Nowy Sącz: Zima w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym
Połowa zimy. Codziennie z sądeckiej bazy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego wyrusza 65 autobusów pokonując 557 kilometrów. Z usług przewoźnika korzysta codziennie kilkadziesiąt tysięcy pasażerów na 40 liniach komunikacyjnych.
– W najgorsze mrozy odwołaliśmy tylko jeden kurs do Królowej Górnej, bo w jednym z autobusów zamarzły zawory pneumatyczne – mówi Andrzej Leopold Cisoń, prezes zarządu spółki. – Mieliśmy też jeden opóźniony kurs do Paszyna. To nie najgorzej w porównaniu z innymi przewoźnikami. Nasi pracownicy w warsztatach nie szczędzili trudu, by autobusy były cały czas sprawne. Były noce, że silniki pracowały przez kilka godzin.
W zeszłym roku, jak wynika z analiz i finansowych, koszty firmy wzrosły w porównaniu z rokiem poprzednim o 570 tys. złotych ze względu na ceny paliwa. Do tego w sposób poważny doszły wydatki na części zamienne.
Jeśli porównamy cenę paliwa w styczniu 2005 roku, która wynosiła 2456 złotych za tysiąc litrów, to w październiku osiągnęła wartość 3174 zł za tę samą ilość. W styczniu tego roku cena tysiąca litrów oleju osiągnęła kwotę 2849 zł.
– A ceny biletów w minionym roku pozostały na niezmienionym poziomie – mówi Edward Berkowicz, zastępca prezesa zarządu ds. techniczno-eksploatacyjnych. – Mamy świadomość, że jesteśmy spółką komunalną, mającą przede wszystkim świadczyć usługi dla społeczeństwa.
Szefów MPK, oprócz pętli zawiązanej przez ceny paliw, martwi szeroki zakres uprawnień pasażerskich do przejazdów ulgowych i bezpłatnych. Ulgi są nakazane ustawowo przez państwo i radę miasta.
– Bardzo ostrożnie licząc straty dla firmy wynikające z tytułu ulg, wyniosły one w zeszłym roku około 6,5 miliona złotych – wyjaśnia Edward Berkowicz. – A dopłaty z gmin, których mieszkańcy korzystają z naszych usług nie przekroczyły 3,5 miliona złotych. Stąd nie dziwi deficyt wynoszący blisko trzy miliony złotych.
MPK jako spółka komunalna pracuje na zasadzie non profit. Działalność podstawowa, czyli przewóz pasażerów, jest generalnie deficytowa.
Dla ratowania finansowego, od lat część kosztów działalności pokrywana jest z prowadzenia innych usług na stacji kontroli pojazdów, wynajmu lokali, sprzedaży części zamiennych. To wszystko jednak za mało, by pokryć finansowe braki.
– Moglibyśmy konkurować z innymi przewoźnikami, gdyby nie obowiązek społeczny, czyli utrzymywanie ulg – mówi Andrzej Cisoń. – Ale to nie zależy od nas, ale od radnych miasta. Koszt zaspokajania potrzeb społecznych w transporcie jest dla naszej firmy bardzo wysoki.
Kiedy pytamy, które linie autobusowe są w miarę dochodowe dla MPK, wiceprezes Berkowicz wymienia: 7, 23, 41. Linia 9 i 10 wymagałaby likwidacji.
– Taka sytuacja finansowa w zakładach komunikacji jest w każdym mieście naszego kraju – mówi Andrzej Leopold Cisoń. – Mogę się tylko pochwalić, że tak zwany koszt wozokilometra wśród miast wielkości Nowego Sącza jest u nas najniższy w kraju. Przyjeżdżają do nas koledzy z różnych stron Polski jak na poligon doświadczalny i pytają, jak to robimy