Kazimierz Gerej – superkierowcą MZA Warszawa!
Jak informuje pismo MZA Warszawa „Klakson”–konkurs na Superkierowcę wystartował w stołecznej firmie w połowie maja i trwał miesiąc. Udział mógł wziąć każdy kierowca stołecznej spółki, o ile oczywiście wziął od dyspozytora swoją plakietkę z numerem konkursowym i ją zawiesił. A z tym, niestety, bywało bardzo różnie. Przykro to powiedzieć, ale wielu kierowców MZA odmówiło wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. Tym większe gratulacje dla tych, którzy podjęli wyzwanie.
Przez cały miesiąc pasażerowie wysyłali na poszczególnych prowadzących SMS-y. Wygrali ci, którzy otrzymali ich najwięcej. To był pierwszy, przeprowadzony na tak wielką skalę konkurs w historii warszawskiej spółki. Walka szła o bardzo atrakcyjne nagrody, ufundowane przez zarząd spółki – ogromny telewizor, zestaw sprzętu elektronicznego, nawigację samochodową. Do tego, dla zdobywców niżej punktowanych miejsc, zarząd ufundował kilkadziesiąt drobniejszych nagród – były to namioty, torby podróżne, zestawy narzędzi samochodowych, encyklopedie, atlasy Europy. Nie można było ufundować samochodów, nie można było wygrać mieszkania, ani wakacji z blondynką w atrakcyjnym kurorcie na Hawajach. Jeszcze nie tym razem. Może kiedyś, jak spółka będzie dużo bogatsza, będzie można o takich nagrodach pomyśleć…
Ostatecznie konkurs wygrał Kazimierz Gerej (170 głosów), który pracuje w MZA od 20 lat, obsługuje różne linie podległe Oddziałowi R-3 Ostrobramska , najczęściej jest nr 173. Drugie miejsce zajął Mariusz Laskowski z Woronicza (150 głosów), który pracuje w spółce dwa lata. Trzecia pozycja przypadła ex aequo Markowie Bielińskiemu z R-2 oraz Hubertowi Bednarskiemu z R-3 (130 głosów). Uroczyste wręczenie nagród odbyło się w sobotę, 19 czerwca na terenie zajezdni „Ostrobramska”–przy okazji wielkiego pikniku dla załogi MZA. Okazją do świętowania były 90. urodziny warszawskich autobusów. Zwycięzcy musieli zmierzyć się z udźwignięciem licznych nagród, ale na szczęście udało im się to bez problemu. Potem jeszcze uśmiechów do fotoreporterów Superexpresu i…już można było oglądać mundial na nowym, szklanym ekranie. Zarówno panu Kazimierzowi jak i kolegom, którzy wzięli udział w konkursie serdecznie gratulujemy!
Dynamika głosowania
Ogłaszając konkurs na superkierowcę MZA organizatorzy mieli ogromną tremę. Czy ktoś przywiesi plakietkę? Czy ktoś zagłosuje na naszych kierowców? Okazało się, że zainteresowanie konkursem ze strony warszawskich pasażerów okazało się ogromne. Już pierwszego dnia na uruchomioną linię SMS-ową przyszło kilkadziesiąt zgłoszeń! Linia SMS-owa była niezależna od nikogo z MZA. Nikt z kierownictwa ani z pracowników spółki nie miał żadnej możliwości „zaklikania’ na swojego faworyta. Wygrali kierowcy wskazani przez pasażerów. Czy wśród tych pasażerów byli np. sąsiedzi, czy przyjaciele naszych prowadzących – tego już oczywiście nie mogliśmy sprawdzić. Bitwa o głosy była naprawdę zażarta. Oto przykład: 26 maja prowadził Zbigniew Kamiński z R-1 42 głosami. Drugi był nasz zwycięzca – Kazimierz Gerej – z 35 głosami. Na trzecim miejscu uplasowała się Karolina Wagner z R-5 z 33 głosami. 31 maja pan Kazimierz wysforował się na miejsce pierwsze. A na drugie wskoczył Zbigniew Skalik. Trzecie miejsce zajął 31 maja Marek Bieliński. Laureat drugiego miejsca, Mariusz Laskowski, w dniu 31 maja był daleko za podium, na 7 miejscu. W przedostatnim dniu głosowania, 16 czerwca dokładnie o 8.28 na pierwszym miejscu był wciąż pan Kazimierz Gerej. Z liczbą 167 głosów zdawał się być niepokonany, gdyż drugi na liście, Mariusz Laskowski, miał tylko 118 głosów. Mocno mu po piętach deptał Hubert Bednarski, który ze 115 głosami miałby – gdybyśmy konkurs zakończyli 16 czerwca – trzecie miejsce.
Na finiszu prowadzący starali się, jak mogli, by być najlepsi. I tak pan Kazimierz Gerej uzbierał jeszcze kilkanaście SMS-ów, by na metę „wbiec”ze 170 głosami. Młodszy od niego niemal o pokolenie Mariusz Laskowski pokazał, na co go stać i w ciągu nieco ponad półtorej doby uzbierał kilkadziesiąt głosów i z liczbą 150 oddanych głosów utrzymał się na miejscu drugim. Na miejsce trzecie wszedł Marek Bieliński (130 oddanych głosów). To też ogromny sukces, gdyż półtorej doby wcześniej miał ich 104. Ostatecznie trzecim miejscem podzieliło się dwóch Kolegów, czyli pan Marek Bieliński i Hubert Bednarski. Mieliśmy też po kilku laureatów, którym pasażerowie przyznali po 60, 58, 45, 15, 10 głosów. Byli i ci prowadzący, którzy musieli zadowolić się jednym, czy dwoma wskazaniami.
A jak to wyglądało w skali Oddziałów? Jak lew, ostro, walczyła Ostrobramska. Patrząc na liczbę nagrodzonych drobnymi upominkami prowadzących, to właśnie z „trójki’ jest ich najwięcej. Tuż za R-3 idzie R-4, kawałeczek dalej „drepcze’ R-1. Stosunkowo najmniej głosów oddano na prowadzących z R-5 i R-2.
Zarząd Spółki nagrodził także pasażerów, biorących udział w konkursie. Każdy, kto wysyłał SMS-a, musiał odpowiedzieć na jedno pytanie, dotyczące spółki. Pytań przygotowano kilkanaście. Im trudniejsze —tym cenniejsza nagroda. Dostał ja ten, kto pierwszy odpowiedział. W konkursie zwyciężył Grzegorz Zych z Wołomina. Najszybciej odpowiedział na najtrudniejsze pytanie – ile lat temu powstały Miejskie Zakłady Autobusowe. Dostał piękny telewizor i podobnie jak zwycięscy kierowcy, został bohaterem artykułu w Superexpressie. Pozostałe nagrody to zestawy gadżetów MZA, wycieczka zabytkowym autobusem, czy kwartalne karty miejskie.