Słaba ściągalność długów z tytułu niezapłaconych kar za jazdę bez biletu powoduje, że coraz więcej zarządów miast i przewoźników komunikacyjnych poszukuje nowych metod ich egzekwowania. Jednym z nich jest wpisywanie osób notorycznie uchylających się od płacenia kar do Krajowego Rejestru Długów (KRD). Z takiej formy egzekwowania należności korzysta już m.in. MPK w Lublinie oraz MUK Zgierz. Wprowadzenie tej formy motywowania gapowiczów do regulowania mandatów rozważają przewoźnicy miejscy z Krakowa, Szczecina i Łodzi. Postanowiliśmy sprawdzić jak działa ten system, kiedy można trafić do KRD i z jakimi utrudnieniami muszą się liczyć osoby figurujące w rejestrze. Jak nas poinformował prezes KRD, pan Adam Łącki, aby znaleźć się w rejestrze, gapowicz musi zalegać z płatnościami przekraczającymi 200 zł, co zazwyczaj oznacza, że trzeba mieć kilka niespłaconych mandatów na koncie. Ponadto, od terminu do kiedy karę należało uiścić musi minąć co najmniej 60 dni, a na miesiąc przed wpisaniem dłużnika na listę, MPK musi wysłać do niego wezwanie ponaglające, w którym poinformuje, że nie uregulowanie zaległych kar poskutkuje wpisem do KRD. To wszystko jednak możliwe jest tylko wtedy, gdy dane przedsiębiorstwo komunikacyjne podpisze z KRD odpowiednią umowę, zgodnie z Ustawą o Udostępnianiu Informacji Gospodarczych. Wymienione powyżej warunki są niezmienne i takie same na terenie całego kraju. Z listy dłużników możemy zostać skreśleni po spłacie zaległych należności, o czym MPK ma obowiązek poinformować KRD w ciągu 14 dni. Zgodnie z ustawą, jeśli ktoś jednak nie odda długu, to informacja o tym, że jest niesolidnym dłużnikiem zostanie usunięta z rejestru dopiero po upływie 10 lat od chwili jej umieszczenia w KRD. Dobrą wiadomością jest fakt, że raz na 6 miesięcy możemy bezpłatnie sprawdzić, czy nasze nazwisko widnieje w KRD. „Można to robić częściej, ale wówczas pobieramy opłatę.” – mówi prezes Łącki. Na pytanie o sankcje bądź utrudnienia, z jakimi muszą liczyć się osoby wpisane do KRD, prezes odpowiada: „Banki, firmy, które sprzedają na raty, deweloperzy, operatorzy telefoniczni i inne firmy sprawdzają u nas wiarygodność nowych klientów. Jeśli ktoś figuruje w KRD, to raczej nie ma co liczyć na kredyt, czy telefon w promocji, a samochód czy mieszkanie może nabyć jedynie za gotówkę.”
Gapowicze do KRD!
Słaba ściągalność długów z tytułu niezapłaconych kar za jazdę bez biletu powoduje, że coraz więcej zarządów miast i przewoźników komunikacyjnych poszukuje nowych metod ich egzekwowania. Jednym z nich jest wpisywanie osób notorycznie uchylających się od płacenia kar do Krajowego Rejestru Długów (KRD). Z takiej formy egzekwowania należności korzysta już m.in. MPK w Lublinie oraz MUK Zgierz. Wprowadzenie tej formy motywowania gapowiczów do regulowania mandatów rozważają przewoźnicy miejscy z Krakowa, Szczecina i Łodzi. Postanowiliśmy sprawdzić jak działa ten system, kiedy można trafić do KRD i z jakimi utrudnieniami muszą się liczyć osoby figurujące w rejestrze. Jak nas poinformował prezes KRD, pan Adam Łącki, aby znaleźć się w rejestrze, gapowicz musi zalegać z płatnościami przekraczającymi 200 zł, co zazwyczaj oznacza, że trzeba mieć kilka niespłaconych mandatów na koncie. Ponadto, od terminu do kiedy karę należało uiścić musi minąć co najmniej 60 dni, a na miesiąc przed wpisaniem dłużnika na listę, MPK musi wysłać do niego wezwanie ponaglające, w którym poinformuje, że nie uregulowanie zaległych kar poskutkuje wpisem do KRD. To wszystko jednak możliwe jest tylko wtedy, gdy dane przedsiębiorstwo komunikacyjne podpisze z KRD odpowiednią umowę, zgodnie z Ustawą o Udostępnianiu Informacji Gospodarczych. Wymienione powyżej warunki są niezmienne i takie same na terenie całego kraju. Z listy dłużników możemy zostać skreśleni po spłacie zaległych należności, o czym MPK ma obowiązek poinformować KRD w ciągu 14 dni. Zgodnie z ustawą, jeśli ktoś jednak nie odda długu, to informacja o tym, że jest niesolidnym dłużnikiem zostanie usunięta z rejestru dopiero po upływie 10 lat od chwili jej umieszczenia w KRD. Dobrą wiadomością jest fakt, że raz na 6 miesięcy możemy bezpłatnie sprawdzić, czy nasze nazwisko widnieje w KRD. „Można to robić częściej, ale wówczas pobieramy opłatę.” – mówi prezes Łącki. Na pytanie o sankcje bądź utrudnienia, z jakimi muszą liczyć się osoby wpisane do KRD, prezes odpowiada: „Banki, firmy, które sprzedają na raty, deweloperzy, operatorzy telefoniczni i inne firmy sprawdzają u nas wiarygodność nowych klientów. Jeśli ktoś figuruje w KRD, to raczej nie ma co liczyć na kredyt, czy telefon w promocji, a samochód czy mieszkanie może nabyć jedynie za gotówkę.”