Łódź: ofensywa bezpłatnych autobusów
Jak podaje „Express Ilustrowany” (15.02.2005) – pół godziny jazdy tramwajem albo autobusem MPK kosztuje w Łodzi prawie dwa razy tyle co bochenek chleba. Nic dziwnego, że bezpłatne autobusy hipermarketów pękają w szwach. Setki łodzian jeżdżą nimi nie na zakupy, lecz do pracy, do lekarza itd. W ten sposób 2,20 zł zostaje na chleb – pisze „Express Ilustrowany”. Łódzcy radni mają pomysł nowy: przywrócić bilety jednorazowe. Konieczność kasowania biletu za 1,90 zł przy każdej przesiadce dla większości łodzian oznaczałaby jeszcze większe wydatki na komunikację miejską. Zwłaszcza że tych przesiadek jest więcej, od kiedy zlikwidowano sporą część linii tramwajowych. Tymczasem już teraz setki pasażerów jeżdżących codziennie bezpłatnymi autobusami hipermarketów, wcale nie myślą o zakupach. Na przystankach przepuszczają pojazdy MPK, bo wolą poczekać (te z hipermarketów jeżdżą dość rzadko), ale pojechać gratis – podaje dziennik. Decydenci z hipermarketów nie są takim stanem rzeczy zachwyceni. „Po to fundujemy autobusy, żeby wozić nimi naszych klientów do naszych sklepów na zakupy” – mówi Damian Ponczek, rzecznik prasowy sieci „Geant”. „Nie po to, by łodzianie mogli za darmo wrócić z pracy do domu. Właśnie dlatego zmniejszyliśmy częstotliwość kursów na linii +Śródmieście+, którą najwięcej osób traktuje w ten sposób” – dodaje. Czy łódzkiej komunikacji miejskiej zagraża konkurencja bezpłatnych autobusów? Ktoś ją bierze pod uwagę, windując ceny biletów? – zastanawia się „Express Ilustrowany”. „To nie my zarabiamy na biletach, tylko miasto” – mówi Irena Popoff z MPK. „Nie ma powodu, żebyśmy się martwili – dodaje.