Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kraków: Linia 192 przegrała z szynobusem

infobus
10.09.2006 16:35

Pracownicy lotniska i mieszkańcy jego okolic protestują przeciw ostatnim zmianom na linii autobusowej 192. Ich zdaniem autobusy jeżdżą zbyt rzadko. Ale zmian nie będzie, bo są nieopłacalne –czytamy w Gazecie Wyborczej. W ciągu kilku ostatnich lat co sezon zmniejszała się liczba połączeń autobusowych do Woli Justowskiej. Oprócz mieszkańców pokrzywdzeni byli też pasażerowie linii lotniczych, dla których jadące przez tę dzielnicę autobusy linii 192 były jedynym tanim środkiem komunikacji. Sytuacja klientów lotniska poprawiła się, gdy w maju ruszyło połączenie kolejowe do Balic. Za 3,8 zł mogą teraz w kwadrans dostać się do centrum miasta. Powakacyjne roszady w przebiegu autobusowych połączeń w Krakowie znacznie poprawiły też sytuację mieszkańców samej Woli Justowskiej. Na większej części kursów trasa jadącej przez Wolę linii 192 została skrócona do ronda w Chełmie. Te kursy jeżdżą teraz jako linia 492. Dzięki zaoszczędzonym kilometrom miasto zwiększyło częstotliwość kursów. Między rondem w Chełmie a centrum jeździ teraz sześć lub siedem autobusów na godzinę (razem z równoległą linią 152). Poprzednio jeździło najwyżej pięć. – Większość mieszkańców jest zadowolona, ale co z mieszkańcami okolic samego lotniska? Tam autobus jeździ co 40 minut – zwraca uwagę Piotr Chechelski, szef rady dzielnicy VII. Radni w imieniu tych mieszkańców domagają się od Krakowskiego Zarządu Dróg przywrócenia poprzedniej liczby kursów linii 192. W podobnie niewesołej sytuacji są pracownicy lotniska. – Regularnie zdarza się, że wieczorem po skończeniu pracy musimy czekać nawet godzinę na autobus – mówią zgodnie. – Poprzednio liczba pasażerów wsiadających do autobusu w Balicach i tak była niewielka. Teraz, gdy ruszył szynobus, jeszcze spadła. Nie mamy pieniędzy na utrzymywanie tak dużej częstotliwości połączeń – wyjaśnia Henryk Kamski odpowiedzialny w KZD za organizację komunikacji w Krakowie. Z badań napełnienia autobusów prowadzonych przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji przy Politechnice Krakowskiej wynika, że na samym lotnisku do autobusu wsiadało co najwyżej 30 osób. Średnia wypada mizernie – to jedynie 5 osób. Badania były robione jeszcze przed uruchomieniem szynobusu, do którego przesiadła się przecież większość pasażerów samolotów. Z tych samych badań wynika, że w okresie szczytu komunikacyjnego autobusami linii 192 podróżowało ok. 100 osób. Tymczasem jego oficjalna pojemność to 105 osób. Zdaniem dr Zofii Bryniarskiej z SITK ograniczenie liczby autobusów kursujących pod samo lotnisko jest słuszne. – Miasto musi dbać o powodzenie połączenia kolejowego, a autobus jest dla niego konkurencją. W ten sposób przynajmniej jedno połączenie ma szansę być opłacalne, a dla mieszkańców Woli poprawił się komfort podróży – twierdzi Bryniarska. Podobne zdanie ma jej kolega z SITK Wiesław Starowicz. Przypomina, że Kraków dostał z funduszy unijnych pieniądze na realizację pilotażowego programu 'autobusu na wezwanie’. – To jedyne rozwiązanie. Autobus przyjeżdża, gdy uzbiera się kilkuosobowa grupa i odpowiednio wcześniej zamówi go u dyspozytora MPK. Lotnisko jest dobrym miejscem na przetestowanie tego pomysłu – proponuje. Niestety, testy programu 'autobus na wezwanie’ będą się odbywały tylko w rejonie Rybitw. Jeśli pomysł wypali, takie autobusy pojawią się na lotnisku najwcześniej za rok. – Utrzymywanie stałego połączenia z lotniskiem o większej częstotliwości jest nieopłacalne. Nawet mniejszy autobus nie przynosi takich oszczędności, żeby jeździć częściej – powtarza Henryk Kamski. – Ale pod koniec września sprawdzimy, czy opłaca się skierować na linię 492 autobusy przegubowe. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35821,3597867.html .