Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

MAN z pracowniczym porozumieniem

infobus
25.01.2012 09:46
W styczniu związkowcy NSZZ „Solidarność’ w fabryce MAN w Starachowicach podpisali z zarządem spółki MAN Bus roczne porozumienie ws. elastycznego czasu pracy. Chodzi o możliwość dostosowania produkcji do liczby spływających zamówień. Powszechnie w branży autobusowej początek roku to „chudy”okres, a koniec – „tłusty”, dlatego ważne jest aby móc wówczas rozsądnie zarządzać pracownikami. W rezultacie obie strony zobowiązały się do:
– w miesiącach styczniu i lutym pracownicy wezmą w sumie 9 dni urlopu a pracodawca zorganizuje 5 dni szkoleń, za które pracownicy otrzymają normalne wynagrodzenie.
– w lipcu pracownicy wezmą 5 dni urlopu a po nim będzie 5 dni wolnych od pracy, które będą do odpracowania. W
sumie pracownicy będą mieć 12 dni (96 godzin) wolnych od pracy, które będą odpracowywać w trzymiesięcznych okresach rozliczeniowych.
– do płacy zasadniczej pracowników włączone zostanie 96 zł, które obecnie pracownicy brali, jako dodatek do płacy. Będzie to z datą wsteczną od 1 kwietnia 2011 r. Od sumy tej wyrównana zostanie zapłata za godziny nadliczbowe, urlopy, zwolnienia lekarskie i premię.
– od 01.04.2011 premia łącznie max. wynosi 16%.
– od 1 grudnia 2011 płaca zasadnicza podniesiona zosta­nie o kolejne 50 zł.
– od 1 stycznia 2012 r. pracownicy będą otrzymywać 115 zł. w formie dodatku do płacy.
– MAN Bus zobowiązał się do zagwarantowania wypła­ty 40% premii rocznej w grudniu 2012r. Dalsze 30% premii
rocznej uzależnione będzie od wyników finansowych firmy. Jest też gwarancja wypłaty w 2013r. premii od zysku całego
koncernu MAN-a. Jest to zupełnie nowa dodatkowa premia, którą pracownicy otrzymają po raz pierwszy. Dodatkowo od 1 stycznia 2012r. podniesiona zostanie o 4% premia miesięczna.
– zatrudnienie w roku 2012 w zakładzie w Starachowicach nie może spaść poniżej 1510 osób miesięcznie.
– pracownikom, którzy pracują w MAN ponad 20 lat a któ­rzy przenoszeni będą na inne stanowiska pracy nie będzie obniżana płaca zasadnicza.
– dodatkowo udało się także spowodować przedłużenie umów o pracę 30 pracownikom, którym umowy miały być nieprzedłużone.
– do 30 marca będą prowadzone negocjacje na temat pod­wyżki płac na rok 2012. Podwyżka wejdzie w życie od 1 stycznia 2012 roku.
Produkcja korpusów w StarachowicachProdukcja korpusów w StarachowicachGotowy szkielet NeoplanaKataforeza w Starachowicach
Taki efekt negocjacji w MAN Bus Starachowice przedstawia najnowsze wydanie magazynu „Wiadomości Związkowych”(WZ 265). Na łamach tego samego pisma możemy przeczytać też komentarz Jana Seweryna, szefa zakładowej Solidarności dotyczący okoliczności podpisania porozumienia oraz oceny korzyści zawartych w nim postanowień. Oto jego opinia: – (..) „Jeżeli chodzi o podpisanie porozumienia o rozkładzie czasu pracy na rok 2012 to z tego powodu doszło do wie­lu nieporozumień i przekłamań. Jako przewodniczący NSZZ „Solidarność’, który z szacunkiem traktuje nie tylko członków Związku, ale wszystkich pracowników firmy czuję się w obowiązku wyjaśnić wszystkie kwestie zwią­zane z podpisaniem porozumienia. Na początek trochę historii. Jak dobrze pamiętamy Zarząd MAN-a jeszcze w roku 2010 czynił usilne starania, aby podpisać porozumienie o tak zwanym elastycznym czasie pracy. Nasz Związek, który reprezentuje wszystkich pracowników firmy i który liczy się z ich opinią mając wiedzę, co pracownicy sądzą na ten temat wyraźnie stwierdził w rozmowach z przed­stawicielami pracodawcy, że pracownicy nie chcą praco­wać w systemie elastycznego czasu pracy. Za naszą po­stawę byliśmy oskarżani przez Zarząd, że działamy wbrew interesom pracowników i firmy, że manipulujemy załogą itp. Aby udowodnić Zarządowi, jakie jest stanowi­sko załogi w tej sprawie postanowiliśmy przeprowadzić referendum. Wynik referendum był porażający dla Zarzą­du. Załoga wypowiedziała się przeciw elastycznemu cza­sowi pracy. Jednak Zarząd nie przyjął tego do wiadomo­ści i przeprowadził drugie referendum. I znów było zasko­czenie, bo wynik drugiego referendum potwierdził tylko wynik pierwszego. Za taką postawę załoga została uka­rana pozbawieniem premii rocznej i brakiem podwyżki płacy. Tu muszę dodać, że wtedy, gdy się to wszystko działo obowiązywała tak zwana ustawa antykryzysowa, która dawała pracodawcy możliwość wprowadzenia ela­stycznego czasu pracy. I jeszcze jedno pracownicy w zdecydowanej większości godzili się na brak premii rocz­nej i brak podwyżki wynagrodzeń byle by nie było ela­stycznego czasu pracy. Mało tego pracownicy odrzucili wprowadzony przez pracodawcę dodatek do płacy w wy­sokości 96 zł. Dopiero trzeba było naszej interwencji, aby pieniądze te przyjęli. Wydawało się, że Zarząd pogodził się, że w Starachowicach nie będzie elastycznego czasu pracy tym bardziej, że w roku 2012 przestawała obowią­zywać tzw. ustawa antykryzysowa. Ale były to tylko pozo­ry, bo wkrótce sprawa wróciła i była wałkowana przez kolejne miesiące. Prezesi twierdzili, że nie będzie żad­nych podwyżek płac dopóki nie podpiszemy porozumie­nia o elastycznym czasie pracy i to na czas nieokreślony. Odrzuciliśmy wersję porozumienia zaproponowaną przez Zarząd, ale wciąż trwały przepychanki. Niestety inne związki zawodowe przychyliły się do propozycji praco­dawcy i gotowe były porozumienie podpisać, za co były przez Zarząd chwalone w lokalnych mediach. Jak zwykle „Solidarność’ została sam na placu boju, ale nie przejmo­waliśmy się tym gdyż stanowisko nasze było stanowi­skiem zdecydowanej większości załogi. Jednak nasz upór spowodował, że Zarząd zmienił swoją postawę i zaproponował zupełnie inny rodzaj porozumienia, który w kilku punktach był dla nas do zaakceptowania. Rozmowy trwały cały czas i to na kilku płaszczyznach. W końcu doszło do tego, że Zarząd zdecydował się na podniesie­nie płacy zasadniczej o czym dotychczas nie było mowy. Zmniejszyła się też ilość godzin, które pracownicy mieli by odpracowywać. Udało się także wynegocjować ochro­nę płacy pracowników z długoletnim stażem zawodo­wym. Mając nowe propozycje, które w części nas satys­fakcjonowały zdecydowaliśmy się na podpisanie porozu­mienia. Niestety nie mieliśmy czasu na przeprowadzenie szerokich konsultacji z załogą. Konsultacje jednak były, chociaż miały ograniczony zasięg. Zemściło się to tym, że pracownicy byli w tej sprawie niedoinformowani i znaczna ich część nie rozumiała, o co chodzi. Zarzucano nam zdradę, układy z Zarządem itp. itd. Nic z tych zarzu­tów nie jest oczywiście prawdą, ale trudno dziwić się lu­dziom, którym wydawało się, że podpisaliśmy porozumie­nie w wersji obowiązującej w roku 2010. Nie jest to praw­da, bo w praktyce w naszej firmie nie ma elastycznego czasu pracy w rozumieniu ustawy antykryzysowej. To, co jest to tylko wykorzystanie przez pracodawcę możliwości rozliczania czasu pracy w okresach rozliczeniowych.
Szkielet po kataforezieSzkielet NeoplanaSzkielet gotowy do transportuBudowa szkieletu w Starachowicach
Już to wyjaśniałem na wydziałach i na forum internetowym, ale wyjaśnię jeszcze raz. Pracodawca ma prawo, aby nakazać pracownikom przyjść do pracy w wolną sobotę a w zamian oddać dzień wolny do końca okresu rozliczeniowego. Na przykład pracujemy w cztery so­boty w październiku i listopadzie a pracodawca oddaje nam dni wolne pomiędzy Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem czyli do końca okresu rozliczeniowe­go. W tym przypadku pracodawca nie musi się pytać o zgodę ani pracownika ani związków zawodowych. Jest to dla pracownika niekorzystne, ale takie jest prawo pracy i nic tu poradzić nie można. W ciągu roku takich przypadków może być wiele. Dotychczas pracodawca z tego prawa nie korzystał, ale teraz postanowił skorzy­stać. Dlaczego więc negocjował ze związkami skoro nie musiał? Otóż, dlatego, że musiał uzyskać naszą zgodę na takie a nie inne rozplanowanie urlopu. Aby to osiągnąć szedł na ustępstwa dotyczące ilości godzin na minus i podwyżki płac. Jeżeli chodzi o urlopy to sprawa wygląda w ten sposób, że nie wszystkim pra­cownikom pasują terminy, ale jeżeli tak dokładnie spra­wę przemyśleć to jednak rozwiązanie to ma i swoje plusy. Główny plus to to, że w sytuacji, gdy cały zakład idzie na urlop odpada problem z wzięciem urlopu. Bo przecież jest tak, że jeżeli nawet pracownik zaplanuje sobie urlop to pracodawca wcale nie musi mu tego urlopu udzielić argumentując to tym, że pracownik jest w firmie niezbędny. Urlopy w jednym terminie są już w naszej firmie od kilku lat i w roku bieżącym też tak bę­dzie. Nie zmieniła się także ilość dni zaplanowanego urlopu jest ich tak jak w roku ubiegłym czternaście.
Mogliśmy porozumienia nie podpisać, ale czy z lo­gicznego punktu widzenia było by to dla pracowników korzystne? Oczywiście, że było by to niekorzystne, bo przecież ceny ciągle idą w górę a płaca by się nie zwiększała. Mało tego pracodawca mógł zaprzestać wypłacania tych 96 zł. które płacił, jako dodatek do pła­cy. Zagrożenie takie było całkiem realne. Tak, więc płaca zamiast wzrastać mogła ulec obniżeniu! Na do­datek pracodawca mógł pracownikom zaplanować tak czas pracy, że pracowaliby tak jak to opisałem powyżej czyli w wolne soboty a oddawane by mieli dni wolne w innym terminie. Pracodawca, więc osiągnąłby to, co by chciał nie wydając na podwyższenie płac nawet jednej złotówki! Podejmując decyzję o podpisaniu porozumie­nia braliśmy to wszystko po uwagę. W chwili obecnej sprawa wygląda tak, że płaca zasadnicza wzrosła o 145 zł. Będzie to miało duże znaczenie przy obliczaniu wszelkich dodatków do płac (szkodliwe, nocne, premia, nagrody jubileuszowe) a także na wysokość podwyżki płacy w roku bieżącym. Udało nam się to wszystko osiągnąć i na dodatek nie zgodzić się na elastyczny czas pracy (w rozumieniu ustawy antykryzysowej).
Zamieszanie związane z podpisaniem porozumie­nia skutkowało tym, że znaczna część pracowników uważała, że zawiedliśmy ich zaufanie. W proteście około 40 osób członków Związku zrezygnowała z przy­należności do NSZZ „Solidarność’. Jako związkowiec z dużym stażem i doświadczeniem związkowym rozu­miem taką postawę, bo wiadomo, że jeżeli płaci się składkę to w zamian za to czegoś się oczekuje. Jednak w tym przypadku nie ma powodów do rezygnacji z członkostwa w Związku, bo nie zrobiliśmy niczego, co było by wbrew interesom pracowników. Wprost przeciwnie. Na szczęście już kilka osób zrozumiało, jaka jest prawda i wycofało swoje rezygnacje z członkostwa w „Solidarności’. Myślę, że w najbliższych dniach osób takich będzie znacznie więcej. Dodam jeszcze, że kilka osób zadowolonych z podpisania porozumienia w ostatnich dniach wstąpiło w nasze szeregi.Na zakończenie powiem, że co by nie mówić to to, co się stało jest sukcesem NSZZ „Solidarność’, cho­ciaż nie jest to sukces pełny, bo wiadomo, że podczas negocjacji obydwie strony muszą coś wytargować. Dla­tego i jedna i druga strona musi iść na ustępstwa. Tak też było i w tym przypadku. Porozumienie, które podpi­saliśmy obowiązuje tylko w roku 2012 dlatego już dzi­siaj mogę stwierdzić, że pod koniec roku znów będzie­my musieli zmierzyć się z problemem rozkładu czasu pracy. Ale na tym przecież nie kończą się sprawy, któ­rymi w roku bieżącym będziemy się zajmować. Przed nami negocjacje płacowe, które muszą zakończyć się do końca marca a także dalsze rozmowy na temat zmniejszania dysproporcji płacowych pomiędzy Stara­chowicami a Poznaniem. Spraw którymi będziemy się zajmować będzie z całą pewnością cała masa, dlatego potrzebny jest silny związek zawodowy. Jak wielokrot­nie pisałem uważam, że do „Solidarności’ powinni na­leżeć wszyscy pracownicy firmy, bo tylko w ten sposób możemy skutecznie przeciwstawić się antypracowniczym zakusom pracodawcy. Jednak w swojej działal­ności musimy brać pod uwagę uwarunkowanie zarów­no w skali lokalnej jak i w skali makro. Musimy także dbać o rozwój firmy, bo przecież daje nam ona utrzy­manie. Oczywiście nie musimy zgadzać się na wszyst­ko, czego pracodawca by od nas i od pracowników oczekiwał. Musimy jednak wykazywać się rozsądkiem i starać się tak postępować, aby osiągnąć to, do czego Związek jest powołany i czego pracownicy od nas oczekują. I jeszcze jedno. „Solidarność’ nigdy nie za­wiodła i nie zawiedzie zaufania ludzi pracy. Udowodni­liśmy to już wielokrotnie i udowodnimy jeszcze nie je­den raz.”Jan Seweryn