Białystok: wstępny raport o przyczynach wypadku autokaru
Duża prędkość i niebezpieczna, brawurowa jazda – to prawdopodobne przyczyny tragicznego wypadku, do którego doszło pod koniec września na drodze z Białegostoku do Warszawy, w okolicach miejscowości Jeżewo. Przypomnijmy, że w wypadku autokaru, którym przyszli maturzyści jechali na pielgrzymkę do Częstochowy, zginęło 10 pasażerów – informuje „Gazeta Wyborcza”. „Jedyną przyczyną katastrofy był manewr wyprzedzania, podjęty przez kierowcę autokaru. Jadąc z prędkością przekraczającą dozwoloną o 40 km/godz. (można było tylko 70 km/godz.), podjął manewr wyprzedzania nieustalonego do tej pory, białego samochodu.” – mówi Tadeusz Marek, szef pionu śledczego prokuratury w Łomży. – „Zrobił to w zbyt bliskiej odległości od jadącego z przeciwka ciągnika siodłowego.” – dodał. Kierowca miał zbyt mało miejsca na wykonanie manewru wyprzedzania. Kierowca ciężarówki nadjeżdżającej z naprzeciwka gwałtownie hamował, próbował nawet zjechać na krawędź jezdni, jednak nie było szans na uniknięcie wypadku – stwierdzili biegli. Ciężarówka wyrwała lewy bok autobusu na długości 6 metrów, zabijając siedzących przy oknie pasażerów, a także rozrywając zbiornik paliwa. Wysoka temperatura blach, które pękły w wyniku zdarzenia spowodowała zapłon, na skutek którego autokar stanął w płomieniach i spalił się w kilka chwil. „Z zeznań świadków wynika, że już przed zderzeniem kierowca autobusu jechał dość niebezpiecznie. I jak oni mówią – tuż przed wypadkiem przynajmniej raz wykonał niebezpieczne wyprzedzanie "na trzeciego".” – mówi Tadeusz Marek. Prawdopodobnie więc nikt nie zostanie ukarany, ponieważ z analizy biegłych wynika, że sprawcą wypadku był kierowca autokaru, który zmarł w wypadku. Tadeusz Marek zaznacza jednak, że sprawę mogą "postawić na głowie" zeznania kierowcy białego samochodu, którego nie udało się do tej pory znaleźć. Więcej na: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3075107.html