Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Częstochowa: Pasażerowie skarżą się na autobusy zaklejone reklamami

infobus
23.01.2006 10:20

Przez szczelnie zasłonięte reklamami szyby nie sposób cokolwiek zobaczyć. Jedzie się jak w puszce, zwłaszcza teraz, gdy na dworze jest szarówka – skarżą się pasażerowie miejskich autobusów w Częstochowie.
Pochmurne południe. Na przystanku przy ul. Dąbrowskiego staje autobus linii 21 (boczny 93). Niemal wszystkie okna i drzwi zaklejone foliowymi reklamami. Kilka osób wygląda przez otwarte drzwi, by sprawdzić, czy mają już wysiadać. Wewnątrz pojazdu ciemno. Na tablicy świetlnej nad kabiną kierowcy: godzina i kto obchodzi imieniny. Ani wyświetlacz ani kierowca (autobus ma nagłośnienie) nie informują o kolejnych przystankach.
– Jeżdżę tym autobusem niemal codziennie. Widziałam starszych ludzi, którym po przejechaniu kilkuset metrów robiło się słabo, niektórzy zdezorientowani wypytywali, gdzie są – opowiada pani Małgorzata. – Mnie interesuje, jaki będzie kolejny przystanek, a nie, kto ma imieniny – nie kryje irytacji.
Choć foliowe reklamy naklejane są na częstochowskich autobusach MPK od kilku lat, a pasażerowie ciągle na nie się skarżą, dopiero parę tygodni temu MPK zwróciło się do policji o interpretację przepisów. – Nie ma przepisów mówiących wprost, jak i gdzie można zaklejać autobusy – mówi nadkom. Marek Struski z drogówki. – Na pewno nie można zaklejać przedniej i bocznych szyb kierowcy, by nie ograniczać mu widoczności. Zaleciliśmy też naszemu MPK, by nie zaklejano szyb awaryjnych. Każda folia zmienia właściwości takiej szyby i może uniemożliwić jej rozbicie w razie wypadku. Ponadto folie na szyby samochodowe muszą mieć atesty.
Żale pasażerów na zaklejanie szyb w miejskich tramwajach i autobusach słychać nie tylko w Częstochowie. W Zielonej Górze maksymalny format reklamy na szybie pojazdu to A-4. Niedawno stołeczni strażacy mówili, że zaklejone pojazdy komunikacji miejskiej mogą być wręcz niebezpieczne. – Z zewnątrz nie można zobaczyć, czy w autobusie lub tramwaju panuje tłok. W razie wypadku nie możemy szybko określić, ile osób może potrzebować naszej pomocy. Nie ma też pewności, czy folia w razie wypadku pozwoli pasażerom skorzystać z wyjść bezpieczeństwa. Te taśmy są na pewno mocne, bo reklamy jeżdżą nawet kilka lat. Mogą przeszkadzać, jeżeli nie są prawidłowo wykonane – mówił Radiu RMF FM Witold Obajczyk z Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.
– Projekt każdej reklamy trafia do plastyka miejskiego i on go zatwierdza – odpowiada na krytykę wiceprezes naszego MPK Andrzej Głuch. – Owszem, dawniej były problemy z tymi reklamami, bo firmy dostarczały zbyt ciemną folię. Ale to się skończyło. Wszystko jest zgodne z przepisami – zapewnia Głuch, nieco bagatelizując skargi Czytelników. – Nowe solarisy też mają przyciemniane szyby i w pochmurny dzień jest w nich ciemno, ale czy z tego powodu też są skargi? – pyta. I dodaje, że miejski przewoźnik nie zamierza zrezygnować z reklam na swych pojazdach: – Roczne wpływy z reklam to ok. 600 tys. zł, a nas się rozlicza z każdej wydanej i zarobionej złotówki – podkreśla.
Dlaczego nie informuje się w „zaklejonych” autobusach, wyposażonych w wyświetlacze, o kolejnych przystankach? – Autobusy nie jeżdżą stale na tych samych trasach. Nie możemy sobie poradzić ze zmianami oprogramowania wyświetlaczy. Będziemy musieli coś z tym zrobić – obiecuje wiceprezes.
Według badań rynkowych pojazdy komunikacji publicznej są drugim – po telewizji – nośnikiem reklam pod względem skuteczności dotarcia i oddziaływania do odbiorcę.