Myślenice: Stacja paliw na dworcu PKS jest kością niezgody
Burmistrz Maciej Ostrowski twierdzi, że 'gmina wywiązuje się z umowy sprzedaży udziałów w PKS Myślenice’. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne z Łodzi, które te udziały nabyło, ma inne zdanie – pisze Gazeta Wyborcza. Dziwne rzeczy dzieją się wokół myślenickiego PKS-u. W tym tygodniu – tuż przed poważnymi zmianami w organizacji ruchu na dworcu – został odwołany prezes firmy, busiarze ciągle nic nie wiedzą o przenosinach z ul. Słowackiego na teren PKS – mimo że taka decyzja zapadła już w grudniu ubiegłego roku – zaś budowa stacji paliw staje się kością niezgody między gminą a łódzkim MPK, które kupiło od niej udziały w spółce.
Sytuacja jest napięta, bo jednocześnie trwa procedura budowy Galerii Handlowej na dworcu. Jej inwestorem jest spółka utworzona przez przedstawicieli myślenickiego oddziału Kongregacji Kupieckiej. Chodzi o duże pieniądze, wpływ na lokalny rynek handlowy – gdzie jest coraz większa konkurencja – ale także przyszłość największego od lat przewoźnika.
Coraz większa jest również niepewność pracowników, którzy niedawno zażądali podwyżek od zarządu spółki. Tymczasem, jak wynika z nieoficjalnych informacji, straty od początku tego roku przekroczyły już wysokość kapitału zakładowego, a PKS przegrywa choćby przetarg na przewóz młodzieży w Dobczycach.
Wszystko to powoduje, że atmosfera wokół firmy się zagęszcza, a pracownicy PKS nie ukrywają rozżalenia, bo mimo iż są udziałowcami firmy, rozgrywki o przyszłość PKS-u i terenu, na którym się znajduje, są toczone poza ich plecami.
W pierwszej kolejności chodzi o stację paliw. Obiekt miał powstać jeszcze gdy w 2005 roku opracowywano program restrukturyzacyjny dla PKS (koszt wyceniono wtedy na prawie 2,5 mln zł). I toczyły się konkretne rozmowy. Do budowy jednak nie doszło. Dzisiaj nowy właściciel PKS nie ukrywa, że stacja benzynowa to jeden z ważniejszych elementów dla spółki. Na jej powstanie nie zgadzają się jednak radni miejscy, którzy nie uwzględnili uwag PKS-u w projekcie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Uzasadnienie? 'Teren został objęty strefą nadzoru i ochrony jakości zasobów wodnych w związku z jego położeniem w zlewni rzeki Bysinki’. Przy okazji gmina Myślenice powołuje się na decyzję Urzędu Miasta Krakowa z 1982 roku, która dotyczyła 'ustanowienia strefy ochronnej ujęcia wody pitnej dla Krakowa na Rabie w Dobczycach’. – Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że istnieją inne dokumenty – mówił nam jeszcze przed odwołaniem ze stanowiska poprzedni prezes PKS Krzysztof Michalski. Wynika z nich, że w kwietniu tego roku władze Myślenic wysłały pismo do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej z zapytaniem w tej sprawie, a w maju otrzymały odpowiedź, w której RZGW wnosi o wykreślenie zapisów dotyczących stacji paliw, gdyż nie mają one uzasadnienia. – Oczywiście, po spełnieniu koniecznych warunków bezpieczeństwa. Dlaczego burmistrz skrywał to przed władzami spółki? Dlaczego pani projektant i pani Mnichowska z Urzędu Miasta nie brały pod uwagę naszych zastrzeżeń, mimo że były spotkania w tej sprawie? Nie wiem. We wrześniu otrzymaliśmy też pismo z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego, że teren dworca PKS nie jest objęty strefą ochrony pośredniej ujęcia wody w Dobczycach. Dlatego plan zagospodarowania przestrzennego w takiej formie, bez stacji benzynowej, nas nie zadowala – mówił prezes Michalski. Co na to władze miasta? Ponieważ burmistrz unika bezpośrednich kontaktów z 'Dziennikiem Polskim’, wysłaliśmy drogą elektroniczną zapytanie, dlaczego gmina nie godzi się na budowę stacji na terenie dworca PKS i jaka była w tej sprawie korespondencja z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej? – Sprawa jest związana z procedurą zmiany planu zagospodarowania przestrzennego i na następnej sesji będzie miała swój finał – otrzymaliśmy odpowiedź.
To o tyle ważne, że w umowie, która została podpisana w grudniu ubiegłego roku, gmina Myślenice zobowiązała się do współdziałania z przejmującym od niej udziały MPK Łódź 'w realizacji inwestycji dworca autobusowego wraz z komercyjnymi obiektami towarzyszącymi’.
Burmistrz Maciej Ostrowski twierdzi jednak, że 'gmina wywiązuje się z umowy sprzedaży udziałów w PKS Myślenice’. Inne zdanie ma MPK Łódź, o czym świadczy zamieszczona obok rozmowa z rzecznikiem prasowym firmy. Tymczasem Stanisław Lampa, właściciel trzech stacji benzynowych znajdujących się w pobliżu – jak twierdzi – nic nie słyszał o planach budowy kolejnej, ale nie ukrywa, że taki obiekt w samym centrum byłby dla niego dużą konkurencją i jest nawet zainteresowany podjęciem współpracy w tym względzie. Na razie jednak wydaje się to mało prawdopodobne, a Stanisław Lampa intensywnie reklamuje się w bezpłatnych gazetach.
Nie mniej tajemnicza jest kwestia przeniesienia busów na teren dworca. – Już radni poprzedniej kadencji zadecydowali o przeniesieniu dworca busów z ul. Słowackiego na teren PKS. Przy ul. Słowackiego pozostanie przystanek. Nastąpi to w momencie, gdy dworzec do tego zostanie przystosowany – mówi Maciej Ostrowski.
– Pamiętam, że przed kilkoma laty były takie plany – rozmawiałem wtedy nawet z burmistrzem – ale odstąpiono od nich, przyznając rację, że dworzec PKS nie jest przystosowany do przyjęcia takiej liczby busów. Informacja, jakoby decyzja już zapadła, jest dla mnie nowa, bo nikt z nami na ten temat nie rozmawiał – mówi Marek Dyszy, przewodniczący Małopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych.
Jak twierdzi, busiarze obawiają się dwóch rzeczy – preferowania PKS-u w udostępnianiu przystanków na terenie miasta, ale przede wszystkim wzrostu opłat za korzystanie z dworca. – Mamy przykre doświadczenie z Nowego Targu. Stawki za wjazd i wyjazd były tam do przyjęcia, ale niedawno zostały drastycznie podniesione. Prywatni przewoźnicy z konieczności musieli się z tym pogodzić.
Przypomnijmy, że właścicielem PKS w Nowym Targu jest również Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne z Łodzi. A niedawno na Podhale została przeniesiona cała księgowość myślenickiego PKS-u.
– Na 21 przewoźników jedynie 9 nie podpisało porozumienia z PKS w Nowym Targu – twierdzi Bogumił Makowski, rzecznik prasowy MPK Łódź. – W tym względzie nie można więc mówić o skarżeniu się na wysokie opłaty za korzystanie z dworca. Co więcej, ich poziom jest porównywalny z opłatami nakładanymi na przewoźników w innych miejscowościach regionu. Ponadto obowiązujące w Nowym Targu opłaty za korzystanie z dworca są wynikiem inwestycji, jakie na nim przeprowadzono. Między innymi oświetlono go, naprawiono nawierzchnię, zapewniono ochronę oraz udostępniono toaletę czynną do godziny 22. Ponieważ z dworca korzystają pasażerowie oraz pojazdy także innych przewoźników jest oczywiste, że także przewoźnicy – dla dobra i wygody własnych pasażerów – powinni ponieść koszty podniesienia standardu dworca. Poza tym, trzeba pamiętać, że starosta nowotarski podniósł opłatę za wieczyste użytkowanie dworca o 500 proc – mówi Bogumił Makowski.
Jakie dzisiaj są wpływy miesięczne do gminy Myślenice z tytułu postoju busów? Urząd twierdzi, że wynoszą one 7 tys. zł. – Opłata za przystanek w tym miejscu pozostanie – nie można tych środków traktować jako odpływ pieniędzy z budżetu – uważa burmistrz.
Krzysztof Michalski mówi nam jednak, że ta kwota może być zdecydowanie wyższa, przynajmniej 200 tys. zł, a sama decyzja – podjęta de facto w dniu podpisywania umowy między MPK i gminą – ma bardzo duże znaczenie dla miasta i dla spółki.
To nie jedyny ciekawy element rzeczonej umowy. Gmina Myślenice zobowiązała się bowiem do nieprowadzenia działalności konkurencyjnej wobec spółki oraz jej następców prawnych przez okres 50 lat. Na jakiej podstawie, skoro to gmina jest odpowiedzialna za zapewnienie lokalnego transportu zbiorowego? Na to pytanie nie ma z urzędu odpowiedzi.
Gmina zobowiązała się także – jak napisaliśmy wcześniej – współdziałać z MPK Łódź w realizacji dworca wraz z komercyjnymi obiektami towarzyszącymi 'm.in. poprzez niezwłoczne po przeprowadzeniu wymaganych odpowiednimi przepisami postępowań wydawanie stosownych pozwoleń’.
Czy ta współpraca rzeczywiście jest realizowana? Gmina teoretycznie pozbyła się problemu, ale – ponieważ krzyżuje się tutaj wiele interesów – będzie miała jeszcze twardy orzech do zgryzienia. I pewnie nie tylko ona.