Opole: MZK i jego przestarzały tabor
Z rur wydechowych wielu autobusów MZK jeżdżących po Opolu wydobywają się kłęby śmierdzących spalin
– Omal nie zemdlałam ze strachu, myśląc, że płonie – opowiada nam jedna z opolanek
Jechała w piątek samochodem za autobusem linii 12 na ulicy 1 Maja. Pani Agnieszka mówi, że dopiero gdy kierowca dodał gazu, zauważyła, że to nie pożar, a kłęby spalin z rury wydechowej.
– Czarna chmura, która się za nim ciągnęła, śmierdziała potwornie. Zastanawiam się, czy autobusy w takim stanie w ogólne powinny wyjeżdżać na ulice. Zresztą w lecie pewnie nie będzie lepiej, jazda z otwartymi szybami będzie koszmarem, przecież spaliny to zwykła trucizna – piekli się pani Agnieszka.
Zdaniem MZK… autobus był sprawny. – Emisja spalin w tym 22-letnim ikarusie była badana trzy dni temu i autobus zachowywał wszelkie normy określone przepisami, tak jest zresztą w przypadku wszystkich autobusów, choć jest to często trudne do osiągnięcia. Mamy bardzo stary tabor o średniej wieku 12 lat, to przykre, ale taka jest prawda – mówi Tomasz Zawadzki, rzecznik MZK.
Co zatem zrobić, aby z autobusów nie wydobywały się uciążliwe kłęby spalin? – Jedynym rozwiązaniem jest wymiana autobusów. Wrocław np. kupił 80 nowych volvo, spełniających najnowsze normy europejskie, ale nasz urząd miasta nie daje, jak wiadomo, pieniędzy – komentuje Zawadzki.
Policja potwierdza, że były w zeszłym roku przypadki zatrzymania dowodów rejestracyjnych autobusów na terenie Opola. Nie ma jednak danych, czy były akurat autobusy MZK. – Mamy urządzenie do badania emisji spalin. Gdy jest zbyt duża, traktujemy to jako niesprawność pojazdu, czyli wykroczenie – informuje Sławomir Szorc, rzecznik policji w Opolu.