Kraków: Autostrada Katowice-Kraków nie będzie tańsza mimo remontów i korków
Nie ma możliwości zawieszenia lub zmniejszenia opłat za przejazd 60-kilometrowym odcinkiem autostrady A-4 między Katowicami a Krakowem z powodu prowadzonych na tej trasie dokuczliwych remontów – wyjaśnia eksploatująca autostradę i pobierająca opłaty za przejazd spółka Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) SA. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że z opłat za przejazd finansowany jest kredyt, zaciągnięty na remonty i modernizację drogi. Zaniechanie poboru opłat oznaczałoby wstrzymanie finansowania, skutkujące spowolnieniem lub zaniechaniem niezbędnych prac na autostradzie.
Prezes SAM Tomasz Niemczyński wyjaśnił, że z prawnego punktu widzenia w ramach opłaty za przejazd koncesjonariusz nie gwarantuje kierowcy ani np. określonego czasu przejazdu, ani takiej czy innej prędkości jazdy, jak wielu kierowców interpretuje fakt wniesienia opłaty. Spółka wyjaśnia, że formalnie koncesjonariusz nie pobiera opłaty za jakąkolwiek usługę, np. gwarancję prędkości maksymalnie dopuszczalnej na autostradzie czy też czasu przejazdu. – Charakter opłat nie ma nic wspólnego z umową cywilno-prawną z użytkownikiem, a jest opłatą za korzystanie z drogi publicznej, którą w dalszym ciągu pozostaje autostrada płatna. Prawo do poboru opłat zostało czasowo przekazane prywatnemu operatorowi na mocy obowiązujących przepisów, w zamian za wykonanie określonych zadań – wyjaśnił prezes.
Właśnie na wykonanie tych zadań – remontów, modernizacji, czy budowy określonych obiektów – spółka zaciągnęła długoterminowy kredyt w czterech bankach, bez gwarancji Skarbu Państwa. Jedynym jego zabezpieczeniem są przychody z opłat, których poziom określony jest w planie finansowym, uzgodnionym z Ministerstwem Transportu i konsorcjum banków.
– Jakiekolwiek obniżenie przychodów z opłat, które są jedynym przychodem SAM, może spowodować wstrzymanie finansowania bądź nawet wycofanie się banków z projektu. Skutkiem tego jeszcze bardziej dokuczliwym dla kierowców będzie wydłużenie się robót bądź też nawet ich zawieszenie – dodał prezes.
Jak napisano w oświadczeniu spółki, opłaty nie stanowią – jak się potocznie sądzi – 'nieuprawnionego myta’, które w 'całości idzie do kieszeni’ prywatnego koncesjonariusza, ale są przychodem, pozwalającym finansować remont, modernizację oraz utrzymanie autostrady.
Z opłat firma ma też obowiązek zrefundować wraz z odsetkami kredyt, zaciągnięty w latach 90. przez Skarb Państwa na modernizację budowanej przez ponad 20 lat drogi, dostosowując ją do standardów autostrady. Z przychodów z opłat Skarb Państwa otrzyma w przyszłości dywidendę, a autostrada po zakończeniu okresu koncesyjnego, wraz z dokonanymi tam inwestycjami, wróci do państwa.
W ubiegłym roku z drogi korzystało średnio 26,6 tys. aut na dobę, wobec 22,5 tys. w 2005 roku, co oznacza wzrost o 18 proc. Więcej jest zarówno ciężarówek, których przejazdy refundowane są z opłat za winiety, jak i aut osobowych.