Kartuzy: tłok w autobusach
Od kilku tygodni, kiedy PKP zdecydowało o zawieszeniu połączeń Lębork – Kartuzy, jedyną możliwością dla mieszkańców miejscowości położonych na tej trasie dostania się do Kartuz i dalej do gdańska jest komunikacja autobusowa. Tymczasem, na tej trasie panuje ostra konkurencja pomiędzy PKS Gdańsk, a prywatną firmą Gryf, która kusi pasażerów niższymi cenami. To powoduje, że próby zwiększenia częstotliwości kursowania autobusów Gryfa na tej trasie natrafiają na opór – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. „Chcieliśmy zwiększyć częstotliwość kursów na linii nr 4 z Sierakowic, ale od trzech tygodni Polska Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego nie może nam wydać pozytywnej opinii.” – mówi arian Kotecki, właściciel firmy Gryf. Firma czeka też na pozytywną opinię na temat nowej linii 806 z Żukowa do Kartuz przez Babi Dół. Jednym z powodów opóźniania wydania zezwolenia na zwiększenie liczby kursów dla PA Gryf może być fakt, że w PIGTS zrzeszony jest m.in. konkurencyjny przewoźnik, czyli PKS Gdańsk. Dlaczego tak jest? Ustawa o transporcie drogowym wymaga, aby każda zmiana rozkładu jazdy była poprzedzana specjalistyczną analizą. Starostwo Powiatowe w Kartuzach zadecydowało, że takie analizy będzie zlecać właśnie Izbie. „Gdy tylko docierają do nas opinie od koordynatora z PIGTS, natychmiast wydajemy zgodę na nowe trasy. Dlatego jeśli są jakieś opóźnienia, to z pewnością nie są one spowodowane działaniami starostwa.” – zapewnia Jerzy Żurawicz, wicestarosta Kartuz. „W poniedziałek spotkam się wraz z przedstawicielami naszego wydziału komunikacji z koordynatorem Izby i omówimy problem przepełnionych autobusów Gryfa.” – dodaje. Więcej na: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2945981.html