Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Bełchatów: Emzetki w sporze

infobus
01.08.2006 23:12

Za wejściem w spór zbiorowy opowiedziało się blisko 70 pracowników z 85-osobowej załogi miejskiej spółki –czytamy w Dzienniku Łódzkim. Związkowcy domagają się m.in. podwyżki płac i odwołania dyrektora finansowego MZK.
Chcą, by od 1 sierpnia tego roku ich płace wzrosły o 40 procent. Bo, jak mówią, to, że będą zarabiać więcej, obiecano im już dawno. –W 2001 roku, kiedy wprowadzano plan naprawczy, zgodziliśmy się na zamrożenie płac do 2005 roku –mówi Marian Samborski, przewodniczący ZZPKM. –Od ubiegłego roku próbowaliśmy jednak rozmawiać z zarządem o podwyżkach wynagrodzeń w tym roku. Tylko że zarząd MZK nie traktuje nas jako partnera w rozmowach. Duże poparcie związkowcy zyskali wśród załogi. Za wejściem w spór zbiorowy z pracodawcą opowiedziało się 68 pracowników z 70 biorących udział w referendum. Zdaniem związkowców, zarząd niewiele robi, by ratować dramatyczną sytuację spółki. –Boimy się, że zakład straci płynność finansową –mówi Jacek Kaczmarek z zarządu związku. –A później już niewiele trzeba, by wszedł likwidator. Długi rosną. Trzeba zrobić wszystko, by ratować to, co jeszcze zostało. Szkoda tylko, że nikt nie traktuje nas poważnie. Nasze próby mediacji z zarządem i prezydentem kończyły się na obietnicach. Grzegorz Siedlecki, prezes bełchatowskiego MZK, zapewnia, że w najbliższym tygodniu odbędą się rozmowy ze związkowcami. Jak mówi, część żądań jest możliwa do spełnienia. Jak dodaje, jest zabezpieczona pewna pula pieniędzy, którą będzie można przeznaczyć na wynagrodzenia. –Na pewno będzie kilka propozycji ze strony zarządu –zapewnia prezes Siedlecki. –Które zostaną zaakceptowane przez związkowców, trudno dziś powiedzieć. Związkowcy z zarządem chcą rozmawiać, ale, jak mówią, nie wykluczają sięgnięcia po narzędzie ostateczne, czyli strajk. –Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie –mówią związkowcy. –Byłoby to działanie na szkodę pasażerów, ale też i nas samych. Ale jeśli nie będziemy mieli wyjścia, rozważamy i taką możliwość. Spółka nadal jest w trudnej sytuacji finansowej. Obecnie realizowany jest ostatni rok planu naprawczego. Na koniec maja tego roku MZK miał ujemny wynik finansowy, wynoszący blisko 450 tys. zł.W spór nie zamierza się wtrącać bełchatowski magistrat. –To spór między pracownikami a zarządem, i to prezes musi z nim poradzić sobie –mówi Beata Kwiecińska, asystent prasowy prezydenta Bełchatowa.