10 Lat Kaliskich Linii Autobusowych!
Panie Prezesie, minęło 10 lat od momentu przekształcenia MZK Kalisz w spółkę Kaliskie Linie Autobusowe. Wiele osób odnosi wrażenie, że dopiero od tego momentu rozpoczęła funkcjonowanie komunikacja miejska w Kaliszu. Co zadecydowało o tak wyraźnym wizerunku spółki?
Rzeczywiście ja też czasami odnoszę takie wrażenie. Myślę, że na nowy sposób postrzegania komunikacji miejskiej od chwili powstania Kaliskich Linii Autobusowych miało wpływ wiele działań. Do najważniejszych zaliczyłbym: nową jakość organizacyjną wniesioną przez partnera brytyjskiego i to zarówno wewnątrz spółki (np. powołanie Działu Marketingu), jak też działań zewnętrznych – zmiana koncepcji sieci komunikacyjnej czy też wyeksponowanie wizerunku firmy poprzez wprowadzenie atrakcyjnych barw i logo firmowego. Wtedy też po raz pierwszy, przynajmniej w Kaliszu, określono podmiotową rolę pasażera i jakości sprzedawanych klientowi usług.
Co zalicza Pan do największych sukcesów spółki w ciągu tych dziesięciu lat?
Sukces to słowo o bardzo wielkim wymiarze, wolałbym mówić o osiągnięciach. Wszystkie były dla spółki ważne, jednak do kluczowych zaliczyłbym:
• ustabilizowanie finansów przy jednoczesnym wyraźnym określeniu co i komu sprzedajemy;
• rozpoczęcie wymiany taboru na nowoczesne, niskopodłogowe autobusy;
• dokonanie komputeryzacji firmy, aż do wprowadzenia elektronicznego systemu opłat za przejazdy;
• wykreowanie profesjonalnego zespołu pośród zatrudnionych pracowników;
• przewartościowanie myślenia o spółce wśród załogi na jej postrzeganie jako „swojej firmy”.
Pozostańmy przez chwilę przy samych początkach funkcjonowania firmy. Jak to się stało, że w 1994 r. Waszej firmie udało się tak szybko i bezboleśnie przekształcić w spółkę prawa handlowego i do tego jeszcze z 20-procentowym udziałem firmy zagranicznej?
Ogólna recepta na osiągnięcie takiego efektu wydaje się prosta: twórcza przychylność władz samorządowych + pomysł na skuteczne działanie (w naszym przypadku doświadczenie partnerów brytyjskich) + konsekwentne wprowadzanie przyjętych zmian przy otwartej kurtynie, szczególnie ważna jest informacja wewnątrz przedsiębiorstwa.
Jak udało się przekonać załogę przedsiębiorstwa do przeprowadzanych na szeroką skalę zmian?
W początkowym okresie przekazano ciężar wartościowania pracowników w ręce załogi bądź jej przedstawicieli w związkach zawodowych, wprowadzono do składu nowo powstałej Rady Nadzorczej przedstawicieli pracowników, a część efektów oszczędnościowych przeznaczono na podniesienie wynagrodzeń do średnich wartości w branży.
Ostatnio czytając o konkursie Solarisa w Niemczech na nazwę dla zielonego jamnika – maskotki producenta, przypomniały mi się Wasze konkursy na logo i barwy autobusów KLA. Byliście chyba pierwszą firmą w Polsce, która zastosowała nowoczesne marketingowe sposoby, aby przekonać pasażerów do swoich usług…
Pomysł utworzenia Działu Marketingu należał do Brytyjczyków, lecz uważam, że wyjątkowo szczęśliwie rozstrzygnięty został konkurs plastyczny na barwy firmowe i logo. Motyw zaczerpnięty z herbu Kalisza – trębacz kaliski oraz żywe kolory firmowe po prostu spodobały się naszym mieszkańcom.
W 2000 r. KLA jako pierwsza firma komunikacyjna w Polsce wprowadziła System Pobierania Opłat Kartą Elektroniczną. Jakie są Wasze doświadczenia po czteroletnim okresie eksploatacji tego systemu? W jakim stopniu udało się zwiększyć wpływy po wprowadzeniu elektronicznego biletu?
W większym stopniu należy mówić o zmniejszeniu kosztów. Wartości te zależne są od struktury przedsiębiorstwa i w jego skali ważne. Nasz przykład potwierdza, że jednym z największych problemów jest przełamanie obaw przed nowością i nowoczesnością produktu. Wśród pasażerów to dość łatwe – świetnie działa efekt korzyści ekonomicznej, trudniej zdobyć zaufanie niektórych decydentów…
W 2001 r. KLA zawarły 10-letnią umowę z Miastem i Gminą Pleszew na świadczenie usług przewozowych. To było pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Polsce. Czy dzisiaj, gdyby jakieś inne miasto w Polsce ogłosiło podobne zamówienie, to KLA wystartowałyby w takim przetargu?
Po analizie, że przedsięwzięcie będzie efektywne ekonomicznie, na pewno tak.
W latach 90-tych firma KLA sukcesywnie wymieniała stary tabor na nowy. W grudniu 1996 r. KLA zakupiły autobus Volvo B10BLE, w połowie 1997 r. 5 szt. MAN NG 312, a w latach 1998 i 1999 kolejne 10 autobusów Volvo B10LE. W 2000 r. jako pierwsza polska firma zakupiliście pojazdy Volvo 7000 i to w ilości 8 szt. Był to też ostatni zakup nowych autobusów przez KLA. Co spowodowało, że przedsiębiorstwo zaprzestało inwestowania w fabrycznie nowy tabor i rozpoczęło zakupy autobusów używanych?
To pytanie zadawali i zadają sobie wszyscy producenci autobusów na polskim rynku, gdyż regres dotyczył całej Polski, a nie tylko Kalisza. W naszym szczególnym przypadku dodatkowo ujawnił się efekt nieracjonalnej gospodarki taborem sprzed wielu lat. Zamiast planowej wymiany ok. 8 -10 % liczby autobusów corocznie, hołdowano wówczas zasadzie: im więcej, tym lepiej. W efekcie mieliśmy teraz do koniecznej, jednoczesnej wymiany blisko 20 autobusów. Nie było nas stać na kupno tak dużej ilości fabrycznie nowych pojazdów. Już jednak zeszłoroczne doświadczenie przekonuje nas, że zakupione nowoczesne używane autobusy pozwolą nam zaspokoić najpilniejsze potrzeby i umożliwić rychły powrót do planowej wymiany taboru na nowy.
Ostatnio w kaliskiej prasie pojawiły się spekulacje o możliwości połączenia KLA i PKS Kalisz w jedno duże, regionalne przedsiębiorstwo transportowe. Co Pan sądzi o tym pomyśle?
Regionalizacja przewozów publicznych jest według mnie nieuchronna, o czym świadczy rozwój transportu publicznego w innych państwach Unii Europejskiej. Przy stosunkowo niewielkim rynku przewozów w naszym przypadku logika nakazywałaby poszukiwania takich rozwiązań. Wiele decyzji leży jednak poza naszymi kompetencjami. Wierzymy, że rozwiązanie nastąpi z korzyścią dla naszych pasażerów.
Nad jakim projektem pracuje obecnie KLA i jakich innowacji możemy spodziewać się w niedalekiej przyszłości?
Nadal doskonalimy działanie karty elektronicznej i zabiegamy o rozszerzenie jej wykorzystania w formie karty miejskiej.
Z wiadomych względów nie chcę zdradzać naszych strategicznych planów, jednak zapewniam pana Redaktora, że dołożymy starań, aby znów zasłużyć na zainteresowanie.
Bardzo dziękuję za rozmowę.