Gdańsk: A-1 dwa razy na nie
22 grudnia nie będzie hucznego otwarcia pierwszego odcinka autostrady A1. Kierowcy będą mogli pojechać 25-kilometrową drogą z Gdańska do Tczewa miesiąc później i do tego za opłatą! Co więcej, pod znakiem zapytania stoi także budowa drugiego etapu A1 do Torunia. Takie mogą być konsekwencje decyzji nowego ministra infrastruktury. Z hucznego otwarcia – mówiło się, że zaszczyci je Donald Tusk – mogą wyjść nici. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł 'Polska Dziennik Bałtycki’, wynika, iż minister Cezary Grabarczyk nie wyrazi zgody na bezpłatne użytkowanie drogi.
Gdańsk Transport Company, budujący autostradę, liczy cały czas na to, że minister wyrazi zgodę na tymczasowe bezpłatne udostępnienie 25 km autostrady. – Oficjalnej decyzji jeszcze nie otrzymaliśmy – powiedział Aleksander Kozłowski, szef Rady Nadzorczej Gdańsk Transport Company. – Jeżeli otwarcie ma nastąpić 22 grudnia, powinniśmy otrzymać ją do połowy przyszłego tygodnia.
GTC rekomendowało ministrowi rezygnację z pobierania opłat na pierwszej sekcji drogi, ponieważ punkt poboru opłat w Swarożynie w sytuacji, gdy autostrada będzie płatna, nie będzie w stanie należycie obsłużyć wszystkich przejeżdżających. Nie został bowiem zaprojektowany jako główny plac poboru opłat. Rekomendację poparła także Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
W Ministerstwie Infrastruktury chcieliśmy potwierdzić, iż nie będzie zgody na bezpłatny przejazd, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nie otrzymaliśmy także odpowiedzi na ważniejszą kwestię – kto będzie budował drugi odcinek A1, z Nowych Marzów do Torunia?
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, minister zamierza, podobnie jak jego poprzednik, odebrać koncesję Gdańsk Transport Company.
28 listopada minister otrzymał uzasadnienie wyroku Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 3 października zdecydował, że koncesja dla GTC jest ważna. Uchylił tym samym decyzję ministra transportu Jerzego Polaczka, który w styczniu tego roku odebrał koncesję GTC. Minister Grabarczyk ma miesiąc na to, aby wnieść o kasację wyroku. Jak się dowiedzieliśmy, kasacja nie zostanie wniesiona i wyrok się uprawomocni. Minister mógłby teoretycznie rozpocząć negocjacje na temat warunków i kosztów budowy drugiego etapu. Prawdopodobnie zamiast tego rozpocznie procedurę odbioru GTC koncesji.
Minister Polaczek, który próbował odebrać koncesję GTC, już raz przegrał w Sądzie Administracyjnym. Uzasadnienie do wyroku było miażdżące dla poprzednika Grabarczyka. Sąd uznał, że minister Polaczek nie przedstawił istotnych względów społecznych przemawiających za odebraniem konsorcjum koncesji. Źle zinterpretował także ustawę z 2 lipca 2004 r. 'Przepisy wprowadzające ustawę o swobodzie działalności gospodarczej’, zmieniającą m.in. przepisy ustawy z 1997 r. o autostradach płatnych i znoszącą koncesje na budowę autostrad. Sąd uznał, że GTC w wymaganym terminie uzyskało koncesję oraz podpisało umowę na budowę i eksploatację autostrady A1, a więc koncesja dla konsorcjum jest ważna.
Możliwy ponowny konflikt między koncesjonariuszem a resortem zatem znowu wyląduje w sądzie, co może opóźnić budowę łącznie 150 km autostrady, które według pierwotnych planów, miały powstać do końca 2010 r. Spór w sądzie najprawdopodobniej zniweczy te plany.
Spraw w sądzie może być jeszcze więcej. W połowie października, z polecenia ministra Polaczka, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła przetarg na cztery odcinki autostrady A1: Nowe Marzy-Grudziądz, Grudziądz-Lisewo, Lisewo-Lubicz, Lubicz- Czerniewice (dzielnica Torunia). Na te odcinki ważną koncesję ma też GTC.
Kilka tygodni temu nastąpiło otwarcie wniosków od potencjalnych inwestorów. Zaproszenie do złożenia ofert nastąpi do końca roku. Ocena ofert potrwa 30 dni. W pierwszym kwartale przyszłego roku przetarg ma być rozstrzygnięty. Może powstać zatem kolejny spór prawny, kto ma prawa do budowy – GTC z ważną koncesją czy inwestor wyłoniony w przetargu.