Cała prawda o nowych autobusach ZTM Lublin
Od pewnego czasu w lubelskiej prasie co parę dni prawie regularnie można przeczytać coraz to ciekawsze informacje na temat słuszności zakupu nowych autobusów. O ile ciężko jest znaleźć jakąś informację na temat nowych Mercedesów Citaro, o tyle na temat Autosanów wypisują się sami „specjaliści”którzy widać, że na autobusach pozjadali zęby albo przynajmniej tysiąc klisz „wypstrykali”.
W rzeczywistości prawda wygląda nieco inaczej.
W związku z tym, że nowe autobusy przyjechały do Lublina bez kasowników, są przekazywane przez ZTM przewoźnikowi tj. MPK dopiero po zamontowaniu tymczasowych kasowników. W międzyczasie autobusy są oklejane w numery taborowe, regulaminy i przygotowywane do obsługi linii. Podczas postoju na zajezdni wielokrotnie włączany jest prąd, uruchamiane są tablice kierunkowe, odpalane silniki, itp, a co za tym idzie nowe akumulatory zamontowane w pojazdach bardzo szybko się wytracają, bo nie mają możliwości podładowania. Tym sposobem coraz to kolejny autobus jest unieruchamiany zanim jeszcze w ogóle wyjedzie na miasto. W normalnych warunkach (gdy autobusy kupuje i eksploatuje ten sam podmiot) kazano by mechanikom podstawić tzw. wózek startowy z dodatkowymi akumulatorami i problem byłby zlikwidowany, ale gdy przewoźnik jeszcze formalnie nie jest użytkownikiem, tylko udostępnia plac postojowy, okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta. Jakby tego było mało zdarzyło się również i tak, że podczas montażu kasowników przez pracowników zewnętrznych uszkadzana była instalacja elektryczna lub dochodziło do zwarć. Niestety prawda jest taka, że najprostszym sposobem na montaż danych urządzeń jest ich dostarczenie producentowi pojazdu i instalacja w normalnym cyklu produkcyjnym, a tak każdy odpowiada za swoją „działkę”i nie przejmuje się co będzie dalej.
W tym przypadku faktycznie winnych należałoby szukać po stronie ZTM, ponieważ na dzień dostawy autobusów nie było jeszcze wybranego dostawcy nowych 2-funkcyjnych kasowników, a zarówno Mercedes jak i Autosan mieli jedynie przygotować instalację do ich montażu. Producenci tak też zrobili, jednak okazało się, że w nowych autobusach trzeba zamontować stare kasowniki, by w ogóle autobusy mogły opuścić zajezdnię.
Gdyby wszystko było takie proste, a tylko i wyłącznie Autosan „dał ciała”, bo nie zdążył wyprodukować wszystkich autobusów na czas, a dodatkowo zamontował fotele z twardymi siedziskami, to Mercedesy teoretycznie dostarczone w terminie zgodnym z Umową już dawno jeździły by po Lublinie, a nie wyjeżdżały pierwszy raz na dzień przed końcem wakacji.
Niestety przy całym sukcesie Lublina, któremu udało się pozyskać fundusze unijne na zakup nowego taboru, pojawiło się sporo niechęci i złych słów. To może lepiej w ogóle nie warto było się o coś starać, planować, zamawiać, tylko pozostawić wszystko tak jak było i patrzeć jak MPK z własnych funduszy przy wsparciu miasta kupuje albo i nie kupuje nowych autobusów ?
Autobusy jak i inne pojazdy mechanicznej to do siebie mają, że są eksploatowane w takich warunkach, że najczęściej psują się na początku i na końcu eksploatacji.
Nikt nie wziął pod uwagę, że każdy nowy autobus włączany do eksploatacji częściej lub rzadziej ulega większym lub mniejszym awariom, ponieważ przechodzi tzw. fazę „dotarcia”. W tym czasie najczęściej właśnie pojawiają się awarie drzwi, awarie silników czy błędy w instalacji elektrycznej. Większość świeżo wyprodukowanych autobusów (najczęściej do 8 tys km) przejść musi przegląd zerowy, gdzie sprawdzane są wszystkie układy, dokręcane śrubki, wymieniane pierwsze filtry, oleje, itp. Idąc tym tropem, ktoś kto nie ma o tym bladego pojęcia zapewne zaraz by napisał (za miesiąc lub dwa), że autobusy dopiero co zostały dostarczone a już stoją na kanałach…A w rzeczywistości tak też się stanie ponieważ jeżeli przegląd zerowy na specjalne życzenie zamawiającego nie został wykonany przez producenta przed przekazaniem produktu, musi to zrobić użytkownik. O ile Mercedesy mogłyby mieć wykonany przegląd zerowy przed przekazaniem ZTM ponieważ miały konkretny „chrzest bojowy”w drodze z niemieckich zakładów do Warszawy (gdzie uzbrajane były w tablice elektroniczne), a następnie w drodze do Lublina (łącznie ponad 1300 km), o tyle Autosany poza jazdami testowymi przy fabryce i trasą z Sanoka do Lublina nie pokonały więcej jak 400 km, bo gdzie niby miały jeździć, dlatego przeglądy zerowe będą dopiero wykonywane.
Nie bez znaczenia jest również odpowiednie przeszkolenie zaplecza technicznego jak i kierowców przewoźnika, ponieważ zarówno w przypadku Mercedesów Citaro G jak i Autosanów Sancity 12LF oba produkty są nowością we flocie MPK, a co za tym idzie wiele spraw nie jest już tak oczywistych jak mogłoby się to wydawać.
Nie chodzi w tym momencie o to by tłumaczyć Autosana czy Mercedesa, ale o to, że przeciętny człowiek który z autobusami ma tyle do czynienia, że raz na czas kupi bilet i skorzysta z komunikacji publicznej, po przeczytaniu informacji z lokalnej prasy od razu wyrabia sobie konkretne zdanie na jakiś temat (w tym przypadku na temat inwestycji miasta Lublin), no bo przecież co ma innego sądzić skoro „prasa”tak napisała. Fachowiec przeczyta i przemilczy, bo wie jak to wygląda od podszewki, ale nie można mydlić oczu pozostałym.
Myślę, że najbardziej obiektywnie będzie można oceniać nowe autobusy nie szybciej jak za pół roku, gdy będą już miały przejechane minimum 30 tys km. Do tego czasu trzeba dać wszystkim czas na obeznanie się z nowościami.
Przejdźmy teraz do samych autobusów.
Z końcem sierpnia br. na ulicach Lublina powoli zaczynają się pojawiać nowe Autosany i Mercedesy.
Obecnie ZTM/MPK posiada 7 sztuk Mercedesów Citaro G i 12 sztuk Autosanów Sancity 12LF. Autobusy są pomalowane w lubelskie barwy biało-zielono-czerwone, zgodnie ze wzorem jaki po raz pierwszy został zastosowany w 2009 roku na 30 Mercedesach Conecto zakupionych przez MPK.
W 12-metrowych Autosanach może podróżować do 109 osób w tym 34 na miejscach siedzących z których 11 jest dostępnych bezpośrednio z niskiej podłogi. W przegubowych Mercedesach może podróżować ponad 160 osób z czego 51 na miejscach siedzących w tym 18 dostępnych bezpośrednio z niskiej podłogi. Przestrzeń pasażerska każdego autobusu jak i stanowisko pracy kierowcy jest klimatyzowane co w upalne dni z pewnością docenią podróżni. W okresie gdy używanie klimatyzacji jest zbędne wentylację umożliwiają duże przesuwne okna boczne (6 sztuk w Autosanach i 10 sztuk w Mercedesach).
W obu typach autobusów zamontowano silniki spełniające normę czystości spalin EEV metodą SCR. Autosan wykorzystał w tym celu 330-konne silniki IVECO Cursor 8 a Mercedes 354-konne silniki własnej produkcji. Trzeba przyznać że w obu przypadkach moc i pojemność silników jest wystarczająca. Oba modele posiadają również automatyczne skrzynie biegów VOITH oraz system wykrywania i gaszenia pożaru w komorze silnikowej. Kierowcy mają do dyspozycji w pełni regulowane pulpity VDO Siemens oraz zamykane kabiny.
Nad bezpieczeństwem pasażerów czuwa system monitoringu składający się z 4 kamer wewnętrznych, jednej rejestrującej obszar przed autobusem i jedna kamera cofania.
Wszystkie parametry z przebiegu jazdy kierowców są rejestrowane, co dodatkowo pozwala nadzorować właścicielowi pojazdy by były należycie eksploatowane przez użytkownika oraz wyciągać konsekwencje w stosunku do prowadzących jeżeli robią coś nie tak.
System informacji pasażerskiej składa się z trzech tablic zewnętrznych oraz odpowiednio jednej wewnętrznej w krótszych i dwóch w dłuższych pojazdach. Dodatkowo w każdym autobusie została zamontowana tablica LCD pokazująca przebieg danej linii. Przegubowe Mercedesy posiadają dodatkową drugą tablicę również w drugim członie autobusu.
Niestety autobusy nie posiadają jeszcze automatów do sprzedaży biletów. O terminie ich instalacji na razie też nic nie wiadomo.
Trzeba przyznać, że autobusy są bardzo skomplikowane pod względem elektronicznym, co nie będzie ułatwiać ich eksploatacji. Miejmy nadzieję, że zostaną pozytywnie odebrane przez pasażerów, z myślą o których to właśnie zostały zakupione.
Do końca III kw. 2011 roku dostarczonych do Lublina zostanie jeszcze 8 sztuk Autosanów i 13 sztuk Mercedesów.