Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Elektroniczne bilety w komunikacji międzymiastowej – PKS Opole

infobus
03.02.2005 07:17

W grudniu 2004 roku zainstalowano na dworcach w Opolu i Niemodlinie specjalne czytniki elektroniczne, a także urządzenia rejestrujące i odczytujące. Szkolenie ukończyło 170 kierowców. A bileterki zamontowano w 120 autobusach.

Płać i doceniaj

1 stycznia 2005 roku opolskie Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej wprowadziło nowe bilety miesięczne. Dotychczasowe wydruki komputerowe zastąpiono kartami chipowymi. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że za kawałek plastiku pasażerowie muszą zapłacić 5 złotych. Nie daj Boże, jeśli ktoś zgubi bilet. Otrzymanie drugiej karty to wydatek rzędu 10 złotych, natomiast trzeciej aż pięćdziesięciu. – Ludzie potrafią szanować tylko te rzeczy, za które zapłacą – uważa Zdzisław Bagiński. – A poza tym, młodzież za pomocą tych kart potrafi rozszyfrowywać sygnał telewizji satelitarnej. Mam nadzieję, że dzięki wprowadzonym opłatom proceder zostanie zaniechany – uściśla. O ile ten argument przemawia do niektórych pasażerów, o tyle skazywanie na dodatkowe wydatki osób starszych, które codziennie muszą dojeżdżać do lekarza, budzi już poważne wątpliwości. – Cztery razy w tygodniu muszę jeździć do Wojewódzkiego Centrum Medycznego. Taniej wychodzi mnie kupić jeden bilet na cały miesiąc, aniżeli codziennie kilka. A teraz to muszę płacić pięć złotych za jakiś plastik – żali się mieszkanka podopolskich Kup. – Zakupiliśmy w sumie parę tysięcy biletów chipowych – mówi Bagiński. – Po przeliczeniu okazało się, że cena jednej sztuki oscyluje wokół 10 złotych. Postanowiliśmy zatem, aby połowę płacił pasażer, a połowę my. Karta jest wieloletnia, zaprogramowana na sto tysięcy przebić. Myślę, że zmianę biletów miesięcznych pasażerowie zaczną doceniać dopiero za kilka miesięcy – uważa.

Na każdej bileterce znajduje się specjalne miejsce, w którym należy docisnąć kartę. Skasowanie biletu trwa kilka sekund - tłumaczy Zdzisław Bagiński, zastępca dyrektora naczelnego opolskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej; fot.Ł. Dzieszkowski

Proszę wyjść z autobusu

Od lat wiadomo, że najwięcej pasażerów decyduje się na jazdę autobusami należącymi do PKS Opole. Nie ma się zresztą temu co dziwić. To w stolicy województwa znajdują się uczelnie, renomowane szkoły średnie, zakłady pracy. Tracą na tym inni przewoźnicy, tacy jak np. PKS Nysa czy PKS Prudnik. – Często ludzie np. z Kluczborka kupowali bilety miesięczne w naszych kasach. Do Opola przyjeżdżali naszym autobusem, ale problemy pojawiały się przy powrocie. Kiedy chcieli szybciej jechać do domu, a kurs wykonywany był akurat przez PKS Kluczbork, nie mogli wsiąść do autobusu, bo obcy przewoźnik nie honorował naszych biletów – wspomina zastępca dyrektora naczelnego. Wówczas PKS Opole wyszedł naprzeciw oczekiwaniom pasażerów. Została podpisana umowa z „Kluczborkiem”. Dojeżdżający do stolicy polskiej piosenki mogli korzystać z tak zwanych połówek miesięcznych. W praktyce oznaczało to, że posiadacz takiego biletu w jedną stronę mógł jechać autobusem należącym do opolskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej, a wracać PKS-em Kluczbork. Zysk z każdego sprzedanego biletu dzielony był po połowie.- Takie rozwiązanie było dobre do pewnego momentu – uważa Bagiński. – Gdybyśmy jednak chcieli dogodzić każdemu pasażerowi, musielibyśmy zawrzeć takie umowy ze wszystkimi przewoźnikami, a to z kolei jest nierealne – uściśla.

Przez tornister raczej nie

– Kilkanaście lat temu był jeden wielki krajowy PKS. Miał swoje okręgi, oddziały. Dzięki temu pasażer mógł jechać pierwszym lepszym autobusem, nie martwiąc się, że jego bilet będzie nieważny. Teraz mamy zupełnie inną sytuację gospodarczą i niektórzy ludzie nie potrafią tego zrozumieć – uważa Bagiński. – Bilety chipowe zostały wprowadzone tylko po to, aby ułatwić pasażerom podróż, aby w zimnie nie musieli czekać kilku godzin na kurs swojego przewoźnika – uściśla.

Z 2005 rokiem przy kasach biletowych pojawiły się gigantyczne kolejki. Niektórzy po przestaniu pół godziny musieli zrezygnować z zakupu, gdyż … nie byli przygotowani na dodatkowy koszt w wysokości pięciu złotych. Zaś samo wydawanie kart chipowych odbywało się w dość mozolnym tempie. Dlaczego? Bo każdy numer plastikowego biletu musi być najpierw wprowadzony do komputera, a to sprawiało kasjerom nie lada problem. Kiedy już pasażerowie zaczęli korzystać z chipów rolę nauczycieli przejęli kierowcy. – Ludzie nie wiedzieli, jak mają kasować bilety. Niektórzy je pokazywali, inni szybko przeciągali przez czytnik – wymienia Bagiński. – A przecież na każdej bileterce znajduje się specjalne miejsce, w którym należy docisnąć kartę. To trwa raptem kilka sekund – tłumaczy.

Według dyrektora wprowadzenie chipów ma jeszcze jedną korzyść. – Nasza młodzież jest zdolna do bardzo wielu rzeczy – przyznaje. W ubiegłych latach zdarzały się bardzo różne sytuacje. Notorycznie do PKS zgłaszali się uczniowie, którzy przez przypadek gubili miesięczne. – Pamiętam jak raz przyszły dwie gimnazjalistki i powiedziały, że skradziono im torby. Nie mają dokumentów, telefonu, ani biletu. Wiadomo, że takie sytuacje zgłasza się policji, dlatego poprosiłem, aby przyniosły zaświadczenie z komendy. Minęło już pół roku, a gimnazjalistek jak nie było, tak nie ma. Mało tego, po zweryfikowaniu okazało się, że nazwiska, które podały, nie widnieją w naszej bazie danych, co w praktyce oznacza, że te osoby nigdy nie kupowały biletów miesięcznych – wspomina Bagiński.

Na każdej bileterce znajduje się specjalne miejsce, w którym należy docisnąć kartę. Skasowanie biletu trwa kilka sekund - tłumaczy Zdzisław Bagiński, zastępca dyrektora naczelnego opolskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej; fot.Ł. Dzieszkowski

Systemu nie oszukasz

To nie jedyny przypadek nieuczciwości. W ubiegłym roku pewien chłopak dojeżdżający codziennie z Niemodlina do Opola kupił miesięczny, ale tylko w jedną stronę. – Kierowca nie zawsze ma czas, aby dokładnie czytać, co napisano na każdym bilecie. Pamiętam, że tego licealistę złapali dopiero nasi kontrolerzy – mówi zastępca dyrektora naczelnego.

Dzięki wprowadzeniu elektronicznych biletów takie sytuacje nie będą się już zdarzać – bowiem jak twierdzi dyrektor – systemu nie sposób oszukać. Dodatkowo opolskie Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej będzie wiedziało, ilu pasażerów, o której godzinie i na jakim przystanku wsiada. – Na uczęszczane trasy będziemy przydzielać duże autobusy i jest to kolejny dowód na to, że nowoczesne bilety wprowadziliśmy z myślą o pasażerach – mówi Bagiński.

Porozumienie na rzecz e-biletu

Jak się jednak okazuje, dużo czasu musi minąć, aby pasażerowie mogli korzystać z usług różnych przewoźników. W ubiegłym roku elektroniczne bilety zostały wprowadzone przez PKS Nysa. Innowacyjny pomysł okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Pasażerowie nie przeklinają już na spóźniające się autobusy, a i młodzież nauczyła się korzystać z dobrodziejstw techniki. Zadowoleni są również tamtejsi kierowcy, którzy nie muszą co kilka minut zakładać okularów, aby przedziurkować odpowiedni fragment kartonika. I to właśnie z tym przewoźnikiem PKS Opole chce już pod koniec lutego podpisać umowę. O ile uda się zawrzeć to porozumienie, o tyle nawiązanie współpracy z innymi przewoźnikami okazuje się dość trudne, aby nie powiedzieć – niemożliwe. Dlaczego? PKS Nysa i PKS Opole to jedyne przedsiębiorstwa na Opolszczyźnie, które wprowadzili bilety chipowe. Tak więc dopóki specjalne bileterki nie zostaną zamontowane u innych – z udogodnień dla pasażerów nici.

Na zakończenie dodajmy, że opolski PKS wyróżnia się na tle innych międzymiastowych przewoźników nie tylko zastosowaniem nowoczesnych systemów pobierania opłat. Firma wprowadziła w ostatnim czasie system zarządzania jakością 9001 i zarządzania środowiskowego ISO 14001, co ma nie tylko poprawić jakość podróży, ale również prestiż przedsiębiorstwa. Dzięki temu PKS w Opolu chce być jednym z najnowocześniejszych w Polsce. Temu również mają służyć ostatnie systematyczne wzmocnienia taboru – w ciągu 2 lat zakupiono piętnaście autobusów Solbus z ekologicznymi silnikami Euro3. Docelowo takich wozów ma być kilkadziesiąt. Powodzenia!