Białystok – zimą na całorocznych
Autobusy komunikacji miejskiej w Białymstoku często z trudem ruszają z przystanków i mają ogromne problemy z pokonaniem większych górek. Powód? Jedynie dwa z trzystu pojazdów ma założone zimowe opony, reszta czyli ok.300 jeździ na wielosezonowych, których bieżnik – zdaniem szefów spółek komunikacyjnych – jest przystosowany do wymogów ciężkiego sprzętu. Prezesi KPKM, KPK, KZK tłumaczą się, że wymiana opon jest zbyt kosztowna. Na zamontowanie jednej „zimówki” trzeba wydać ok. 1000 zł. Dodają poza tym, że pasażerowie nie muszą obawiać się o swoje bezpieczeństwo, bo autobusy jeżdżą po mieście…bardzo wolno. Jednak pracownicy firm motoryzacyjnych i warsztatów naprawczych twierdzą, że każdy samochód jeżdżący na oponach wielosezonowych wcześniej czy później wpadnie w poślizg. Problem w tym, że przepisy ruchu drogowego nic nie mówią o wymianie opon. Nie reguluje również tego umowa zawierana przez przedsiębiorstwa komunikacyjne z Zarządem Dróg i Transportu. Przewoźnik zobowiązuje się w niej jedynie do zapewnienia pasażerom bezpieczeństwa. Władze miasta zapewniają, że jeżeli opony zimowe w autobusach będą naprawdę potrzebne, to pieniądze na ich zamontowanie się znajdą. Pasażerowie zadają sobie pytanie, czy władze i prezesi spółek komunikacyjnych potraktują problem poważniej, gdy dojdzie do groźnego wypadku autobusowego? Póki co mieszkańcy mają nadzieję, że mróz zelżeje i wysłużone „ikarusy” przestaną się ślizgać na białostockich ulicach.