Opole: gwiaździsty układ linii sposobem na straty MZK?
Opolskie MZK, pomimo dopłat do biletów ulgowych, które rocznie wynoszą ok. 6 milionów zł, rok w rok generuje straty wysokości 1 miliona zł. Jakby tego było mało, utrzymanie znacznej części autobusów Miejskiego Zakładu Komunikacji rocznie przekracza ich wartość nawet kilkakrotnie, a tabor MZK w ciągu piętnastu lat skurczył się prawie o jedną czwartą. Pojawiają się zatem nowe koncepcje rozwiązania tego problemu, niektóre dość rewolucyjne – czytamy w „Gazecie Wyborczej – Opole”. Jedna z propozycji zakłada zmianę obecnego układu linii z przelotowego na gwiaździsty. Z przeprowadzonych analiz wynika, że autobusy MZK Opole przejeżdżają rocznie 6 milionów kilometrów, podczas gdy zakłady komunikacyjne w innych miastach podobnej wielkości, jak Zielona Góra, Koszalin czy Włocławek – od 4,4 do 4,8 miliona kilometrów – zauważa Wiesław Wróblewski, przewodniczący rady nadzorczej MZK. Wróblewski jest pomysłodawcą projektu zakładającego wprowadzenie w Opolu tzw. gwiaździstego układu linii, który zakłada że większość autobusów zjeżdżałaby z peryferyjnych dzielnic i spotykała się na pętli urządzonej w centrum miasta. Pasażerowie, którzy chcieliby przejechać z jednego końca miasta na drugi, musieliby się przesiąść. Jego zdaniem, umożliwiłoby to zmniejszenie liczby kilometrów, przejeżdżanych rocznie przez autobusy MZK. „Pętla jest kwestią dyskusji i ustaleń. Ja widziałbym ją na placu Kopernika. Szkoda, że stoi tam jedynie rozgrzebana budowa, ale może pętlę ulokować w miejscu pobliskiego parkingu?” – zastanawia się Wiesław Wróblewski. Prezes MZK przyznaje, że dzięki takiej organizacji układu komunikacyjnego można by zaoszczędzić, chociaż wiązałoby się to z pewnymi niedogodnościami dla pasażerów, którzy musieliby się przesiadać w centrum. Nie musiałby funkcjonować jako gwiazda równoramienna. Niektóre linie mogłyby pozostawać poza centralną pętlą. Poza tym, gdy zdarzy się awaria, na krótszej trasie łatwiej walczyć z jej skutkami, a do tego dążymy – zapowiada prezes MZK. Sławomir Brzeziński, asystent prezydentów Opola jest sceptycznie nastawiony do tego pomysłu i uważa, że trzeba go najpierw poddać dokładnym analizom. Innym pomysłem na poprawę sytuacji MZK jest prywatyzacja niektórych linii. Wiesław Wróblewski za głównego kandydata do prywatyzacji uważa linię nocną. „Jeździ nią niewiele osób i nie opłaca się na nią puszczać autobusu. Nie oznacza to, że nie mógłby zyskać prywatny przewoźnik, który kursowałby busem na tej linii.” – rozważa. Prezydent Opola poważnie myśli o sprywatyzowaniu niektórych linii, aby nie dopuścić do ich całkowitej likwidacji. Więcej na: http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,2840694.html