Częstochowa: Wypadek autobusu w centrum
– To niewiarygodnie, ale gdy ruszyłem z przystanku, poczułem, że autobus bez mojej woli przyspiesza. Natychmiast nacisnąłem hamulec – nie zadziałał, autobus jechał coraz szybciej. Musiałem ratować pasażerów, więc zjechałem z ulicy na pobocze – mówił Gazecie Wyborczej kilka minut po zdarzeniu kierowca miejskiego mercedesa Citaro w Częstochowie. Do kolizji doszło 7 grudnia po godz. 14 w I Alei, na szczęście nikomu nic się nie stało. Autobus MPK staranował cztery samochody osobowe i zatrzymał się na latarni. Był niemal nowy, kupiony rok temu. Siedzący za jego kółkiem pan Marek jest zawodowym kierowcą od ponad 30 lat, z czego prawie 20 w MPK. – Jeśli się okaże, że zawiodły mechanizmy czy elektronika autobusu, nie wsiądę już do Citaro – mówił wczoraj zdenerwowany. Zarzekał się, że nie pomylił pedałów hamulca i gazu.
Trzy ze staranowanych aut – saab, renault i volvo – parkowały na poboczu. Autobus uderzył także w jadącego przed nim peugeota. Operacja usuwania rozbitego autobusu z I Alei trwała do godz. 17.
O tym, że mercedes – tyle że osobowy – może wbrew kierowcy raptownie przyspieszać, opowiadał prokuratorom półtora roku temu przedsiębiorca spod Radomska Waldemar M. Jadąc pięcioletnim mercedesem klasy C z trasy DK1 w al. Jana Pawła II, nagle skręcił na chodnik, popędził nim i zatrzymał się na latarni. Potrącił pięć osób;trzy z nich w stanie ciężkim odwieziono do szpitala, jedna zmarła. Sprawca opowiadał, że w samochodzie zablokowały się wszystkie mechanizmy, z hamulcami włącznie, że nawet po przekręceniu kluczyka w stacyjce auto jechało a nawet przyspieszało. Zbadał je biegły sądowy, pracownik naukowy Politechniki Śląskiej. Odkrył, że w pojeździe cofnięto elektroniczny licznik, co – jego zdaniem – mogło (choć nie musiało) zaburzyć pracę komputera sterującego układami elektronicznymi i doprowadzić do niekontrolowanego zachowania mercedesa. Sprawa jest tak zagadkowa, że do dziś prokuratura nie przesłała do sądu aktu oskarżenia.
Czyżby coś podobnego omal nie doprowadziło do kolejnej tragedii? – Trudno teraz oceniać wersję kierowcy, mamy 19 takich mercedesów i dotąd żadnych skarg na nie. Nasze służby techniczne zbadają autobus, może też poprosimy o to samo producenta (nasze mercedesy są na gwarancji). Na razie nie wycofamy z eksploatacji pozostałych wozów tej marki – mówi Roman Szymla, rzecznik prasowy częstochowskiego MPK.