Łódź: wypadek na linii 55
Widziałam tylko, jak nasz kierowca dojeżdża do przystanku i zamiast zahamować, jedzie prosto na drugi autobus. Potem poczułam już tylko wstrząs i straszny ból nogi i biodra – mówiła pani Janina, leżąc na noszach w ambulansie.
Chwilę potem karetka przewiozła ją do szpitala im. Sonnenberga. Podobnie jak cztery inne osoby, ofiary wypadku, do którego doszło w sobotę w samo południe przy ul. Zakładowej. W wyniku zderzenia dwóch autobusów ucierpiało aż 12 osób: 11 pasażerów i kierowca linii 55.
Jak doszło do wypadku? W autobusie nr 55 przestały działać hamulce. To cud, że w momencie, kiedy pojazd zjeżdżał na przystanek i nie miał zbyt dużej prędkości. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby hamulce wysiadły na środku ruchliwego skrzyżowania. Kierowcy MPK mówią, że autobus, któremu podczas jazdy kończą się hamulce albo wysiada akumulator, to nie jest żaden wyjątek. ch zdaniem, zdecydowana większość taboru łódzkiego MPK od lat nie jest naprawiana. – Boimy się wyjeżdżać na ulice tymi rzęchami – nie kryją zdenerwowania kierowcy MPK. W autobusowych zajezdniach nie mówi się od soboty o niczym innym, jak tylko o tym, co spotkało ich kolegę i jedenastu pasażerów autobusu nr 55. Ich zdaniem, jedynie stan techniczny ostatnio zakupionych solarisów nie budzi wątpliwości.
– Poprawa bezpieczeństwa taboru to jeden z naszych postulatów strajkowych, które są przez władze spółki ignorowane – mówi jeden z przedstawicieli Solidarności w MPK. Kierowcy wolą pozostać anonimowi. – Boimy się szykan ze strony przełożonych – mówią ci, którzy w ubiegłym tygodniu rozpoczęli 2-godzinny strajk ostrzegawczy. Obawy kierowców potwierdzają kontrolerzy z łódzkiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego, którzy w kwietniu sprawdzili wybiórczo autobusy MPK.
W związku z fatalnym stanem technicznym, zatrzymano wtedy dowody rejestracyjne 16 z 33 kontrolowanych pojazdów. Co zaniepokoiło kontrolerów? Lista jest długa, ale najpoważniejsze zarzuty to: niesprawność układów kierowniczych, uszkodzenie lub nadmierne zużycie opon, braki w oświetleniu, nieszczelności układu pneumatycznego, wycieki płynów eksploatacyjnych i niesprawne gaśnice.
Co na to władze MPK?
Bogumił Makowski, rzecznik spółki, że problemem nie jest zły stan taboru, a nieodpowiedzialne zachowanie kierowcy, który brał udział w wypadku. – Kierowca twierdzi, że miał niesprawne hamulce. Jeśli okaże się, że wiedział o tym, a mimo to wyjechał z zajezdni, będzie musiał odpowiedzieć za spowodowanie wypadku – twierdzi Makowski. – Prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. Być może to wcale nie hamulce zawiodły, jak twierdzi kierowca, a przyczyny były zupełnie inne. Wszystko to jest przedmiotem naszej kontroli.