Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Bydgoszcz: Tajniacy prześwietlają komunikację

infobus
21.04.2006 20:20
Mikrobusowi przewoźnicy narażają bezpieczeństwo pasażerów i oszukują fiskusa – wykazały przeprowadzone w Bydgoszczy kontrole 'tajnych agentów’ inspekcji transportu. Na początkowym przystanku do busa wsiada kilku pasażerów. Jeden z nich na trasie ukradkiem przygląda się kierowcy i bada, czy rejestruje on na kasie fiskalnej wszystkie pobrane opłaty. Potem wysiada i łączy się z centralą. Na pętli na oszukującego kierowcę czeka oznakowany radiowóz Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego. Tak wygląda nowa forma kontroli, która umożliwiła wreszcie skuteczne prześwietlenie firm przewozowych.
Została wprowadzona z początkiem tego roku. Wcześniej inspekcji mogli dokonywać tylko umundurowani funkcjonariusze. W takich warunkach trudno było złapać przewoźników łamiących przepisy na gorącym uczynku. Teraz pracownicy WITD mogą ruszać do akcji incognito, podróżując miejskim transportem jako zwykli pasażerowie. Na bydgoskich i podmiejskich trasach kontrole pod przykrywką rozpoczęto 2 miesiące temu. Inspektorzy nie mieli zastrzeżeń do linii obsługiwanych przez MZK. Znacznie gorzej wypadły firmy mikrobusowe. Okazało się, że dla części z nich ważniejszy od bezpieczeństwa pasażerów jest zysk. W godzinach szczytu do busów wpuszczano znacznie więcej osób, niż pozwalają przepisy. To poważne wykroczenie, bo w razie wypadku podróżni w przepełnionym busie byliby szczególnie zagrożeni. Nie byłoby też łatwo się z takiego pojazdu ewakuować. Drugi rodzaj wykrytych nieprawidłowości to łamanie przepisów skarbowych. Część przewoźników zaniżała swoje podatkowe zobowiązania, wybiórczo nabijając opłaty na kasy fiskalne.
Które z kilkunastu firm obsługujących linie mikrobusowe w Bydgoszczy i jej okolicach będą miały kłopoty w wyniku przeprowadzonych kontroli? – Nie możemy jeszcze tego ujawnić, bo postępowanie administracyjne jest w toku. Protokół będzie gotowy pod koniec miesiąca – zastrzega Zdzisław Drabent, szef WITD w Bydgoszczy. Ale jak twierdzi, skutki akcji tajniaków już są odczuwalne. – Przewoźnicy wiedzą, że każdy pasażer może być naszym funkcjonariuszem, co zniechęca ich do łamania przepisów. –
Właściciele firm transportowych nie kryją swojej niechęci do nowych metod kontroli. – Jesteśmy notorycznie sprawdzani przez różne instytucje i służby. Teraz jeszcze doszły akcje inspekcji transportu. To chyba lekka przesada – uważa Andrzej Jóźwiak, którego bus obsługuje linię 303 z dworca PKP do Fordonu.
Firmy, których nazwy pojawią się w pokontrolnym raporcie, zostaną dokładnie przebadane przez Urząd Kontroli Skarbowej. Z kolei te, które woziły zbyt wielu pasażerów, mogą mieć kłopot z przedłużeniem koncesji na obsługę miejskich i podmiejskich linii.
Tymczasem WITD już planuje kolejne zadania dla swoich inspektorów incognito. Pod lupę trafią m.in. taksówkarze. Inspektorzy sprawdzą, czy nie pobierają oni zawyżonych opłat za kursy.