Gdańsk: Renoma karze za wszystko?
Kontroler sopockiej Renomy tak bardzo chciał wlepić mandat, że ukarał młodą gdańszczankę za brak wpisu numeru na bilecie miesięcznym, chociaż bilet dotyczył zupełnie innej trasy!
Małgorzata Makieła jechała tramwajem nr 11 z przystanku przy operze w kierunku dworca PKS. Rutynowa kontrola biletów w ogóle jej nie przeraziła, w końcu miała skasowany bilet jednorazowy. Jakież było jej zdziwienie, kiedy dostała karę, mimo iż z jej biletem było wszystko w porządku. Otóż w Małgosinym etui wprawne oko pracownika Renomy dostrzegło, że na znaczku w jej bilecie miesięcznym nie było wpisanego numeru biletu. Sęk w tym, że bilet dotyczył trasy Stogi – Łagiewniki i Małgorzata nim się nie posługiwała.
– To jakaś paranoja – oburza się Alina Rocka, rzecznik ochrony praw konsumentów. – Kontroler nie miał takich uprawnień.
Zupełnie inaczej uważa kierownictwo Renomy, które nie przyjęło odwołania gdańszczanki, twierdząc, że podczas kontroli okazała bilet miesięczny, zaś ten jednorazowy kupiła bądź znalazła po otrzymaniu kary. Zatem nie może być on brany pod uwagę przy odwołaniu.
Lektura wezwania wystawionego Małgorzacie Mikule przez kontrolera 056 przeczy takiemu twierdzeniu.
Opisał on, że kontroli dokonał na trasie „Opera – Dworzec PKS”, natomiast jako przyczynę kary podał „brak wpisanego numeru biletu”, a przecież „11” na Stogi nie jeździ…
Nasza próba wyjaśnienia sprawy w Renomie została dosyć bezceremonialnie skwitowana:
– 15 razy w tej sprawie nie będę się wypowiadać – niegrzecznie rzucił Sławomir Pujszo, dyrekor Zakładu Kontroli Biletów sopockiej Renomy.
A chyba byłoby warto. Bo nie dosyć, że kontroler postąpił nielogicznie, to jeszcze Renoma zarzuciła pasażerce oszustwo.