Białystok: przyczyny wypadku nadal nieznane
W Białymstoku nie milkną spekulacje na temat przyczyn wypadku autokaru z uczniami, do którego doszło w zeszłym tygodniu koło Jeżewa. W okolicach miejsca wypadku znaleziono kanister, w związku z czym powstało podejrzenie, że zapalenie się autobusu mogło być spowodowane przewożeniem paliwa w kanistrach na pokładzie autobusu – informuje „Gazeta Wyborcza”. „To są tylko spekulacje.” – mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Marcin Janowski z łomżyskiej prokuratury, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. „Z naszego doświadczenia wynika, że przy takich zderzeniach pojazdów pożary nie są czymś niezwykłym.” – dodaje. „Jeden z naszych ratowników znalazł kanister.” – przyznaje Marcin Janowski. – „Nie wyglądał na to, by eksplodował w wyniku pożaru. W zasadzie to nawet nie wiadomo, czy było w nim paliwo.” – mówi – „Zaznaczam tylko, że kanister był oglądany przez naszego ratownika jedynie z zewnątrz. On go nie dotykał, bo to był dowód.” Zdaniem Janowskiego, pożar mógł zostać wywołany uszkodzeniem instalacji elektrycznej lub paliwowej, do którego często dochodzi w tego typu wypadkach. Trzeba do tego dodać jeszcze potężną energię zderzenia. „A sam autobus jest wykonany z bardzo wielu łatwo palnych elementów. Za przykład mogę podać pożar autobusu miejskiego na ul. Branickiego w Białymstoku. W takich autobusach zdaje się nie ma zbyt wielu elementów, które mogą płonąć. A przecież ten pojazd spalił się w ledwie kilka minut, choć źródło ognia też nie było wielkie. W autobusach rejsowych, które są dosłownie wyłożone puchem, takich łatwo palnych elementów jest kilka razy więcej, niż w autobusie miejskim.” – mówi Janowski. Więcej na: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2953745.html