Olsztyn: Chaos za darmo…
Bezpłatny autobus do Carrefoura to jedynie teoria. Tylko nieliczni wiedzą, że jeśli nie jedzie się do sklepu, to za przejazd trzeba płacić. Skwapliwie wykorzystują to kontrolerzy, którzy wlepiają mandaty, komu tylko się da –czytamy w Gazecie Olsztyńskiej. Carrefour otworzył swój sklep 20 września. Niemal natychmiast uruchomił bezpłatną linię dowożącą klientów do sklepu, którą obsługuje Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Jeśli ktoś chce skorzystać z autobusu, a nie jedzie do sklepu, musi zapłacić: 1,05 zł bilet ulgowy, 2,1 zł bilet normalny. O tym wiedzą nieliczni, bo taka informacja widnieje tylko na rozkładach jazdy. Nie ma jej na ulotkach reklamowych Carrefoura, nie ma jej na stronie internetowej MPK, nie ma jej także w autobusach. Od 20 września do 16 października kontrolerzy uprzedzali pasażerów, że przejazd może być płatny, jeśli nie chcą jechać do sklepu. Od trzech dni to się zmieniło, więc co rusz ktoś dostaje mandat. —Takie mamy zarządzenie MPK —mówi Zbigniew Banaszek, kierownik firmy Arsen w Olsztynie, odpowiadającej za kontrolę biletów. —Do 16 października mieliśmy informować klientów. Teraz nie musimy. W autobusie, odjeżdżającym o godz. 11.12 z ul. Partyzantów, jedna kobieta została ukarana, druga wymigała się, twierdząc, że jednak jedzie do Carrefoura. Przez całą trasę jeden z kontrolerów stał przy drzwiach, przygotowując się do „przechwycenia”tych, którzy nie będą jechać do hipermarketu. Jeśli autobus wraca z Carrefoura i ludzie wsiadają do niego, to kontrolerzy nie uprzedzają o konieczności zakupu biletu tylko zaraz po zamknięciu drzwi rozpoczynają kontrolę. Zdaniem przyłapanych pasażerów to bezczelność. MPK ma zarobek, bo pieniądze z mandatów idą do kasy przedsiębiorstwa, a takie rozwiązanie —jak mówi Aneta Szpaderska, rzeczniczka Urzędu Miasta —to efekt porozumienia między MPK a Carrefour.