Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kraków: Podejrzana sprzedaż kabiny lakierniczej dla PKS

infobus
21.05.2006 18:16
Były dyrektor krakowskiego PKS spowodował, że za używaną maszynę lakierniczą, wartą ok. 25 tys. zł, firma zapłaci dziesięć razy więcej –informuje Gazeta Wyborcza. Sprawę badają funkcjonariusze z sekcji do walki z przestępczością gospodarczą komendy miejskiej policji. W 2003 r. w biurze krakowskiego PKS pojawiła się oferta kupna używanej kabiny lakierniczej firmy Saico Modular rocznik 1998. Maszyna znajdowała się w północnych Włoszech, kosztować miała 6 tys. euro. Ponieważ krakowski PKS planował kupno takiej maszyny, jego ówczesny dyrektor Marian H. oraz główny mechanik zajezdni wybrali się na miejsce, aby przyjrzeć się ofercie. Z Włoch wrócili jednak z pustymi rękami. O kupnie kabiny przez jakiś czas było cicho. Po kilku tygodniach dyrektor Marian H. zlecił jednak swojemu znajomemu Andrzejowi W. dostarczenie dla PKS potrzebnej kabiny lakierniczej. Na podstawie podpisanej z PKS umowy Andrzej W. miał dostać 120 tys. zł, a w zamian dostarczyć krakowskiemu przewoźnikowi kabinę. Dyrektor PKS Marian H. postawił wymóg: maszyna musiała być wyprodukowana przez firmę Saico Modular w roku 1998… Na jej dostarczenie Andrzej W. dostał kilka miesięcy i 100 tys. zł zaliczki. Czas mijał, a Andrzej W. zwlekał z przywiezieniem kabiny. Wreszcie na kilka dni przed upływem terminu kontraktu Marian H. rozwiązał umowę z Andrzejem W. Ten jednak nie poniósł z tego powodu żadnych konsekwencji rozwiązania, bo stało się to z winy PKS. Marian H. postanowił bowiem, że wyposaży krakowską zajezdnię w kabinę lakierniczą, biorąc ją w leasing. Andrzej W. zwrócił zaliczkę, pomniejszoną o 27 tys. zł, które zatrzymał jako rozliczenie między nim a PKS. Teraz dyrektor Marian H. postawił warunki firmie leasingowej: maszyna musiała być wyprodukowana przez Saico Modular, oczywiście w roku 1998. Trzeba przyznać, że spełnienie przez firmę leasingową tak precyzyjnego warunku mogło nastręczać sporo trudności. Nie tym razem jednak, natychmiast bowiem znalazł się ktoś, kto akurat miał dokładnie taką maszynę. Tym kimś był… Andrzej W. Doszło do transakcji, a następnie PKS wziął kabinę w leasing. To był rok 2004. Zgodnie z umową krakowski przewoźnik w ciągu pięciu lat zapłacić ma za użytkowanie maszyny ok. 250 tys. zł. Tymczasem na stronach internetowych firmy Saico Modular ceny nowych kabin lakierniczych wahają się – w przeliczeniu – między 18 a 40 tys. zł. Rok temu kierowanie krakowskim PKS przejął Tomasz Szanser. Marian H. został odwołany przez ministra skarbu z powodów niezwiązanych z zakupem kabiny. Jak to możliwe, żeby nikt z władz firmy nie zauważył podejrzanych perturbacji związanych z jej zakupem? – O takich decyzjach jak kupno maszyny lakierniczej dyrektor powinien poinformować radę nadzorczą. Nie zrobił tego, więc nikt nie zauważył wzrostu ceny – tłumaczy Tomasz Szanser. – Sprawa w ogóle nie wyszłaby na jaw, gdyby w papierach nie pojawiały się jako wymóg te same dane techniczne co w pierwotnej ofercie z Włoch. No i na dokładkę pan Andrzej W. jako dostawca maszyny dla firmy leasingowej. Nowa dyrekcja PKS w listopadzie zeszłego roku złożyła w prokuraturze doniesienie o podejrzeniu działania na niekorzyść firmy przez poprzedniego dyrektora. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3345337.html .