Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kielce: Zniszczone autobusy

infobus
03.04.2007 11:55

Sześć uszkodzonych autobusów, straty co najmniej kilkanaście tysięcy złotych – to finał sobotniego meczu Kolportera Korony z Wisłą Kraków. – Jest coraz gorzej – mówią władze kieleckiego MPK. – Pourywano głośniki i kasowniki, poleciała szyba, światła, wybito dziury w płytach, którymi wyłożone są ściany. W jednym z autobusów ktoś nawet podziurawił płyty zamontowane na suficie – Paweł Zwierzchowski, członek zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach, pokazuje, w jakim stanie wróciły autobusy po sobotnim meczu piłkarskim w Kielcach. Wieczorem na stadionie przy ul. Ściegiennego Kolporter Korona bezbramkowo zremisował z Wisłą Kraków. Zwierzchowski informuje, że wozy kursowały na zwykłych miejskich liniach. – Nie obsługiwały tej specjalnej dowożącej tylko kibiców. Jeździły na trasach w okolicach stadionu, takich jak nr 4, 44 czy 38. Kibice wsiedli do nich po meczu i takie mamy efekty – dodaje. Najgorsze, że taka sytuacja powtarza się ostatnio coraz częściej po spotkaniach piłkarskich. – Do podobnych sytuacji dochodzi, gdy kibice wracają ze stadionu. Stosunkowo rzadko dotyczy to autobusów wożących fanów z dworca PKP na stadion. Pewnie dlatego, że w pojazdach jest wówczas policja i właściwie nie dochodzi do ekscesów – opowiada Zwierzchowski. Straty po sobotnim wieczorze oceniono wstępnie na kilkanaście tysięcy złotych. W ubiegłym roku kieleckie MPK remont wozów po wandalach kosztował co najmniej kilka razy więcej. – Niestety, często dzieje się tak właśnie po meczach – wyjaśnia. Policjanci twierdzą, że trudno znaleźć skuteczne rozwiązanie. – Najwięcej zależy od samych pasażerów i kierowcy. Powinni jak najszybciej zgłaszać każdy przypadek wandalizmu. Przed takimi meczami jak ten z Wisłą mobilizowane są duże siły policji. Łatwo byłoby szybko dojechać na miejsce – podkreśla Krzysztof Skorek z biura prasowego świętokrzyskiej policji. Bezsilne jest MPK. – Kierowcy mają możliwość szybkiego wezwania policji, ale gdy autobus jest wyładowany po brzegi, nie są nawet w stanie zobaczyć, co się dzieje. Dopiero na końcowym przystanku mogą ocenić uszkodzenia i wzywać pomoc – mówi Paweł Zwierzchowski. – Rozumiem kierowców i pasażerów, którzy nie chcą interweniować, gdy ktoś demoluje autobus. Ale trzeba tę barierę przełamać, bo będzie coraz gorzej – twierdzi Skorek. MPK zastanawiało się nawet, czy nie poprosić o pomoc klubu. – Myśleliśmy o wygłaszaniu apelów na stadionie. Obawiamy się jednak, że efekt byłby odwrotny – mówi Zwierzchowski. Kolporter Korona odpowiada za bezpieczeństwo na stadionie. – Jestem przekonany, że gdyby kierowcy szybko dali znać policji, sprawa wyglądałaby inaczej. Chętnie pomożemy. Porozmawiamy z klubem kibica i jeżeli będzie potrzeba, możemy apelować do kibiców na stadionie – mówi Maciej Topolski, rzecznik Grupy Kolporter.