Kielce: Miasto chce przejąć dworzec PKS
Kieleccy radni otworzyli furtkę do przejęcia Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej – pisze Echo Dnia. Rada Miasta zgodziła się dać prezydentowi Kielc zgodę na przejęcie kieleckiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej. Jednak nie było wśród nich jednomyślności.
Prezydent Kielc Wojciech Lubawski chce przejąć kielecki dworzec autobusowy i działkę o powierzchni 4 hektarów. Przyznaje, że nie interesują go pracownicy i spółka, ale atrakcyjna nieruchomość. W piątek zwrócił się o zgodę na rozpoczęcie procesu komunalizacji. Radnym odczytano suchy projekt uchwały, bez podania informacji o sytuacji ekonomicznej PKS i planach prezydenta wobec tej firmy. To wywołało pytania radnych.
– Nie przekazano nam żadnej wiedzy o spółce. Czy prezydent zna jej sytuację finansową i stan prawny gruntu? Jak bez takich wiadomości mamy podjąć uchwałę, dającą zgodę na przejęcie spółki przez miasto? – pytała radna Katarzyna Zapała (PO).
Dodała, że udało się jej uzyskać odpowiedzi na te pytania na własną rękę. – Czy miasto powinno teraz przejmować spółkę, wchodzić w zatargi z pracownikami? To zbyt duże wyzwanie dla miasta? Czy nie warto poczekać pół roku, aż sytuacja się wyjaśni? – mówiła Katarzyna Zapała z Platformy Obywatelskiej.
Robert Siejka (Sojusz Lewicy Demokratycznej) przyznał, że nie rozumie planów prezydenta. – O co tu chodzi? Najpierw miasto chciało się pozbyć Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji, a teraz chce przejąć innego przewoźnika, nie tak strategicznego – mówił.
Radni przypomnieli, że PKS sprzedało atrakcyjną działkę przy ulicy Zagnańskiej za grube miliony i chcą wiedzieć, co się stało z pieniędzmi. – Ile z nich zostało, na co poszła reszta? – pytał Paweł Gągorowski (PO).
Prezydent Kielc Wojciech Lubawski część z wątpliwości wyjaśnił. – Nie ma żadnych podstaw prawnych, aby miasto mogło poznać sytuację finansową firmy. Nie mogę iść do prezesa i poprosić o dokumenty. Takie prawo daje mi dopiero ta uchwała o zamiarze przejęcia spółki – wyjaśnił prezydent.
Przyznał, że część gruntu pod dworcem nie ma wyjaśnionej sytuacji prawnej. – Jednak na 4 hektary zaledwie 4 tysiące metrów kwadratowych jest sporne, ale to kwestia czasu, kiedy sprawa zostanie uporządkowana. Jest już w sądzie – mówił. – Padło pytanie, czy nie chcę przejąć PKS za szybko. Może poczekać pół roku? Na sesjach omawiamy wiele spornych spraw i prawie zawsze pada argument, aby poczekać. Mamy rozwiązywać problemy, a nie czekać – przypomniał.
Do projektu uchwały dodano autopoprawkę, że miasto podpisze umowę o przejęciu PKS, ale dopiero gdy wszyscy pracownicy, z wyjątkiem kadry zarządzającej, otrzymają wypowiedzenia.
Prawdopodobnie baza autobusów zostanie przeniesiona z ulicy Czarnowskiej, a usługi komunikacyjne poprowadzi spółka pracownicza. Uchwała daje tylko możliwość przejęcia PKS, ale nie zobowiązuje do tego prezydenta, więc w każdej chwili można wycofać się z pomysłu. Decyzję o przekazaniu przedsiębiorstwa miastu musi podjąć minister.