Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kalisz: Komunikacja ma poważny deficyt

infobus
11.01.2011 19:50

Kaliskie Linie Autobusowe mają problemy z płynnością finansową. Wzrost cen paliw w ub.r. zwiększył koszty o ponad milion złotych i firma ma problemy z realizowaniem płatności. Władze miasta zapewniają jednak, że to wewnętrzne problemy KLA i o podwyżce cen biletów nie ma mowy.
Kłopoty spółki potęguje malejąca liczba pasażerów, od której m.in. zależy wysokość dotacji z miejskiego budżetu oraz nierentowne linie podmiejskie, do których kaliski samorząd nie zamierza dopłacać. W ostatnich tygodniach władze Kalisza rozmawiały na ten temat z włodarzami sąsiednich gmin.
–Rzetelnie przedstawiliśmy wszystkie koszty oraz przedstawiliśmy mechanizmy działania KLA, które dla wójtów były zupełną nowością, bo do tej pory nigdy nie zajmowali się komunikacją miejską –tłumaczy wiceprezydent Dariusz Grodziński i dodaje: –Teraz piłeczka jest po stronie gmin.
Te jednak do dopłat się nie kwapią, bo w grę wchodzą ogromne, jak dla lokalnych budżetów, kwoty sięgające nawet 600 tys. zł rocznie. Wójtowie będą analizować tę kwestię i nie wykluczają ograniczenia lub zgoła likwidacji niektórych kursów. –To dla nas zbyt duży wydatek –przyznaje Andrzej Nowak, wójt gminy Żelazków.
Wygląda na to, że KLA będą musiały zająć się ograniczeniem wewnętrznych kosztów. W listopadzie ub.r. koszt 1 km wynosił 5,7 zł, a według dyrektora Piotra Olszewskiego prognoza na najbliższe miesiące sięga nawet 6,4 zł. Tymczasem np. w ostrowskim MZK koszt ten wynosi 4,5 zł. Na razie jednak o podwyżce cen biletów w Kaliszu nie ma mowy. –Zarząd spółki ma dobrze gospodarować, a nie składać wnioski o podwyżki –zapewnia wiceprezydent Grodziński.
Także Miejski Zakład Komunikacji w Ostrowie na razie nie zamierza podnieść cen biletów jednorazowych. –Jeśli olej napędowy będzie dalej tak drożał, to przymierzymy się do podwyżek biletów, ale dopiero w drugim półroczu –mówi Jerzy Wal-czyński, prezes MZK.
Nie oznacza to, że wzrost cen paliwa nie odbił się na sytuacji finansowej ostrowskiej spółki. Przy zachowaniu tej samej liczby linii autobusowych, tylko na paliwo w 2010 r. MZK musiał wydać o 800 tys. zł więcej niż w 2009 r. Firma miała także o 200 tys. zł wyższe koszty amortyzacji w związku ze sporymi inwestycjami w nowy tabor. Poza tym o kolejne 100 tysięcy złotych więcej wydała z własnych środków na zakup autobusów i obsługę kredytów. W sumie koszty niezależne od firmy wzrosły w 2010 r. o 1,1 mln zł w porównaniu do 2009 roku. Jednak MZK „dorabia”na dodatkowej działalności jak: sprzedaż paliwa na wolnym rynku, wynajem autobusów, reklama na pojazdach, prowadzenie myjni samochodowej, serwisu opon oraz stacji kontroli pojazdów. –Strata za 2010 r. wyniesie ok. 400 tys. zł, ale na pewno nie grozi nam utrata płynności finansowej. Na bieżąco regulujemy wszystkie zobowiązania –dodaje Walczyński.