Łomża: Psy mają budy, a pasażerowie…
Ludzie latają w kosmos, a tu nawet nie ma gdzie schować się przed mrozem czy deszczem! To jest po prostu skandal! Łomża była województwem i nawet takiej okazji nie wykorzystała, żeby wybudować ludziom schronienie! Kupując bilet nie płacą tylko za sam przewóz. To umowa z przewoźnikiem na porządną, godną obsługę aż do momentu opuszczenia autobusu – uważa Stanisław Poznański, który odwiedził redakcję w Łomży skostniały z zimna, bo autobus do Olsztyna opóźnił się już prawie o godzinę!
Maleńki baraczek pełniący funkcję poczekalni niekoniecznie odpowiada oczekiwaniom podróżnych. Tak więc 'poczekalnia’ niby jest… – Byłem w niej przez moment, ale tam wejdzie kilka osób i robi się tłoczno – mówi Andrzej Aftanas z Podkarpacia. A będący w Łomży po raz pierwszy Paweł Gąsiewski mówi krótko: – Poczekalnia jest rozmiarów toalety.
Padają też zarzuty, że w pomieszczeniu zbiera się nieciekawe towarzystwo, można usłyszeć wyzwiska i przekleństwa. – Nie mamy uprawnień, by wpuszczać do poczekalni jedynie osoby z wykupionym biletem – tłumaczy Ireneusz Orzechowski, kierownik działu przewozów łomżyńskiego PKS. Orzechowski wyjaśnia też, że kiedy obiekt budowano, zakładano że tam, gdzie obecnie jest WC będą główne budynki dworcowe, w tym m.in. poczekalnia. – Dlaczego nie powstały? Nie umiem odpowiedzieć. Zarządca łomżyńskiego PKS przez cały piątek nie znalazł dla 'Gazety’ ani chwili czasu. – Chociaż obiekt został oddany w zarząd przedsiębiorstwu PKS, cały czas nim interesujemy się – zapewnia wiceprezydent Łomży Marcin Sroczyński. – Wiemy o niedogodnościach podróżnych i szukamy rozwiązań. Problem polega na tym, że PKS jest spółką państwową. Gdyby zarządcą była prywatna firma, sama zadbałaby o dworzec i jego okolice, szczególnie że wpływy z reklam nie są małe. Ale jeżeli znaleźlibyśmy inwestora, moglibyśmy wypowiedzieć przedsiębiorstwu umowę i zmodernizować obiekt. Takie rozwiązanie jest jak najbardziej realne, choć obawiamy się, że mogłoby się ono odbić na cenach biletów. Jeżeli zmieni się właściciel obiektu, PKS będzie musiał płacić za korzystanie z niego. Według Janiny Skrodzkiej z gminy Miastkowo wystarczyłoby przedłużenie dachu i zabudowanie wiaty przy stanowiskach, tak żeby było schronienie przed wiatrem. Z kolei Anna Kalinowska proponuje zamiast jednej dużej poczekalni kilka mniejszych, obok stanowisk. – Dzięki temu nie będzie trzeba biec na drugą stronę dworca do autobusu. Spór kompetencyjny trwa, a ludzie marzną. Magistrackie szafy puchną od kolejnych wirtualnych planów nadnarwiańskich bulwarów, nowoczesnej zabudowy Starego Rynku, nowych deptaków i centrów kultury. Ludzie traktowani jak bezpańskie zwierzęta nie mają nic do powiedzenia. Milcząco przyjmują kolejne podwyżki cen biletów. Jeździć przecież muszą. PKS dobrze o tym wie i ma w nosie ich problemy. I w ratuszu i w PKSie jest przecież cieplutko.