Kraków: Wolna amerykanka na Grzegórzeckim
W czwartek w nocy Grzegórzeckie zostanie całkowicie otwarte. Zanim to jednak nastąpi, piesi i kierowcy MPK sporo się jeszcze naklną. Krakowianie, którzy przejeżdżają przez rondo Grzegórzeckie nagminnie łamią przepisy. Wjeżdżają pod prąd, przejeżdżają trasą zarezerwowaną wyłącznie dla autobusów i pojazdów budowy, urządzają sobie slalom między pachołkami. Kierowcy MPK są oburzeni, pasażerowie twierdzą, że przydałaby się interwencja policji.
– Często muszę czekać aż przejadą kierowcy samochodów osobowych,by wjechać na przystanek. Gdzie jest policja? – denerwuje się kierowca autobusu linii 719. Piesi, których bezpieczeństwo jest zagrożone przez łamiących przepisy kierowców, uważają, że drogówka powinna dopilnować, aby przejście przez rondo Grzegórzeckie było bezpieczne.-Dlaczego nikt nie reaguje? – pyta pani Maria, która uciekła w ostatniej chwili spod kół samochodu.
Obserwując rondo Grzegórzeckie zauważyliśmy,że sytuacje łamania przepisów nie są sporadyczne, ale kierowcy bardzo często ignorują znaki,utrudniając jazdę autobusom i tramwajom i zagrażając przechodniom. Policja drogowa kontrolowała sytuację na rondzie,jednak tylko w pierwszym etapie po otwarciu go dla tramwajów. Od kilku tygodni posterunek na środku ronda nie działa. – Mieliśmy nadzieję,że sytuacja się unormuje, a kierowcy będą się stosować do znaków zakazu i na rondo nie wjadą – tłumaczy się Witold Norek, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego. Norek dodaje, że na rondzie wymalowano żółtą linię, która miała naprowadzać kierowców na właściwą trasę. Zostały też ustawione znaki zakazu. – Skontrolujemy rondo – obiecuje Norek. – Będą mandaty dla łamiących przepisy kierowców.