Dąbrowa Górnicza: samochodem pod autobus
Dwie osoby zginęły na miejscu, a sześcioro zostało rannych w wypadku, do którego doszło w Dąbrowie Górniczej na skrzyżowaniu DK1 na wysokości Ząbkowic. Rozpędzony do ponad 100 km/h Opel wjechał wprost pod nadjeżdżający z naprzeciwka autobus miejski – czytamy w „Dzienniku Zachodnim”. Na miejscu zginęli obaj pasażerowie samochodu osobowego – 68-letni kierowca i jego 62-letnia żona. Być może pasażerka przeżyłaby kolizję, gdyby miała prawidłowo zapięte pasy. „Z zeznań świadków wiemy, że kiedy inni kierowcy stali na prawym pasie, z lewej strony nadjechał dość szybko Opel. Nawet nie zwolnił na czerwonym świetle. Nie wiemy dlaczego doszło do tego wypadku.” – mówi nadkomisarz Krzysztof Kiercz, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej – „Czy kierowca tak się spieszył, czy uszkodzeniu uległy hamulce, a może zasłabł? Wszystko wyjaśnią ekspertyzy i sekcja zwłok.” – dodaje. Autobus ma jedynie uszkodzony przód. Ucierpiało sześcioro pasażerów, w tym dwoje dzieci, które przewieziono do Centrum Pediatrii w sosnowieckim Klimontowie. Rannych dorosłych na miejscu opatrzyli lekarze pogotowia. Życiu żadnego z nich nic nie zagraża. „Kierowca autobusu jest trzeźwy. Ze wstępnych analiz wiemy, że nie popełnił wykroczenia.” – zapewnił Krzysztof Kiercz.