Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

EvoBus Polska: nowy prezes – nowa polityka?

infobus
08.07.2005 12:10

O przyszłości polskiego rynku autobusowego i pozycji na nim EvoBus Polska rozmawiamy z byłym szefem Evobus Polska – Günterem Klemt, jego następcą Johannesem Lehmann oraz Wolfgangiem Presinger, odpowiedzialnym w zarządzie spółki EvoBus GmbH za markę Mercedes-Benz. Oto zapis tego wywiadu:

Uroczyste przekazanie klucza Centrum Serwisowego Evobus Polska - od lewej: Günter Klemt i Johannes Lehmann

Pierwsze nasze pytanie chcielibyśmy skierować do Güntera Klemt, który po trzyletnim pobycie w Polsce opuszcza nasz kraj i przenosi się do Skandynawii. Co się zmieniło w Polsce w tym okresie? Jakie ma Pan wrażenia po pobycie tutaj?

Günter Klemt: Chciałbym podkreślić, że trzyletni pobyt w Polsce bardzo mi się podobał, na co złożyły się następujące rzeczy: po pierwsze mogłem „wyjść z biura” i stworzyć od podstaw pierwsze Centrum Serwisowe EvoBus w Polsce. Dzięki temu zatrudniliśmy nowych ludzi i stworzyliśmy młody, bardzo kreatywny zespół, który na pewno poradzi sobie w przyszłości. Nie mógłbym sobie wyobrazić lepszych współpracowników i dlatego jest mi bardzo ciężko opuszczać Polskę. Po drugie: Polska jest bardzo dynamicznym krajem. Wciąż mnie to zresztą zadziwia – ile w tym kraju się dzieje! Tak wielu ludzi chce coś zrobić – dla siebie i dla kraju. Tak wielu szuka nowych szans i dróg, ludzie nie boją się pracy. Poza tym Polska jest krajem, w którym tydzień pracy jest najdłuższy w Europie. Większość spraw, jak w żadnym innym kraju, załatwia się bez zbędnych dyskusji. Jestem pewien, że za kilka lat Polska będzie gospodarczym liderem w Europie. Tak, my Niemcy, Francuzi czy Szwedzi możemy się od Polaków uczyć. Teraz, gdy zawodowo przyszło mi rozstać się z Polską, zabiorę ze sobą wiele pozytywnych wrażeń. Jak to się mówi w Niemczech – „stoję teraz z jednym płaczącym, a drugim śmiejącym się okiem”. Płaczącym, bo opuszczam Polskę, a śmiejącym, bo czekają mnie nowe wyzwania.

Jakich rad przed wyjazdem do Szwecji udzieliłby Pan polskim przewoźnikom autobusowym – klientom EvoBus Polska?

Günter Klemt: Zacznę może najpierw od przewoźników turystycznych, z którymi jako EvoBus Polska mamy największy kontakt. Wielu z nich naprawdę działa na bardzo profesjonalnym poziomie. Ewentualnie można byłoby położyć tutaj nacisk na rozwój turystyki przyjazdowej oraz turystyki krajowej. Warto zauważyć, że coraz więcej zagranicznych turystów przyjeżdża do Polski i moim zdaniem już niedługo ten sektor gospodarki przeżyje ogromny rozkwit i odbędzie się to z pożytkiem dla branży przewoźników autobusowych. Jeżeli chodzi o segment autobusów międzymiastowych, to jeszcze wiele lat upłynie zanim będzie on zbliżony do poziomu znanego z Niemiec czy Francji, gdzie na liniach podmiejskich standardem są autobusy z obniżoną podłogą i miejscem na wózek inwalidzki / dziecięcy, a na długodystansowych – autobusy typu Setra ComfortClass. Oczywiście obecny stan taboru polskich przewoźników międzymiastowych bierze się z ilości pieniędzy, jakimi dysponują gminy czy województwa i dlatego jest to obszar, gdzie jest najwięcej do zrobienia, aby wyrównać poziom usług z resztą częścią Europy. I na koniec – autobusy miejskie, gdzie poziom technologiczny nowego taboru jest porównywalny z resztą krajów Unii Europejskiej i pojawia się tutaj tylko pytanie, jak szybko uda się wymienić stare pojazdy na nowe…

Pożegnanie z lubianym prezesem Evobus Polska - firma Sindbad Pożegnanie z lubianym prezesem Evobus Polska - Grzegorz MatlakPożegnanie z lubianym prezesem Evobus Polska - Aleksander KiereckiGünter Klemt

W tym roku segment autobusów miejskich w Polsce wiąże się z tematem przetargu na dostawę 80 pojazdów przegubowych dla MZA. Firma EvoBus Polska bardzo chciała wygrać to zamówienie – jednak bezskutecznie. Czy chciałby się Pan odnieść jeszcze do tego kontraktu?

Günter Klemt: Szkoda, że MZA Warszawa podjęła taką decyzję i nie skorzystała z naszej oferty. Nasza propozycja produktowa połączona z pakietem serwisowym była zarówno pod względem finansowym, jak i jakości oferowanych autobusów, bardzo korzystna. A to połączenie bardzo rzadko idzie ze sobą w parze…

Następne pytanie kierujemy do Wolfganga Presinger. Oferta Mercedesa dla Warszawy była rzeczywiście specjalna – obliczona na polskiego klienta i jego możliwości finansowe. Czy odrzucenie oferty EvoBus przez MZA zmienia plany koncernu względem polskiego rynku autobusów miejskich?

Wolfgang Presinger: Oczywiście jest nam przykro, ale tak to już w życiu bywa… W segmencie pojazdów miejskich w Niemczech EvoBus ma 57% udziału, co oznacza, że na 100 kupowanych autobusów 43 egzemplarze tracimy i ktoś inny je sprzedaje… Dlatego już przyzwyczailiśmy się do takich sytuacji i jest to nierozłączna część biznesu, w którym działamy. Mówiąc już poważnie, to mamy duże nadzieje związane z polskim rynkiem, co wynika z kilku punktów. Po pierwsze: jesteśmy sąsiadami; po drugie: liczba ludności waszego kraju jest w połowie tak duża jak Niemiec, a po trzecie – jak powiedział już wcześniej Günter Klemt – polskie firmy transportowe kupują już bardzo zaawansowany technicznie tabor miejski. Dlatego Polska niejako jest „skazana” na nasze produkty i na pewno nie odpuścimy tego rynku po pierwszym niepowodzeniu. Myślę, że polscy operatorzy już zostali „zarażeni” chęcią posiadania naszych produktów i to niedługo przyniesie pierwsze plony.

Jak Pan w ogóle ocenia polski rynek autobusowy – jego rozwój? Wiemy, że już od bardzo dawna przyjeżdża Pan do naszego kraju i rozmawia z klientami. Co się zmieniło?

Wolfgang Presinger: Rzeczywiście znam dość dobrze wasz kraj – m.in. swój pierwszy autobus sprzedałem w 1991 r. właśnie firmie Orbis. Wówczas byłem sprzedawcą, odpowiedzialnym za ten region. Dlatego mam dość dobre porównanie stanu sprzed 15lat i obecnej sytuacji. Polski rynek ewoluował w kierunku europejskiego poziomu, czemu na pewno po części przysłużył się dynamiczny rozwój fabryk autobusowych i to zarówno rodzimych producentów, jak i zachodnioeuropejskich koncernów. Na pewno fala nowych konstrukcji, nowych projektów odbija się na jakości i szybszym rozwoju lokalnego rynku. Moim zdaniem już niedługo nadejdzie taki moment, że bardzo duże potencjalne zapotrzebowanie polskiego rynku na nowe konstrukcje zacznie owocować w praktyce zwiększonymi zamówieniami. Wynika to z czystej matematyki – jeżeli w Niemczech przy liczbie ludności na poziomie 82 mln w 2004 r. sprzedano 4500 nowych autobusów o masie powyżej 8 t. DMC, to w Polsce z 38 mln mieszkańców powinno rocznie sprzedawać się ponad 2000 autobusów. Zresztą nasze działania – czyli m.in. zbudowanie nowoczesnego Centrum Serwisowego – są najlepszym potwierdzeniem realności tych prognoz i wagi, jaką przywiązujemy do rozwoju rynku w waszym kraju.

Przekazanie setnego polskiego Tourismo dla firmy Orbis - od lewe stoją: Johannes Lehmann , Jan Sidorowicz i Wolfgang PresingerOd lewej: Wolfgang Presinger, Günter Klemt i Karolina Credo

Czyli można powiedzieć, że dla Pana dzisiejsze przekazanie setnego Tourismo dla Polski firmie Orbis Transport ma pewne symboliczne znaczenie…

Wolfgang Presinger: Tak, aczkolwiek trafiłem na tą imprezę dość przypadkowo… Ale nie ukrywam, że firma Orbis ma dla mnie szczególne znacznie i bardzo mnie cieszy, że zarówno 15 lat temu, jak i obecnie to przedsiębiorstwo cały czas jest liderem w swojej branży. To również dla nas dobry znak, że nasze produkty umożliwiają naszym klientom dynamiczny i ciągły rozwój. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że kontakt autobusowego działu Mercedesa z Orbisem trwał już od lat 80-tych. Oczywiście wówczas odbywało się to na innych zasadach, jako że prawie wszystko wówczas było w Polsce państwowe, a naszym reprezentantem był Sobiesław Zasada.

Wówczas też koncern Mercedes-Benz przymierzał się do uruchomienia produkcji autobusów w Polsce. Czy obecnie w dobie dynamicznego procesu przenoszenia produkcji z zachodu Europy na wschód, EvoBus zamierza powrócić do tego pomysłu?

Wolfgang Presinger: Odpowiadając na to pytanie chciałbym na wstępie zaznaczyć, że generalnie autobusowy przemysł w Europie – nie tylko EvoBus – dysponuje znaczną nadwyżką mocy produkcyjnych, dlatego przed podjęciem jakichkolwiek ruchów należy mieć to na uwadze i spokojnie wszystko policzyć. Druga sprawa to doświadczenie. Na początku lat 90-tych dużo rozmawialiśmy na ten temat z Jelczem oraz Autosanem i nic z tego nie wyniknęło. Trzecia sprawa – jest tu już tutaj dużo naszych znajomych z branży, czyli MAN, Scania, Volvo oraz Solaris i dlatego ten teren wydaje się już być obstawiony. My pojawilibyśmy się na końcu, co ma swoje pozytywne, ale też i negatywne strony. Nie oznacza to jednak, że nie wrócimy kiedyś do projektu uruchomienia produkcji autobusów w Polsce. Na razie jest to temat otwarty. Chciałbym jeszcze dodać, że na terenie waszego kraju jest zlokalizowanych bardzo dużo fabryk komponentów, które produkują naprawdę sporo części na potrzeby naszego koncernu.

Tak – to prawda. Można powiedzieć również, że i Mercedes-Benz ma udział w produkcji autobusów w Polsce, gdyż dostarcza lub dostarczał podwozia autobusowe do takich firm jak Jelcz i Autosan. Czy obecnie koncern daje „zielone światło” – jak to ma miejsce np. w Hiszpanii czy Meksyku – na sprzedaż podwozi Mercedes-Benz w Polsce?

Wolfgang Presinger: Polski rynek w odróżnieniu od hiszpańskiego jest rynkiem bardziej dojrzałym – co może się wydać paradoksalne, ale mówimy tutaj tylko o systemie produkcyjnym. Zabudowa nadwozia na dostarczonym podwoziu to forma mniej zaawansowana od kompletnego pojazdu i jestem przekonany, że Hiszpanie dojdą do takiego momentu, że będą kupować gotowe autobusy. Wracając do Polski – w latach 90-tych dostarczaliśmy podwozia do Autosana. Jednak później ta współpraca się zakończyła. Dlaczego? – odpowiedź na to pytanie leży bardziej po ich stronie niż po naszej.

Günter Klemt: Kompletny autobus jest zawsze lepszym rozwiązaniem i bardziej faworyzowanym – przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. My jako producent nadwozia mamy na sobie dużą odpowiedzialność za jakość produktu. Dlatego firma zabudowująca musi spełnić szereg warunków, które umożliwią nam wzięcie współodpowiedzialności za gotowy pojazd. Jeden z nich to produkcja konkretnego typu nadwozia w dużych ilościach, gdyż na każdą wersje zabudowy trzeba przygotować osobne rysunki techniczne oraz uzyskać badania homologacyjne. Dlatego masowa produkcja ma większy sens i wtedy można osiągnąć najwyższą jakość gotowego produktu. Autosan miał problemy ze skalą sprzedaży autokaru na bazie O.404, co było jednym z powodów zaprzestania produkcji tego typu w ogóle.

Będąc w temacie zabudów – obecnie EvoBus Polska oferuje minibusy Sprinter z zabudową Noge. Czy możemy spodziewać się w niedługim czasie wprowadzenia kolejnych konstrukcji z hiszpańskimi nadwoziami, ale na większych podwoziach – np. Vario?

Wolfgang Presinger: Jeżeli chodzi o minibusy, to koncern EvoBus skoncentrował się na Sprinterze. W tym celu wybudowaliśmy fabrykę w Dortmundzie, gdzie wytwarzamy ok. 2000 takich konstrukcji rocznie. Taka skala produkcji umożliwia nam wprowadzenie najlepszych rozwiązań do tych modeli, co ma wpływ na ich bezpieczeństwo oraz długotrwałą eksploatację. Jeżeli chodzi o podwozie Vario, to jest to jednak podwozie ciężarówki. My staramy się działać po „autobusowemu” i dlatego o wiele lepsze efekty odnosimy w oparciu o Sprintera.

W tym roku nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa EvoBus Polska. Günter Klemt będzie teraz odpowiedzialny za dwie spółki EvoBusa – w Szwecji i Danii, natomiast jego obowiązki w Polsce przejmie Johannes Lehmann….

Wolfgang Presinger: Tak – to prawda. Günter Klemt przejął dowodzenie nad skandynawską spółką naszego koncernu, gdzie jest kilka pilnych spraw do rozwiązania, natomiast Johannes Lehmann został szefem w Polsce. To człowiek, który mimo dość młodego wieku ma ogromne doświadczenie w przemyśle motoryzacyjnym i to nie tylko zdobyte w Europie, ale także w Ameryce Łacińskiej. My go poznaliśmy bliżej przed dwoma laty, jako wybitnego analityka, który w ramach zespołu ekspertów opracowywał dla naszego koncernu projekt pozwalający EvoBusowi posunąć się znacząco naprzód. Dzięki temu przedsięwzięciu mógł poznać naszą firmę od różnych stron i to zarówno w ramach działania na lokalnym, niemieckim rynku, ale przede wszystkim w międzynarodowym wymiarze. Dlatego teraz uznaliśmy, że jest gotów samodzielnie objąć kierowanie polską spółką, która wydaje się bardzo ciekawa i w której wiele się dzieje. Dla nas był ważny też fakt, że Johannes Lehmann chciał objąć tą funkcję dobrowolnie, jest bardzo ciekawy waszego kraju, co dobrze rokuje dla rozwoju EvoBus Polska. Chciałbym podkreślić, że jesteśmy pełni podziwu dla pracy Güntera Klemt, który zostawia spółkę naprawdę w doskonałym stanie, dlatego pan Lehmann ma znacznie ułatwione zadanie i jak to się mówi w Niemczechünter Klemt: Myślę, że Johannes Lehmann bedzie miał tutaj dobre warunki do pracy. Przede wszystkim dysponuje doskonałą załogą, a poza tym jest młody i dynamiczny – dokładnie tak jak Polska.

Johannes Lehmann - nowy prezes EvoBus PolskaJohannes Lehmann - nowy prezes EvoBus Polska

Panie Prezesie, to rzeczywiście bardzo miłe słowa. Proszę nam powiedzieć o swoich doświadczeniach z polskim rynkiem autobusowym.

Johannes Lehmann: Dziękuję moim kolegom za takie wprowadzenie. Moje doświadczenie z polskim rynkiem jest stosunkowo świeże, aczkolwiek znam dość dobrze jego specyfikę, gdyż w ramach strategicznego projektu – o którym wspomniał pan Presinger – zajmowaliśmy się głównie Europą Środkowo-Wschodnią, w tym oczywiście Polską. Z naszych analiz wynikało, że właśnie ten kraj oraz państwa nadbałtyckie mają jako jedyne w Europie duży potencjał wzrostowy. Dlatego jednym z wniosków końcowych przeprowadzonej przez nas analizy była konieczność zmiany sieci organizacyjnej. I tak też się stało – obecnie firma EvoBus Polska opiekuje się spółkami zależnymi znajdującymi się na Litwie, Łotwie i Estonii. Czyli można powiedzieć, że jej zakres odpowiedzialności znacznie wzrósł w tym roku.

Czy po analizie m.in. polskiego rynku ma Pan plan wprowadzenia tutaj nowych produktów?

Johannes Lehmann: Nie chciałbym teraz „wychodzić przed szereg” i za wcześnie mówić o czymś, ale z tych analiz wynikało, że warto dla polskiego rynku stworzyć nowy, specjalny produkt.

Proszę nam jeszcze powiedzieć, jak się Panu w Polsce podoba? Czy wcześniej już bywał Pan w naszym kraju?

Tak – w czasach studenckich miałem kilku polskich przyjaciół, których kilkakrotnie odwiedzałem i dlatego dość dobrze znam Gdańsk i Gdynię. Poznałem też waszą kulturę, ludzi i gospodarcze realia. Już wtedy najbardziej zaskakiwała mnie wasza umiejętność motywowania się, duża kreatywność i przedsiębiorczość, a przede wszystkim brak niechęci wobec Niemców. W tamtych czasach, kiedy miałem porównanie z mizerią panującą w byłym NRD i ich jawną niechęcią do zachodnich Niemców, było to naprawdę bardzo pozytywne doświadczenie. Dlatego w tym roku bez żadnych wątpliwości przyjąłem propozycję zarządu EvoBus dotyczącą objęcia przeze mnie stanowiska prezesa EvoBus Polska. Po prostu chciałem tutaj przyjechać. Jak na razie wszystkie moje poprzednie pozytywne doświadczenia sprawdzają się w 100%.

Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy Günterowi Klemt i Johannesowi Lehmann powodzenia na nowych stanowiskach!