Brzesko: Są, a jakby ich nie było
Autobusy nie mogą się zatrzymywać na nowych przystankach ze względu na procedury – pisze Dziennik Polski. W końcu ubiegłego roku na odcinku drogi krajowej nr 79, przebiegającym przez gminę Nowe Brzesko, powstały cztery nowe zatoki przystankowe. Tymczasem do tej pory busy i autobusy na nich się nie zatrzymują. Mieszkańcy położonych przy drodze miejscowości, którzy liczyli, że dzięki zatokom będzie bezpieczniej, nie potrafią zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
– Pierwsze kroki w kierunku budowy zatok podjęliśmy jeszcze w roku 2004 – przypomina wójt Nowego Brzeska Jan Chojka. Mieszkańcy Hebdowa, Śmiłowic, Sierosławic wielokrotnie zwracali uwagę, że po wyremontowaniu drogi krajowej, dla pieszych zrobiło się bardzo niebezpiecznie. – Droga zyskała nową nawierzchnię, można jeździć na niej szybko, ale nikt nie pomyślał o pieszych czy rowerzystach. Przy drodze nie ma chodników, oświetlenia – mówi Józef Krosta z Hebdowa.
Nie było również zatok przystankowych w wystarczającej ilości. Rozmowy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (właściciel drogi) o potrzebie ich budowy nie były łatwe, trwały długo, ale przyniosły efekt. W ubiegłym roku udało się wyremontować fragment chodnika przy ulicy Lubelskiej w Nowym Brzesku oraz zbudować cztery przystanki. Dwa na pograniczu Nowego Brzeska i Hebdowa, dwa w Śmiłowicach. Kosztowało to w sumie blisko pół miliona złotych, na co złożyły się po połowie samorząd gminny i GDDKiA.
Wydawać by się mogło, że przynajmniej jedna sprawa jest załatwiona: ludzie oczekujący na swój autobus, będą mieli bezpieczniej. Tymczasem od zakończenia budowy minęły ponad 2 miesiące, a z zatok nie ma praktycznie żadnego pożytku. – Autobusy na nowych przystankach się nie zatrzymują. Dla nas jest to sytuacja niezrozumiała. Tyle pieniędzy wydano na zatoki, żeby teraz stały bezużyteczne – mówi Marian Mackiewicz ze Śmiłowic.
Jak się okazuje, sprawa jest nieco skomplikowana. – Niestety, na drugi dzień po zakończeniu budowy zatok nie mogą z nich korzystać pasażerowie i zatrzymywać się autobusy. To jest trochę tak, jak z budową domu. Nie można w nim zamieszkać bez uzyskania odpowiednich zezwoleń – mówi Andrzej Staniszewski z nowobrzeskiego Urzędu Gminy. Na przeszkodzie stoją przepisy prawa budowlanego. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że roboty zostały zakończone i gmina w Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego złożyła dokumenty związane ze zgłoszeniem obiektu do użytkowania. Stało się to 14 stycznia. Inspektorat ma 21 dni na wniesienie ewentualnych uwag. Jeżeli tego nie zrobi, będzie znaczyło, że wyraża zgodę. Niestety – jak tłumaczy Andrzej Staniszewski – ustawowy termin 21 dni musi minąć i nie ma możliwości, aby go przyspieszyć.
Następnym krokiem będzie przekazanie zatok przez gminę Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Gdy to się stanie, firma 'CB’, która obsługuje linię autobusową między Krakowem, Nowym Brzeskiem a Koszycami, będzie mogła wystąpić do GDDKiA o zezwolenie na użytkowanie nowych zatok. Gdy je uzyska, będzie mogła zgłosić w Urzędzie Marszałkowskim zmiany z ustalonym rozkładzie jazdy uwzględniające pojawienie się nowych przystanków.
Od liczby koniecznych uzgodnień, zgłoszeń i wniosków może rozboleć głowa, ale Andrzej Staniszewski uważa, że sprawa powinna być załatwiona w ciągu miesiąca. Do pasażerów z Hebdowa, Śmiłowic i Sierosławic można w tej sytuacji tylko apelować o cierpliwość, którą ci zaczynają już tracić (padają nawet zapowiedzi blokady drogi). W tej chwili zdarzają się ponoć przypadki, że kierowcy zatrzymują się na przystankach, ale są to raczej sytuacje incydentalne, polegające na wysadzaniu pasażerów. Tacy kierowcy narażają się jednak na mandat, gdyż zatrzymanie się w nowych zatokach jest traktowane jak postój w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Link do źródła: http://www.dziennik.krakow.pl/Artykul.100+M5991ec76c99.0.html.