Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kraków: Niebezpieczne busy?

infobus
03.10.2008 11:24

Nadmierna prędkość, wzajemne wyprzedzanie, jazda zderzak w zderzak, a wszystko z kilkudziesięcioma pasażerami na pokładzie – w taki sposób kierowcy busów dowożą do centrum Krakowa mieszkańców okolicznych miejscowości – podała Gazeta Wyborcza. – To skutek rosnącej konkurencji – uważa policja. Wypadków z udziałem busów jest ostatnio coraz więcej. We wrześniu informowaliśmy o tragedii na krajowej 'czwórce’ niedaleko Targowiska. Rozpędzony bus z niewyjaśnionych przyczyn uderzył wtedy w sygnalizację świetlną. W wypadku śmierć poniosły dwie osoby. Przedwczoraj w okolicach Włosienicy bus podczas wyprzedzania wjechał pod nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. 10 osób zostało rannych, dwie do tej pory przebywają w szpitalu.
– Gdy widzę, że ktoś marznie na przystanku, i wiem, że następny bus pojedzie za 15 minut czy pół godziny, to biorę takiego pasażera, nawet jeżeli tym samym naginam przepisy – tłumaczy kierowca regularnie jeżdżący na trasie Olkusz – Kraków.
Do bezpieczniejszej jazdy prywatnych przewoźników próbuje przekonać krakowska policja. – Rzeczywiście, nagminnie zdarza się, że kierowcy busów przesadzają i przewożą zbyt dużą liczbę pasażerów, co jest bardzo niebezpieczne – przyznaje Witold Norek, zastępca komendanta krakowskiej drogówki. – Staramy się na bieżąco ich kontrolować, ale nie możemy być wszędzie. Zresztą busiarze są wyposażeni w CB-radio i jak sprawdzimy jednego, to po trzech minutach wszyscy już wiedzą, gdzie stoimy – rozkłada ręce.
– Niepokoi nas też rosnąca konkurencja pomiędzy firmami przewozowymi – dodaje Norek. – Kierowcy wręcz zabijają się o klientów. Na trasie wyprzedzają się wzajemnie tylko po to, by przyjechać na przystanek szybciej i zgarnąć podróżnych sprzed nosa konkurencji – opowiada. – Dlatego razem z Inspektoratem Transportu Drogowego staramy się kontrolować rozkłady jazdy, by nie dochodziło do wyścigów na trasach – podsumowuje Norek.
Co na to przedstawiciele prywatnych przewoźników? – Jedyną radą, którą mogę dać pasażerom, to żeby nie wsiadali do zatłoczonych pojazdów – mówi Marek Dyszy, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych. – Na najbardziej popularnych trasach busy kursują dosłownie co kilka minut, więc lepiej chwilkę poczekać, niż męczyć się w ciżbie – argumentuje i dodaje, że MSPO stara się pouczać swoich kierowców, by nie przesadzali z liczbą pasażerów.
– Właściciele firm nakładają również kary pieniężne, obcinają premie. Czasem to skutkuje, czasem nie – podsumowuje Dyszy. Więcej w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5763031,Niebezpieczne_rajdy_zatloczonych_busow.html?skad=rss.