Jeśli firma chce, aby się z nią liczono musi posiadać wdrożony system jakości. To identycznie jak z człowiekiem. Jeśli ktoś nie posiada matury, ludzie inaczej na niego spoglądają. My w tym momencie jesteśmy na etapie przygotowywania się do tego najważniejszego egzaminu – wyjaśnia prezes Sitko. W jaki zatem sposób firma, do której miasto co roku musi dopłacać kilkaset tysięcy złotych, zamierza lepiej świadczyć usługi? – Poprzez odnowienie taboru – odpowiada Sitko.
Odnowa taboru
W ubiegłym roku Urząd Miasta w Opolu po raz pierwszy w historii zdecydował się na wyemitowanie obligacji komunalnych. Część zysku przeznaczono na zakup nowych autobusów. – Miasto nam bardzo pomogło w wymianie taboru, ale należy też pamiętać, że jako spółka zaciągnęliśmy w banku kredyt preferencyjny. Po zakupie ośmiu autobusów musieliśmy tyle samo najstarszych całkowicie wycofać z użycia – mówi Sitko. W sumie na wymianę taboru przeznaczono ponad pięć milionów złotych. Przetarg wygrały Autobusy Polskie. Jelcze M121I przyjechały do Opola w kwietniu 2005 roku. Wszystkie wyposażone są w ekologiczne silniki Euro 3. – Dla mnie priorytetem jest ochrona środowiska, dlatego musimy spełniać najważniejsze standardy – mówi Sitko – Dodatkowo sami możemy wykonywać serwis – uściśla. Za nowego Jelcza M121 trzeba było zapłacić 648 tysięcy złotych. — To dopiero początek wymiany taboru – zapewnia prezes. Sitko chce, aby po Opolu jeździły wyłącznie ekologiczne autobusy. Kiedy to się stanie? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Potrzeba kilku, a najprawdopodobniej kilkudziesięciu lat. Ponad 60 procent autobusów eksploatowanych jest już ponad dekadę. Do najstarszych zaliczają się Ikarusy 280 (17 sztuk), Jelcze M11 (23 szt.), Jelcze L11 (10 szt.), a także Jelcze 120M (19 szt.). – Wiadomo, że to właśnie te autobusy w pierwszej kolejności będziemy się starać wycofać – mówi prezes. Nowe Jelcze M121 wyposażone są w system łączności radiowej, a dodatkowo zainstalowano w nich monitoring. Pasażerowie jeszcze przed wejściem informowali są, że obraz w wozie utrwalany jest na cyfrowym nośniku. – Postanowiliśmy zamontować kamery przede wszystkim, dlatego aby podróżni czuli się bezpieczniej. W autobusach dochodzi do bardzo różnych ekscesów, łącznie z bijatykami. Dzięki temu systemowi w nowych Jelczach jeszcze nie zdarzył się żaden incydent – mówi prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji. Chuligani nie oszczędzają natomiast siedzeń, a nawet szyb w autobusach, w których nie ma monitoringu. Roczne straty z tytułu dewastacji wynoszą ponad 90 tysięcy złotych. – Chciałbym, aby monitoring został zamontowany również w autobusach MAN NL 222 i MAN NL 223. Koszt zakupu wraz z instalacją takiego urządzenia wynosi sześć tysięcy złotych. Na razie nie mamy na to pieniędzy – tłumaczy Sitko. Z zakupu nowych autobusów zadowoleni są przede wszystkim niepełnosprawni, którzy nie mają już problemów z dostaniem się do wozu. Jelcze M121 mają 60 procent niskiej podłogi. Gdyby zdecydowano się na zakup wozu ze 100 procentową niską podłogą, koszt autobusu byłby wyższy o 180 tysięcy złotych. – Niestety, ale na taki wydatek nie mogliśmy sobie pozwolić – tłumaczy Sitko. Nowe autobusy obsługują najbardziej uczęszczane linie Opola. – Wybraliśmy kilkunastu pracowników, którzy kierują tymi wozami. Pasażer wsiadając do autobusu, ocenia jakość naszych usług przede wszystkim po zachowaniu kierowcy. Nasz pracownik musi być uprzejmy, a przede wszystkim wyglądać schludnie. Dlatego w Jelczach wszyscy kierowcy muszą być ubrani w koszule i krawat – mówi Sitko.
Problem spóźnionego autobusu
Ale czy to rozwiąże problem spóźniających się autobusów? – Opracowując rozkład jazdy korzystamy ze specjalnego programu komputerowego. Ale należy pamiętać, że rozkład to nie tylko karteczka zawieszona na przystanku. To zespół dyspozytorów, pracowników, którym przysługują urlopy, zwolnienia lekarskie. Staramy się, aby te wszystkie elementy były synchronizowane. Ale niestety nadal zdarza się, że na dany przystanek jednocześnie przyjeżdża kilka autobusów. Tworzy się wówczas zamieszanie. Zdarza się, że ktoś nie zdąży wejść. Nie chcemy takich sytuacji i będziemy robić wszystko, aby podróżni byli usatysfakcjonowani z naszych usług – podkreśla Sitko. Poważnym problemem dla MZK okazują się linie deficytowe. – Przeprowadzaliśmy wiele badań, z których jednoznacznie wynika, że pewne kursy są mało uczęszczane. Dlatego w niedalekiej przyszłości będziemy musieli zbudować całkowicie nowe trasy. Nie może być tak, aby w autobusie jechały trzy osobowy – mówi Sitko. – Podkreślam, że cały czas jesteśmy otwarci na propozycje mieszkańców – dodaje.
Najlepszym dowodem poświadczającym słowa prezesa jest zmodernizowanie trasy linii numer 18. – Od jakiegoś czasu mieszkańcy dzielnicy Chabry prosili o umożliwienie dojazdu do Wojewódzkiego Centrum Medycznego. Spełniliśmy tą prośbę – mówi prezes. W ostatnim czasie zmieniona została również trasa autobusu 11. Ulica Morcinka znajduje się na Grudzicach. „Jedenastka” zatrzymywała się na pętli przy ulicy Strzeleckiej. Jeden z mieszkańców, Marek Rzepka wystosował pismo do MZK z prośbą o zmianę trasy. Dlaczego? Mieszkańcy nie chcieli, aby ich dzieci musiały iść na najbliższy przystanek ponad tysiąc metrów. Miejski Zarząd Komunikacji zwrócił się z prośbą o opinię do Komisji Bezpieczeństwa Drogowego, a także Miejskiego Zarządu Dróg. Ci zadecydowali, że tą mała uliczką mogą jeździć autobusy. – Pierwszy kurs został wykonany na początku maja – wspomina prezes.
Czas na Internet
Dariusz Sitko postanowił zbudować nowy wizerunek Miejskiego Zakładu Komunikacji również w Internecie. Powstała nowa strona ( www.mzkopole.pl ), na której oprócz rozkładu jazdy można zaznajomić się z polityką organizacyjną, przetargami, a także usługami. I to właśnie dzięki nim firma zamierza czerpać zyski. Do dyspozycji jest stacja kontroli pojazdów, myjnia gabarytowa, serwis napraw i remontów, studio reklamy, a także pracownia psychologii i fizjologii pracy.
– Nawiązałem kontakty z osobami, które zawodowo zajmują się problematyką komunikacji miejskiej. Aby odnieść sukces nie wystarczą tylko nasze chęci. Potrzebne jest współdziałanie nauki i MZK. Uważam, że nadszedł czas dla naszej firmy i należy go dobrze wykorzystać – konkluduje Sitko.
>