Kraków: Ogórkiem po PRL-owskim Krakowie
Zagraniczni turyści zwariowali na punkcie przejażdżek Crazy Guides po PRL-owskich reliktach Krakowa. Wystarczą dwa stare trabanty, fiat 125p, czerwony autobus 'ogórek’ i przebrani w robotnicze kombinezony szoferzy.
– Już teraz mamy mnóstwo zgłoszeń, a sezon dopiero się zaczyna – mówi 26-letni Michał Ostrowski vel Crazy Mike, szef Crazy Guides, teamu młodych przewodników po Nowej Hucie i komunistycznych blokowiskach Krakowa. Zdezelowanymi samochodami z lat 70. wozi turystów z Wielkiej Brytanii, Niemiec, USA, którzy przyjeżdżają do Krakowa nie tylko dobrze się zabawić w klubach i zobaczyć zabytki, ale też z aparatem w ręku krążyć po zapomnianych dzielnicach i industrialnych zakątkach miasta.
Crazy Mike na pomysł osobliwych wycieczek po Hucie wpadł półtora roku temu. Do inwestycji w stare trabanty, fiata 125p i nysę zachęcili go znajomi Amerykanie, którzy pożyczyli mu na rozkręcenie interesu tysiąc dolarów. Już kilka tygodni później na internetowej stronie www.crazyguides.com zaroiło się od zgłoszeń chętnych na przejażdżki. – W krótkim czasie staliśmy się bardzo modni. Terminy trzeba rezerwować na kilka tygodni naprzód. Ludziom spodobało się, bo to coś nietypowego i z jajem – mówi Ostrowski.
Crazy Guides to ledwie pięć osób. Trzech szoferów (Crazy Mike, jego kolega Crazy Bartek, sąsiad z bloku Crazy Vieslav) plus przygotowujące trasę i zbierające rezerwacje dwie osoby. Z turystami umawiają się w centrum miasta albo pod hotelami. Zajeżdżają na miejsce trabantami wyłożonymi od wewnątrz kiczowatą kapą w zebrę. Upychają w autach po trzech turystów i ruszają w stronę Huty. Nie omijają dziur w jezdni, huśtają wozem na wszystkie strony, zawieszone na przednim lusterku pluszowe miśki ruszają w rytm ostrej muzyki łapkami.
Trasy są dwie: Comunism Tour i Comunism Deluxe. Koszt – 30 i 40 euro. W Comunism Tour goście odwiedzają socrealistyczną Hutę z restauracją Stylowa, placem Centralnym, centrum administracyjnym HTS, osiedlami na Bieńczycach i Mistrzejowicach, schronami, Teatrem Ludowym, czołgiem na cokole na os. Górali, kościołem Arka Pana. W wersji Deluxe goście odwiedzają jeszcze specjalnie wynajęte PRL-owskie mieszkanie z meblościanką, kryształami od cioci, telewizorem Rubin, pralką Franią, plakatami Modern Talking i Sabriny, paczką klubowych i pół litrem wódki na stole.
Pokazujemy gościom polską wersję 'Good Bye, Lenin!’, prawdziwy socrealistyczny Disneyland. Są zachwyceni – mówi Crazy Mike. Atrakcjami socrealistycznego Krakowa zainteresowali się też zachodni dziennikarze. Pełne pochlebstw artykuły drukował m.in. 'TNT Midweek’ oraz 'Financial Times’. Crazy Guides trafili też do kilku zagranicznych telewizji i przewodników po mieście. – Kiedy trzeba, przebieramy się robotników, każemy pasażerom pchać popsute auta, zmieniać pęknięte dętki, z pomocą wystrojonych Amerykanek naprawiamy usterki po łokcie w smarze i oleju. A kiedy zainteresowanie jest zbyt wielkie, wynajmujemy od MPK czerwony autobus 'ogórek’ i jedziemy na jeszcze dłuższą trasę – mówią Crazy Guides.