Czeladź: Rynek bez autobusów, czy wręcz przeciwnie?

infobus
02.07.2008 22:11

Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu do czeladzkich władz trafi petycja mieszkańców, chcących by w Rynku przywrócić ruch autobusów.
Po rewitalizacji w sercu miasta mocno go ograniczono. Autobusy wstępu nie mają tam w ogóle. Jak tłumaczą władze miasta, wszystko po to, żebyRynek mógł stać się dla mieszkańców miejscem spacerów, wypoczynku i rekreacji. Nie wszyscy są z tego zadowoleni.
– Najgorzej mają starsi ludzie, którzy autobusem podjeżdżali sobie do kościoła, który stoi w pobliżu Rynku. Teraz muszą pieszo wdrapywać się na całkiem strome wzniesienie. Młodzi uciążliwości nie czują, więc też pewnie nie do końca rozumieją problem – mówi Władysław Kania z Czeladzi.
Ksiądz Jarosław Wolski, proboszcz w parafii św. Stanisława, potwierdza, że zainteresowanie przywróceniem ruchu autobusów w Rynku jest duże. To właśnie do niego zgłosili się parafianie z prośbą o to, by w niedzielę po mszach świętych w kościele zorganizować zbiórkę podpisów pod petycją do władz miasta popierającą przeniesienie przystanków w pobliże kościoła.
– To była oddolna inicjatywa. Przygotowane przez parafian listy zapełniły się błyskawicznie. Wyszedłem naprzeciw ich prośbom, bo argumentacja wydała mi się słuszna. Teraz być może nie jest jeszcze tak źle, ale zimą, kiedy spadnie śnieg, to starsze osoby będą miały naprawdę dużą trudność z tym, żeby dostać się do kościoła – mówi ks. Jarosław Wolski.
Proboszcz przyznaje, że w grupie osób, które starają się o przywrócenie przystanków są przede wszystkim osoby starsze, są też niepełnosprawni. Mimo tego, niektórzy czeladzianie mają żal do księdza, że wdał się w walkę o przystanki.
– To nie do pomyślenia, żeby ksiądz z ambony nawoływał do podpisywania jakichś petycji. Kościół na pewno nie jest do tego właściwym miejscem. Przypuszczam, że część osób podpisała listę nie dlatego, że chce autobusów w centrum, ale dlatego, że prosił o to ksiądz – mówi jeden z mieszkańców Czeladzi.
Władz Czeladzi takie argumenty jednak nie przekonują. W magistracie urzędnicy tłumaczą, że kiedy wpłynie petycja, to zostanie rozpatrzona, ale wielkich szans na zmiany raczej nie ma.
– Gdyby autobusy znów zaczęły jeździć po Rynku, to cały proces rewitalizacji stałby się chybionym przedsięwzięciem. Chodziło przecież o to, żeby ruchu tam nie było. Mieszkańcy wypełnili wczześniej ankiety, z których wynikało, że większość autobusów w Rynku nie chce – twierdzi Wojciech Maćkowski, naczelnik wydziału promocji Urzędu Miasta w Czeladzi.
Mieszkańcy, którzy chcą przywrócenia ruchu autobusów w Rynku twierdzą, że rozumieją potrzebę ograniczenia ruchu. Woleliby jednak, żeby zakaz dotyczył nie autobusów, ale prywatnych samochodów, a w sąsiedztwie Rynku regularnie kursować by mogła komunikacja miejska.
Urzędnicy zasłaniają się wynikiem ankiet, a po cichu mówią również, że zimą autobusy miałyby wielki kłopot z wjechaniem pod stromą górę po nawierzchni, jaka tam jest w tej chwili.
Tymczasem Jaworzno, które właśnie rozpoczyna modernizację swojego Rynku, również chce zrezygnować w ruchu autobusów w tym rejonie i mocno ograniczyć dojazd samochodów do tej okolicy. To miałby być raczej deptak.
– Przystanek na ulicy Pocztowej zostanie zlikwidowany. Planujemy natomiast stworzenie centrum przesiadkowego w okolicy dawnego Szybu Kościuszko, czyli kilkaset metrów dalej – wyjaśnia Marcin Marzyński, kierownik Biura Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Jaworznie.
Władze KZK GOP przyznają, że z ich obserwacji wynika, że moda na rynki bez wjeżdżających na nie autobusów się nasila.
– Coraz więcej miast chce mieć centra wolne od ruchu. Sztandarowym przykładem są Katowice, gdzie dziś otwarcie mówi się o tym, że serce miasta to jedna wielka zajezdnia i już powstają plany, żeby to zmienić. Jednak zwykle przystanki lokuje się niedaleko, w miejscach wskazanych przez władze miast – wyjaśnia Alodia Ostroch, rzeczniczka KZK GOP.