Komisja Europejska zamroziła Polsce 3,5 mld zł na drogi
Komisja Europejska wstrzymała wypłatę 3,5 mld złotych przeznaczonych na budowę trzech odcinków dróg, ale może zablokować nawet 4 mld euro (ok. 16 mld złotych), czyli całą pozostałą jeszcze pulę unijnego dofinansowania. KE podkreśla, że to najczarniejszy z możliwych scenariuszy i zastrzega, że jeszcze takiej decyzji nie podjęła, jednak opozycja już zapowiada m.in. wniosek o odwołanie ministra transportu.
„Pieniądze zostaną zamrożone, jeśli Polska nie dostosuje się do zaleceń Komisji Europejskiej, nie usprawni procedur dotyczących zamówień publicznych, a mimo to przyśle faktury z prośbą o dofinansowanie z unijnego budżetu projektów, którymi zarządza Krajowa Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad”–zapowiedziała rzeczniczka KE ds. polityki regionalnej Shirin Wheeler.
Zablokowane 4 mld euro, to tylko jedna czwarta środków z UE Jednak –jak zapewnia GDDKiA w wydanym komunikacie – 4 mld euro zablokowane przez Komisję Europejską na budowę polskich dróg, to jedna czwarta unijnych środków przeznaczonych na ten cel od do końca 2015 roku. Dotychczas udało się wykorzystać prawie 28 mld zł.
W ocenie Wheeler, twierdzenie, że kolejne fundusze zostały zamrożone jest nadużyciem. Nie można bowiem wstrzymać wypłaty tych pieniędzy, o które Polska jeszcze nawet nie poprosiła. Wstrzymanie wypłaty 3,5 mld zł na projekty drogowe zarządzane przez GDDKiA w ramach programu Infrastruktura i Środowisko oraz Rozwój Polski Wschodniej, Komisja potwierdziła we wtorek wieczorem. Jednak o decyzji tej informowała polskie władze już 21 grudnia zeszłego roku. To efekt postępowania prokuratorskiego ws. zmowy cenowej firm realizujących trzy inwestycje drogowe w Polsce Wschodniej współfinansowane z unijnych funduszy.
Zmowa cenowa do wyjaśnienia
Chodzi o podejrzenie zmowy cenowej przy kontraktach na budowę dróg dwóch odcinków trasy S8 i jednego odcinka autostrady A4. Zmowę wykryła Polska, rozpoczęła dochodzenie i poinformowała o tym Komisję Europejską, a ta zareagowała rutynowo i zamroziła wypłatę części funduszy. 'Zgodnie z tymi informacjami, potwierdzonymi przez polskie władze, prokurator oskarżył 11 osób – 10 byłych i obecnych menadżerów dużych firm budowlanych i jednego dyrektora GDDKiA – o zmowę na rzecz próby utworzenia kartelu. Jeśli te oskarżenia się potwierdzą będą stanowić złamanie przepisów dyrektyw o przetargach publicznych w UE oraz będą świadczyć o potencjalnie poważnej słabości systemu zarządzania i kontroli’ – podała KE.
Według Wheeler, KE oczekuje od polskiego rządu wyjaśnień, czy w innych projektach, współfinansowanych przez UE, również istniał mechanizm zmowy cenowej, czy nie przewijają się te same firmy podejrzane o zmowę cenową. „Chcielibyśmy, aby Polska sprawdziła swój system zarządzania i kontroli unijnych projektów, szczególnie jeśli chodzi o zamówienia publiczne”- powiedziała.
Wstrzymanie wypłat, to nie utrata pieniędzy
Rzeczniczka zapewniła, że cała ta sprawa nie oznacza utraty środków przez Polskę, bo pieniądze można przesunąć na inny projekt tego samego programu. Zastrzegła jednak, że Unia 'nie może finansować podejrzanego projektu’.
Wheeler zapowiedziała, że „polskie władze powinny sprawdzić wszystkie współfinansowane przez Unię Europejską projekty drogowe zarządzane przez GDDKiA”. Dopóki skala problemu nie zostanie wyjaśniona, a system kontroli wykrywający defraudacje wzmocniony, żadne dalsze wnioski o refundację na projekty drogowe nie będą pokrywane.
Decyzja KE kuriozalna …
Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska nazwała decyzję KE o wstrzymaniu wypłaty 3,5 mld złotych kuriozalną i zapowiedziała, że już w marcu, a najpóźniej w maju, sprawa zostanie wyjaśniona. Podkreśliła jednak, że ani ona, ani minister transportu „nie wyobrażają sobie i nie dopuszczą, żeby sprawa trwała do maja”. Elżbieta Bieńkowska i Sławomir Nowak mają być w Brukseli już w najbliższy piątek, gdzie spotkają się z unijnym komisarzem ds. polityki regionalnej Johannesem Hahnem. Mają domagać się odblokowania funduszy.
„W tym przypadku sprawa jest z punktu widzenia Polski zupełnie kuriozalna, ponieważ polski system wyboru projektów, wyboru wykonawców działa absolutnie sprawnie”–oceniła szefowa resortu rozwoju regionalnego. Zwróciła też uwagę, że stroną pokrzywdzoną w tej sprawie jest Polska, ponieważ to polskie organy ścigania wykryły prawdopodobną zmowę cenową w dwóch czy trzech przypadkach, a sprawa jest już w sądzie. „Mamy służby do tego powołane, jest policja, jest prokuratura, jest CBA, które dokładnie takie sprawy śledzą, wykrywają i to zrobiły. Absolutnie nie przyznajemy się do żadnego błędu i myślę, że do marca sprawa będzie wyjaśniona”–powiedziała Bieńkowska.
Jeszcze w środę wieczorem, komentując w mediach decyzję KE powtórzyła, że ocenia ją jako „całkowicie bezpodstawną”. „Będę się upierać, że naszej winy nie było, a unijni urzędnicy działają na szkodę polskiego budżetu”–oświadczyła.
…nagła, niespodziewana i bez dania racji
„Z rozmów prowadzonych z urzędnikami Komisji Europejskiej wynika, że realnym terminem odblokowania pieniędzy dla Polski na kontrakty drogowe jest połowa marca”–sprecyzowała wiceminister transportu Patrycja Wolińska-Bartkiewicz na wspólnej konferencji prasowej, przedstawicieli jej resortu, ministerstwa rozwoju regionalnego i GDDKiA.
„Wierzymy, że Komisja Europejska jak najszybciej wycofa się z decyzji o czasowym wstrzymaniu rozliczania projektów drogowych dofinansowywanych z UE”- powiedział z kolei wiceminister rozwoju regionalnego Adam Ździebło.
Określił przy tym decyzję KE jako 'nagłą, niespodziewaną i bez zdania racji’, ponieważ o podejrzeniu zmowy cenowej strona polska poinformowała KE już w sierpniu 2010 roku i już wtedy zaczęła wyjaśniać sprawę. Tymczasem Komisja zareagowała zdecydowanie dopiero w grudniu zeszłego roku, po artykułach w polskiej prasie.
W opinii obu resortów (rozwoju regionalnego oraz transportu), decyzja Brukseli nie oznacza jednak dla Polski utraty unijnych funduszy. Zarówno Wolińska-Bartkiewicz, jak i Ździebło podkreślali w środę, że część pieniędzy została już wypłacona i do czasu wyjaśnienia sprawy Polska nie będzie ich zwracać, a część została wstrzymana tylko czasowo.
Do połowy marca wszystko wróci do normy
„Umówiliśmy się w ten sposób, że po wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości przez Polskę, Komisja odblokuje do połowy marca wstrzymane płatności na projekty drogowe”–zapewniła wiceminister transportu. Zapewniła także, że kontrakty na budowę dróg współfinansowane z funduszy UE są w dalszym ciągu prowadzone normalnym trybem.
Natomiast wiceszefowa GDDKiA Magdalena Jaworska poinformowała, że realizują je nadal firmy podejrzane o zmowę cenową. Podkreśliła, że na razie nie ma podstaw prawnych, by kogokolwiek wykluczyć z inwestycji.
Opozycja żąda kar
Prawo i Sprawiedliwość, największa partia opozycyjna, domaga się, by Najwyższa Izba Kontroli zbadała proces wyłaniania wykonawców przy budowie dróg, odwołania szefa GDDKiA oraz informacji premiera w tej sprawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu.
„Domagamy się, by NIK skontrolowała proces przetargów i wyłaniania wykonawców do budowy dróg krajowych, bo KE stawia zarzut niezgodności tych procedur z prawem i mówi o defraudacji”–poinformował na konferencji prasowej szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Zapowiedział ponadto, że PiS złoży wniosek o poszerzenie porządku obrad Sejmu o informację premiera Donalda Tuska w tej sprawie. Szef klubu PiS dodał, że jego partia chce także odwołania szefa GDDKiA.
Również SLD domaga się wyjaśnień premiera Donalda Tuska, dymisji pełniącego obowiązki szefa GDDKiA Lecha Witeckiego oraz ministra transportu.
„Pan minister Nowak proponuje stawianie fotoradarów i wyciągnięcie z kieszeni Polaków i Polek 1,5 miliarda złotych, a 3,5 miliarda właśnie teraz Komisja Europejska zamraża. Tak właśnie działa minister Nowak. W związku z tym składamy wniosek o informację rządu i premiera, o braku nadzoru nad GDDKiA i wystąpimy z wnioskiem o dymisję pana Lecha Witeckiego, który pełni obowiązki jej dyrektora od 2008 roku”–zapowiedział w środę rzecznik SLD Dariusz Joński. Politycy SLD będą też „apelowali do premiera, aby rozważył dymisję ministra Nowaka”.
Solidarna Polska zapowiedziała natomiast wniosek o wotum nieufności wobec szefa resortu transportu. Szef SP Zbigniew Ziobro zapowiedział, że jego partia wystąpi z wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra transportu Sławomira Nowaka.
W ocenie byłego ministra sprawiedliwości, to właśnie Nowaka obciąża 'skrajnie kompromitująca nieudolność w zakresie przygotowywania przetargów’. „Trzeba przypomnieć, że w demokracji istnieje coś takiego jak polityczna odpowiedzialność”–podkreślił Ziobro.
Dodał, że brak reguły odpowiedzialności oznacza brak zachowania reguły demokracji parlamentarnej. „Za tak wielką aferę ktoś winien ponieść odpowiedzialność”- podkreślił lider SP. Jego zdaniem, „ta sprawa kompromituje rząd Donalda Tuska i wymaga szczegółowych wyjaśnień”.