Autobusy na gaz ziemny dla Bydgoszczy i Torunia?
Na ulicach Bydgoszczy i Torunia pojawił się testowy MAN wyposażony w instalację gazową. W największych miastach województwa kujawsko-pomorskigo firmy komunikacyjne zastanawiają się nad inwestowaniem w tabor napędzany gazem ziemnym. Rosnące ceny paliw zmuszają przewoźników do szukania rozwiązań obniżających koszty eksploatacji.
Nowoczesny i ekologiczny
Nowoczesny, ekologiczny MAN Lion 's City L napędzany gazem ziemnym zawitał do województwa kujawsko-pomorskiego. Na początek zobaczą go i wypróbują podczas miejskiej eksploatacji przedsiębiorstwa w Bydgoszczy i Toruniu. Miejskie Zakłady Komunikacyjne w obu miastach skorzystały z oferty producenta i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa by przetestować zalety relatywnie tańszego i bez wątpienia przyjaznego dla środowiska naturalnego rodzaju napędu. Autobus udostępniony do testów to 15 metrowy, trzydrzwiowy MAN wyposażony w 12-litrowy silnik o mocy 310 KM, sprzężony z automatyczną skrzynią biegów. Zbiornik ze sprężonym gazem o ciśnieniu 200 atmosfer zabudowano na dachu. Stanowi go zespół ośmiu butli kompozytowych – każda zawiera 41 kg gazu. Taki zasób paliwa pozwala przejechać bez tankowania, w zależności od warunków eksploatacji, nawet ponad 500 kilometrów, co w warunkach miejskich zaspokaja w zupełności dzienne zapotrzebowanie na paliwo. Autobus w tej wersji spala około 50 kg gazu ziemnego na 100 km. To pierwszy produkt MAN-a skierowany na polski rynek wykorzystujący napęd na gaz ziemny. Jego koszt w zależności od długości pojazdu i wyposażenia wnętrza wynosi od 210.000 euro do 290.000 euro. W Europie jeździ ich już sporo. Konstrukcjom MAN-a zaufali w głównej mierze Niemcy. -„W ciągu następnego roku do europejskich przewoźników trafi ponad 2200 autobusów MAN na gaz ziemny. Mamy nadzieję, że do korzyści płynących z eksploatacji naszych pojazdów uda nam się przekonać także polskie firmy działające w komunikacji pasażerskiej”- mówi Hans-Peter Engel odpowiedzialny za sprzedaż autobusów MAN we wschodniej Europie.
Czy naprawdę warto?
W Polsce firmy komunikacyjne, które zdecydowały się na wprowadzenie napędu gazowego do swojej floty, można policzyć na palcach jednej ręki. Przodują MZK Przemyśl i Rzeszów. Doświadczenia w tej materii są nadal zbyt ubogie, by jednoznacznie mówić o realnie wymiernych zyskach. Nieco więcej powiedzieć mogą w tym temacie przewoźnicy z Niemiec, Francji czy Skandynawii. Tutaj próby z alternatywnym napędem podjęto znacznie wcześniej. Jego zwolennicy przekonują, że paliwo gazowe ma same zalety. Przede wszystkim to sposób na obniżenie kosztów transportu i polepszenie czystości środowiska naturalnego. – „Przejazd 100 km autobusem, którego silnik spala gaz ziemny, to 40 %-owa oszczędność w porównaniu z autobusem napędzanym tradycyjnie – olejem napędowym. Emisja spalin jest nieporównywalnie mniejsza, a silnik pracuje zdecydowanie ciszej.” – przekonuje Hans-Peter Engel z MAN-a. Jest też znacznie bezpieczniej. W razie wypadku czy rozszczelnienia zbiornika gaz ziemny wyparowuje do atmosfery, bo jest lżejszy od powietrza i nie czyni żadnych szkód. Zagraniczne doświadczenia wskazują, iż przy posiadaniu minimum 30% taboru zasilanego gazem ziemnym inwestycja w takie autobusy może być opłacalna. Trzeba pamiętać, iż autobus na gaz ziemny to stosunkowo duże koszty już na wstępie. Pojazd z takim napędem jest o 20% droższy od tradycyjnego, trzeba także przebudować zajezdnię i wybudować stację do tankowania gazu. Jednak większość kosztów może zwrócić się już w ciągu 6-7 lat.
Czas na testy
– „Słyszałem, że koszt wybudowania wydajnej stacji sprężania gazu sięga nawet miliona euro. To ogromne pieniądze. Postanowiliśmy jednak przetestować ten autobus, by poznać wszystkie jego zalety i ewentualne minusy – mówi prezes MZK w Bydgoszczy Witold Dębicki. Jego firma wydała w tym roku na paliwo o blisko 2 miliony więcej niż było to planowane. Przy takich podwyżkach cen ropy gaz wydaje się być interesujący. Zestawienie ceny gazu (niewiele ponad złotówkę) z ceną ropy (prawie cztery złote) zmusza do myślenia. – „Po tygodniowych testach musimy wszystko dokładnie przeliczyć i przeanalizować. Będziemy mieli dobry punkt odniesienia – zamierzamy dokonać testów na linii 69 – tej samej, gdzie testowaliśmy kilka autobusów różnych producentów napędzanych olejem napędowym przed przetargiem, który niedawno został rozstrzygnięty (MZK Bydgoszcz kupi 23 autobusy Mercedes Conecto G o napędzie spalinowym – przyp. red.). Będziemy zatem mieć porównanie kosztów eksploatacji pojazdów z oboma rodzajami napędu z zachowaniem tych samych uwarunkowań drogowych: ilości świateł, długości trasy i jej specyfiki. Na dziś jedno jest pewne – gdybyśmy brali pod uwagę rozbudowę taboru o pojazdy napędzane gazem – będą to pojazdy nowe. Przerabianie instalacji paliwowej w starych autobusach nie wchodzi w grę. Zrobił to kiedyś zakład komunikacyjny w Inowrocławiu i to z fatalnym skutkiem.” – mówi Witold Dębicki. Sam zakup autobusów napędzanych gazem, jeśli ma się zapewnione na to środki, to rzecz prosta. Bydgoski przewoźnik musiałby jednak liczyć się z budową w zajezdni stacji napełniania gazem. Taka inwestycja na razie wydaje się nie możliwa do zrealizowania z budżetu firmy. Przedstawiciele Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przekonują jednak kierownictwo bydgoskiego MZK, iż są gotowi partycypować w budowie stacji sprężonego gazu na terenie zajezdni. – „Będziemy konsekwentnie promować ten rodzaj napędu. Właśnie otwieramy pierwszą w Bydgoszczy stację. Będzie to stacja o małej wydajności, przeznaczona raczej dla klientów indywidualnych. Sami tankujemy tam samochody osobowe będące w naszej eksploatacji. Tutaj można by wybudować obiekt pozwalający na sprawne tankowanie autobusów i pojazdów ciężarowych. Nas interesuje ilość sprzedanego gazu. Ze strony MZK może to być 10,15,20 autobusów, nie chcę mówić konkretnie o ilości. O wszystkim zadecyduje ekonomia ewentualnego przedsięwzięcia wynikająca ze szczegółowego biznesplanu. Jeśli będzie on korzystny dla obu stron, należy podjąć konkretne rozmowy. Jesteśmy do nich w każdej chwili gotowi – mówi InfoBusowi Andrzej Marecki z Zakładu Gazowniczego w Bydgoszczy.
Toruń tez myśli o gazie…
O zakupie ekologicznych autobusów myśli nieśmiało tez Toruń. Po testach, które będą miały miejsce w mieście Kopernika na początku listopada, swe stanowisko w sprawie finansowania ewentualnych zakupów tych pojazdów w przyszłości ma przedstawić miasto. -„Ekologia to bardzo ważna rzecz. Dbamy o nią w Toruniu. O wszystkim zadecyduje jednak chłodny rachunek ekonomiczny – zapowiedział oficjalnie prezydent miasta Michał Zaleski. W toruńskim Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym o autobusach na gaz ziemny wypowiadają się w samych superlatywach i z nadzieją. – Autobus, który przyjdzie nam testować to być może pierwszy sygnał zwiastujący wymianę taboru na nowszy – mówi Karolina Polcyn z MZK Toruń.
Trudne Inowrocławia początki
Do tej pory doświadczenia z napędem gazowym w województwie kujawsko-pomorskim nie były zbyt dobre. Jako jedyne na tym terenie i jedno z pierwszych w kraju na wdrożenie zasilania autobusów gazem ziemnym zdecydowało się Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Inowrocławiu. Z dziewięciu autobusów przystosowanych do zasilania gazem, trzy stoją przez lata na parkingu. W 2002 roku Inowrocławskie MPK zdecydowało się na przystosowanie używanych, eksploatowanych dotąd przez kilka, a nawet kilkanaście lat pojazdów do napędzania gazem. Wyremontowano i wyposażono w odpowiednie instalacje sześć Jelczy PR 110 z 1983 roku i trzy Autosany A10M z 1995 roku. Koszt modernizacji każdego z tych pojazdów wyniósł ponad 50.000 złotych. Jak się okazało, w przypadku Autosanów inwestycja była chybiona. Już po kilkudziesięciu dniach eksploatacji dodatkowego obciążenia butlami nie wytrzymały tylne zawieszenia autobusów. Nastąpiły także trwałe odkształcenia ram. Pojazdy trzeba było na początku 2003 roku całkowicie wyłączyć z eksploatacji.
– „W każdym autobusie firma z Mielca, której zleciliśmy przeróbki zamontowała bowiem po 8 butli mieszczących razem prawie 120 m2 gazu. Rozwiązanie z takim ulokowaniem magazynu gazu było błędem. W przypadku Jelczy PR110 na szczęście zastosowano inny wariant. Tutaj 10 butli udało zamontować się w podłodze. Z tak zorganizowaną instalacją gazową nie było większych problemów. Autobusy do dziś wożą pasażerów – mówi InfoBusowi Mariusz Kuszel, zastępca dyrektora inowrocławskiego MPK do spraw techniczno-eksploatacyjnych. Bez mała trzyletni okres postoju w bazie trzech Autosanów to ewidentna strata dla przedsiębiorstwa. MPK próbowało wymóc na firmie z Mielca naprawę pojazdów w ramach rękojmi. Próby porozumienia spełzły na niczym, toteż spór przeniósł się na sądową wokandę. Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie i czy inowrocławski przewoźnik otrzyma odszkodowanie – nie wiadomo. – „Jest szansa, że autobusy zostaną naprawione. Udało nam się porozumieć z producentem pojazdów – Autosanem z Sanoka, który podejmie się naprawy. Ustalamy szczegóły.” – mówi Mariusz Kuszel.
Przykre doświadczenia nie zniechęcają jednak MPK do inwestowania w tabor o zasilaniu gazowym. Dyrekcja firmy jest przekonana co do jednego – będą to na pewno autobusy fabrycznie przystosowane do tego rodzaju napędu. O nowych zakupach zadecydują możliwości finansowe. Jeśli pomyślnie zostaną uwzględnione wnioski o dotacje złożone przez MPK w ramach Funduszy Strukturalnych, mieszkańcy Inowrocławia będą jeździć nowymi autobusami. W pierwszej kolejności wymieniane będą wyposażone w silniki diesla Jelcze PR110. Tych wyprodukowanych w latach 1983/85, jeździ obecnie jeszcze 14. Inwestowanie przez Inowrocław w tabor gazowy wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Wprowadzenie w 2002 roku do eksploatacji takich autobusów równoznaczne było z koniecznością organizacji infrastruktury. Na terenie zajezdni wybudowano zatem stację sprężania gazu o wydajności 220 m3 na godzinę oraz dodatkowy magazyn gazu w postaci 50 butli, każda o pojemności 68 litrów, co stanowi około 13 m3 gazu w każdej z nich. Dzięki magazynowi udało się podnieść efektywność procesu tankowania. Bez korzystania z dodatkowych butli czas tankowania autobusu wynosił od 40 do 50 minut. Dzięki nim zmniejszył się pięciokrotnie. Obecnie, ze stacji sprężania gazu w Inowrocławiu korzystać mogą także odbiorcy zewnętrzni. MPK oddało w dzierżawę obiekt Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu, które mocno promuje dzięki temu nowy rodzaj napędu w mieście i okolicach. MPK uwolniło się w ten sposób z ponoszenia wysokich kosztów związanych z konserwacją, przeglądami i dozorami technicznymi stacji. Inowrocławska stacja sprężania gazu pozostaje jedyną w województwie kujawsko-pomorskim umożliwiającą tankowanie gazu do autobusów.