Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Bezpieczeństwo w transporcie

infobus
10.10.2006 23:23

Jakie cechy powinny charakteryzować przewoźnika autobusowego, tramwajowego czy kolejowego? Odpowiedź na to pytanie zna chyba każdy, kto choć raz korzystał z usług takiego operatora. Punktualność, rzetelność, dobry i sprawny tabor, dbałość o bezpieczeństwo –to właśnie są zasadnicze zalety przedsiębiorstw i spółek transportowych świadczących usługi na najwyższym poziomie. W niniejszym tekście chcielibyśmy przybliżyć nieco ostatnie z wymienionych wyżej kryterium.

Stary tabor nie daje gwarancji bezpieczeństwa

Co wpływa na bezpieczeństwo transportu publicznego? –to pytanie niech będzie tezą przewodnią naszych rozważań.
Odpowiedź na nie wydaje się być całkiem prosta. Bezpieczeństwo gwarantuje bowiem nowoczesny tabor, wykwalifikowana kadra, dobra infrastruktura, kultura prowadzących pojazdy, zachowanie innych uczestników ruchu (rowerzystów, pieszych), czy natężenie ruchu. Jak powszechnie wiadomo polska rzeczywistość nie zapewnia spełnienia wszystkich powyższych kryteriów. Czy zatem transport publiczny w naszym kraju jest niebezpieczny? Nie można tej kwestii przedstawiać aż tak dramatycznie. Jednak dane statystyczne nieubłagalnie stawiają Polskę w ogonie rankingu państw, w których pasażer autobusu, tramwaju czy pociągu może czuć się całkowicie bezpieczny. Jak twierdzi dr inż. Izabella Mitraszewska z Instytutu Transportu Samochodowego Warszawa ma największy odsetek wypadków ze wszystkich europejskich stolic. W 2001 roku na jej ulicach zginęły 123 osoby. Dodatkowo śmierć poniosło 74 pieszych. Niestety kilkoro z nich to ofiary wypadków z udziałem pojazdów komunikacji miejskiej (zarówno autobusów i tramwajów). Zagrożenie dla mieszkańców stolicy jest zatem 3-4 wyższe niż w innych miastach Europy –w Berlinie, Wiedniu, Sztokholmie czy Amsterdamie. Nie do końca można zgodzić się z tezą, iż spowodowane jest to gwałtownym wzrostem liczby pojazdów, jakie jeżdżą po polskich drogach. Rozwój motoryzacji w naszym kraju jest bowiem znaczny –jak twierdzi dr inż. Izabella Mitraszewska liczba samochodów osobowych wzrosła w ostatnim dziesięcioleciu o 50%. Są jednak kraje, takie jak Wielka Brytania i Niemcy, w których wskaźniki motoryzacyjne są znacznie większe niż w Polsce, a jednak liczba śmiertelnych wypadków jest niższa. Dlaczego zatem tak się dzieje? Niewątpliwie inna jest kultura prowadzących pojazdy. I nie chodzi tu tylko o kierowców zawodowych. Wręcz przeciwnie –większość wypadków i kolizji z udziałem środków transportu publicznego (w szczególności tramwajów i pociągów) jest powodowanych przez prowadzących samochody osobowe. Nagminne w polskich miastach jest zajeżdżanie drogi autobusom, trolejbusom i tramwajom. Bus-pasy są niestety w większości przypadków tylko fikcją. Problemy z włączaniem się do ruchu pojazdów komunikacji miejskiej nie są przecież czymś nadzwyczajnym. Wszystko to nie przedstawia polskich kierowców w najlepszym świetle. Wpływa to także na bezpieczeństwo pasażerów, podróżujących komunikacją publiczną. Nie ma właściwie tygodnia, w którym w Polsce nie doszłoby do wypadku czy groźnej kolizji z udziałem pojazdu komunikacji publicznej. Potwierdzeniem tych słów niech będzie dział Wypadki, w którym podajemy informacje na temat właśnie tego typu zdarzeń. Wśród ich przyczyn częstokroć podaje się zły stan techniczny pojazdów. I tu dotykamy kolejnej kwestii, którą warto zająć się nieco bliżej. „Zawiniły hamulce gruchota”–tak Rzeczpospolita zatytułowała relację ze zdarzenia, jaki miało miejsce niedawno w Warszawie (szerzej na temat piszemy tu: http://www.infobus.com.pl/text.php?id=8157). Powszechnie wiadomo, że stan taboru w polskich przedsiębiorstwach nie jest najlepszy. Średnia wieku pojazdów w blisko połowie firm transportowych przekracza 10 lat. Na kolei sytuacja jest jeszcze gorsza. Brak środków finansowych nie pozwala na skuteczną odnowę parku taborowego. Wielu przewoźników decyduje się na zakup pojazdów używanych, często kilku bądź nawet kilkunastoletnich, pochodzących z krajów Europy Zachodniej. Wystarczy popatrzeć na tabor kursujący na prywatnych liniach autobusowych łączących stolicę z podwarszawskimi miejscowościami. Poprawy tej sytuacji należy upatrywać wraz z otwarciem rynku przewozów miejskich dla przewoźników prywatnych. Na przykładzie Warszawy możemy zobaczyć, iż specyfikacja przetargowa wymaga od potencjalnych ajentów realizowania swoich usług pojazdami nowymi. W ten sposób na ulice stolicy zostały wprowadzone pojazdy kilku firm –Mobilis, Connex, ITS Michalczewski, PKS Grodzisk Mazowiecki. Podróż 6-letnim Solarisem jest niewątpliwie bezpieczniejsza niż wyprawa kilkunastoletnim Ikarusem. Przestarzały tabor to również mniejsza jego gotowość do ruchu. W Polce wskaźnik ten wynosi zaledwie 70%, podczas gdy europejskim standardem jest 90%. Naprawiane naprędce pojazdy, nawet przy zwiększonej obsłudze technicznej, nie dają gwarancji bezpiecznego dowiezienia pasażera do celu. Podobnie sytuacja wygląda w przewozach regionalnych. Tabor PKS-ów oraz, a może przede wszystkim, przewoźników prywatnych, pozostawia również wiele do życzenia. Osobnym problemem są tzw. busy, które ze względu na swoją ograniczoną pojemność jeżdżą nierzadko przeładowane. Ważną rolę ma tu do odegrania Inspekcja Transportu Drogowego. To właśnie częste kontrole autobusów powinny skłonić przewoźników do poprawienia stanu technicznego swoich pojazdów.

Sytuacja taborowa kolei nie jest najlepsza

Wreszcie zwrócić musimy uwagę na stan polskiej infrastruktury zarówno drogowej, jak i kolejowej. Jak powszechnie wiadomo jest on zły, w niektórych miejscach wręcz katastrofalny. Po raz kolejny pojawia się kwestia braku finansów na tego rodzaju inwestycje. W kiepskim stanie są wszystkie kategorie dróg –krajowe, wojewódzkie i lokalne. Problemem dużych miast są wszechobecne korki, które sprzyjają powstawaniu licznych kolizji. Niestety w tym zakresie nie widać szansy na szybką poprawę. Ograniczenia prędkości na liniach kolejowych to też polska rzeczywistość. Obniżanie prędkości szlakowej jest zjawiskiem powszechnym. Wskazać możemy tu chociażby odnogę WKD do Milanówka (szerzej na ten temat można przeczytać tu: http://www.infobus.com.pl/text.php?id=8157). Działanie te są podejmowane właśnie w celu poprawy bezpieczeństwa pasażerów. Nasuwa się pytanie –czy jest to właściwa droga? Odpowiedź jest chyba oczywista. Ale na remonty infrastruktury nie ma po prostu pieniędzy. I tu zamyka się błędne koło. Niewątpliwie Polska zajmuje miejsce w czołówce państw z najgorszymi drogami w Europie, a może nawet na świecie.
Przepracowany kierowca –to kolejne niebezpieczeństwo dla podróżnych. Nierzadko zdarza się, że prowadzący pojazdy pracują w dwóch firmach. Taki stan rzeczy powoduje ich zmęczenie, rozkojarzenie, zmniejszoną koncentrację. Sytuację może zmienić egzekwowanie przepisów ustawy o pracy kierowców. Skuteczne egzekwowanie…
Wreszcie zagrożeniem dla pasażera może być, o zgrozo, także współpasażer. Zjawisko to niestety nasila się w ostatnim czasie coraz bardziej. Jak przedsiębiorstwa sobie z nim radzą. Ano radzą sobie dosyć słabo, bądź nie radzą sobie wcale. Każdy kto choć raz podróżował nocnym autobusem doskonale wie, że nie należy to do przyjemności. Tylko nieliczne polskie autobusy i pociągi wyposażone są w monitoring. Ale i on nie daje pasażerom stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa. Wydaje się, że przedsiębiorstwa powinny kierować się w kierunku zatrudnienia agencji ochroniarskich, nawet pod warunkiem podwyżek cen biletów.

Transport publiczny, mimo wszystkich wskazanych wyżej zagrożeń, jest jednym z najbezpieczniejszych środków przemieszczania. Trzeba jednak robić wszystko aby bezpieczne było jeszcze bezpieczniejsze. W starciu autobusu, tramwaju czy pociągu z samochodem osobowym ten ostatni ma najmniejsze szanse na wyjście z tego spotkania bez szwanku. Także ofiarami śmiertelnymi są zazwyczaj pasażerowie aut, rowerów, czy wreszcie piesi. Ale komunikacja publiczna musi zachęcać do korzystania z jej usług. Bo czy zardzewiały autobus da pasażerowi gwarancję bezpieczeństwa? Dużą rolę mają tu do odegrania zastępy osób. Od władz państwowych, poprzez samorządowców, dyrektorów przedsiębiorstw, na ich pracownikach kończąc. Muszą podjąć jeszcze intensywniejsze działania, które uczynią transport publiczny rzeczywiście bezpiecznym.