NSA: gimbus to nie taksówka
Gimbus nie musi zabierać ucznia bezpośrednio spod domu – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Gimnazjalista może sam, bez pomocy gminy, pokonać odległość do czterech kilometrów od punktu zbiórki, a stamtąd już zabierze go szkolny autobus.
Sprawa rozpatrywana przez NSA wynikła na tle skargi pewnego małżeństwa na decyzję wójta, który nie zgodził się na dowóz ich córki bezpośrednio z domu do szkoły (gimnazjum). Dziecko miało do szkoły siedem kilometrów. Wójt proponował, żeby dziecko samo codziennie pokonywało odcinek około dwóch i pół kilometra z domu do miejsca zbiórki, a dopiero stamtąd zabierze je gminny autobus. Rodzice protestowali, bo to oznaczałoby, że odległość siedmiu kilometrów do szkoły miała być podzielona na dwa odcinki –pierwszy, od domu do punktu zbiórki, dziecko miało pokonywać samodzielnie, bez opieki, dopiero następny od punktu zbiórki do szkoły – miało być przewożone gimbusem. Rodzice twierdzili, że gmina musi realizować swoje obowiązki bez względu na to, czy ma na ten cel odpowiednie środki. Poza tym – jak podkreślali – pierwszy odcinek biegł przez las, co stwarzało dla dziecka dodatkowe zagrożenie.
Wójt argumentował z kolei, że ma obowiązek zorganizować punkty zbiórki dzieci w odległości od domu nie większej niż trzy kilometry – gdy dzieci są uczniami klas I-IV szkół podstawowych i nie większej niż cztery kilometry – w przypadku uczniów klas V i VI szkół podstawowych i gimnazjów. Wynika to z art. 17 Ustawy o systemie oświaty. Wójt tłumaczył, że warunki te zostałyby zachowane, bo odległość, którą dziecko miało pokonywać samodzielnie, będzie mniejsza od przewidzianej w ustawie.
Rodzice nie zgadzali się z wójtem i złożyli skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Ten orzekł, że decyzja wójta była błędna. Według sądu wójt, zapewniając dzieciom dowóz dopiero z punktu zbiórki, nie spełnia obowiązku nałożonego na gminę przez ustawę o systemie oświaty. WSA stwierdził również, że gmina musi zapewnić dzieciom dowóz niezależnie od obiektywnych trudności i posiadanych środków. Wyrok ten uchylił Naczelny Sąd Administracyjny na skutek skargi kasacyjnej złożonej przez wójta (sygn. I OSK 699/12). W pełni zgodził się z wójtem, że gmina musi zapewnić dzieciom transport i opiekę w czasie przewozu dopiero od momentu, gdy droga dziecka z domu do szkoły przekroczy odpowiednio trzy i cztery kilometry.
NSA podkreślił, że sposób zorganizowania bezpłatnego transportu i opieki nad dziećmi nie został uregulowany w ustawie o systemie oświaty. Pozostawiono to do rozstrzygnięcia gminie, wskazując jedynie maksymalnie odległości, które dziecko może pokonywać samodzielnie. Chodzi tu –wyjaśnił sąd – o drogę pokonywaną przez dziecko bez pomocy gminy, a więc drogę z domu bezpośrednio do szkoły albo drogę z domu do punktu zbiorczego, skąd dziecko jest zabierane przez autobus szkolny. –„Nie można więc zwrotu 'z domu do szkoły’ rozumieć w każdej sytuacji jako drogę z domu, w którym mieszka dziecko, do budynku szkoły”–podsumował NSA.