Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kraków: Spóźnione autobusy

infobus
04.11.2008 13:12

Na Regionalnym Dworcu Autobusowym w Krakowie informacja o spóźnionym autobusie nie jest wyświetlana na elektronicznych tablicach. Można ją usłyszeć z głośników, o ile kierowca powiadomi dyspozytora o opóźnieniu. Problem w tym, że nie wszyscy to zgłaszają – pisze Gazeta Wyborcza. Zdezorientowani podróżni krążą w poszukiwaniu spóźnionych autobusów. Największe zamieszanie panuje na dolnej płycie dworca – busy prywatnych przewoźników, przelotowe autobusy, kilkanaście stanowisk i brak informacji. Ekrany pokazują jedynie godzinę odjazdu i nazwę miasta docelowego. Komunikaty z głośników zagłusza dworcowy hałas i przejeżdżające nieopodal pociągi. Czasem zapowiedzi w ogóle nie ma.
– Spóźnił się przelotowy autobus do Radomia, tymczasem na ekranie pojawiła się jedynie informacja o następnym kursie z tego samego stanowiska. Pół godziny czekałem, w końcu wsiadłem do przepełnionego busa. Już w busie spostrzegłem mój przelotowy autobus, stał kilka stanowisk dalej. Nikt podróżnych o tym nie poinformował – mówi pan Dariusz, który kilka razy w tygodniu korzysta z usług krakowskiego RDA.
Informacji o spóźnieniach nie ma, bo brakuje sprawnej komunikacji pomiędzy przewoźnikiem a dworcem. Nie wszyscy kierowcy powiadamiają dyspozytora dworca lub swego przedsiębiorstwa (np. przez telefon komórkowy) o korkach czy nagłych przypadkach. Mimo że powinni to robić. Efekt? Zablokowane stanowiska odjazdowe, tłum pasażerów w kolejkach do kasy w celu zwrotu biletu, przepełnione busy, gonitwa w poszukiwaniu innego połączenia, zdenerwowanie.
– Przepisy drogowe nic nie mówią na temat sposobu komunikowania się kierowców i dworców w takich przypadkach. Wydaje mi się, że zarząd RDA i przewoźnicy powinni się w tej sprawie porozumieć, może za pomocą jakiejś nieformalnej umowy – mówi Michał Pierzchała, naczelnik wydziału inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Jak rozwiązać ten problem? – Mamy pomysł, by stworzyć system komunikacyjny online, poprzez systemy GPS, oczywiście dobrowolnie zakładane w autach przez przewoźników. Konsultuję się w tej sprawie z dwiema dużymi firmami, mam również nadzieję, że znajdą się chętni, którzy pomogą sfinansować projekt. Chciałbym zrealizować ten pomysł w ciągu pół roku – obiecuje Artur Półtorak, prezes RDA.
– To dobre rozwiązanie, zwłaszcza że największym problemem są właśnie autobusy przelotowe. Tylko kto będzie śledził trasę autobusów? Będą potrzebni nowi ludzie, nowe etaty. Skąd wziąć na to pieniądze? – komentuje Maciej Frej, właściciel przedsiębiorstwa transportowego Trans-Frej. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5879964,Spoznione_autobusy__zdenerwowani_podrozni.html?skad=rss .