Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Teraz konieczne są inwestycje – rozmowa z Urszulą von Kreijfelt-Sulima, prezesem firmy VDL BOVA Polska

infobus
17.11.2004 18:18

Urszula von Kreijfelt-Sulima
O sytuacji na rynku autobusów turystycznych w Polsce, o nowych produktach grupy VDL oraz o wejściu firmy BOVA Polska na rynek minibusów oraz pojazdów międzymiastowych rozmawiamy z Urszulą von Kreijfelt-Sulima, prezesem firmy VDL BOVA Polska…

Pani Prezes, jak ocenia Pani tegoroczną edycję Otwartych Dni BOVA?

Tegoroczne Drzwi Otwarte oceniam bardzo pozytywnie. Dopisała nam frekwencja, atmosfera była niezwykle miła, prawie rodzinna. W trakcie imprezy przekazaliśmy kluczyki do dwóch nowych autokarów BOVA Futura ich właścicielom – firmie Ottokar i Rudnik Tumay. Dużym zainteresowaniem cieszyła się wysprzedaż części zamiennych. Pozostały nam bardzo miłe wspomnienia a co najważniejsze nasi kliencie zapowiadają się na kolejną edycję Drzwi Otwartych.

W ciągu 9 miesięcy br. znacząco wzrosła sprzedaż autobusów turystycznych na polskim rynku. Jakie są, Pani zdaniem, główne powody takiej sytuacji?

Myślę, że te lepsze wyniki zawdzięczamy przede wszystkim ogólnemu ożywieniu gospodarczemu, które przynosi poprawę sytuacji i to nie tylko w sektorze przewozów turystycznych. Ostatnia dwuletnia recesja gospodarcza w Polsce osiągnęła w zeszłym roku swoje maksimum, co bezpośrednio przełożyło się na bardzo ograniczony zakup nowych autokarów. Wejście Polski do Unii Europejskiej otworzyło możliwość uzyskania dotacji finansowych, z czego skorzystało wiele firm odnawiających swój tabor autobusowy. Nasza firma, właśnie dzięki temu dodatkowemu zastrzykowi pieniędzy dla przewoźników, sprzedała w tym roku kilka autobusów. Poza tym wydaje mi się, że przewoźnicy jak i biura podróży zrozumieli, że teraz jest konieczny czas na inwestycje. Jeżeli chce się współzawodniczyć z coraz silniejszą krajową i zagraniczną konkurencją – trzeba mieć dobry sprzęt i wówczas można śmiało rywalizować o klienta na rynku z firmami francuskimi czy niemieckimi. Myślę, że polskie przedsiębiorstwa transportowe patrzą perspektywicznie i zdają sobie sprawę, że lepiej teraz maksymalnie zainwestować w tabor, a pozostałe, mniej niezbędne inwestycje lepiej zostawić do realizacji w późniejszym terminie. Bo dzięki autokarom na najwyższym poziomie przewoźnicy będą mogli konkurować na międzynarodowych trasach z niskobudżetowymi liniami lotniczymi, które coraz dynamiczniej wchodzą na nasz rynek.

Jak Pani ocenia potencjał polskiego rynku autobusów turystycznych? Jakich zmian możemy oczekiwać tutaj w najbliższym czasie?

Wydaje mi się, że potencjał polskiego rynku autobusowego będzie rósł w siłę i to polepszenie sytuacji nie tylko „dotknie” segmentu autobusów turystycznych związanego z transportem międzynarodowym, ale także segmentu pojazdów międzymiastowych, gdzie potencjał jest olbrzymi – zarówno jeżeli chodzi o wymianę przestarzałego taboru, jak i rozwój sieci połączeń lokalnych. To stwarza dla nas również nowe możliwości i już w przyszłym roku VDL BOVA Polska przedstawi autobusy przeznaczone dla przewoźników międzymiastowych.

Kolejna sprawa to rozwój turystyki objazdowej – doskonale widać to na przykładzie Holandii, gdzie połączeń lotniczych jest naprawdę bardzo dużo, mimo to cały czas jest wielu chętnych na podróż autobusem np. do Hiszpanii. Nie chodzi tu już tylko o sam przejazd, ale bardziej zaawansowany produkt, który opiera się na zwiedzaniu i pełnej obsłudze gastronomiczno-hotelowej. Myślę, że również polskie biura podróży będą coraz mocniej wchodzić w ten segment i na pewno wpłynie to pozytywnie na zakup luksusowych autokarów – np. naszego dwupokładowca BOVA Axial. Mam nadzieję, że kiedyś turyści, korzystając z takich autokarów, będą zwiedzać Polskę…

W połowie 2004 r. BOVA Polska sprzedała o dwa autobusy więcej niż przed rokiem. Jak obecnie wygląda sprzedaż firmy po upływie 9 miesięcy 2004 r.?

Szczęśliwie się złożyło, że w ciągu 9 miesięcy br. sprzedaliśmy więcej niż w całym zeszłym roku. Nasi klienci zakupili łącznie 12 nowych autokarów marki BOVA, w tym dwa z najwyżej półki – typu Magiq do firmy Europa Express, która ma aktualnie w swojej flocie już 10 takich pojazdów.

Co zadecydowało o tym sukcesie rynkowym?

Myślę, że odpowiedź jest jedna – po prostu produkt. Okazuje się, że nasza najbardziej popularna seria, czyli Futura, doskonale sprawdza się w ciężkich warunkach drogowych, jakie panują w Polsce i przynosi swoim właścicielom konkretny zysk finansowy. I myślę, że m.in. dzięki takiej kalkulacji ekonomicznej zauważamy obecnie powrót do nas klientów, którzy kiedyś odwrócili się od tej marki. Oczywiście, słyszę sporo głosów na temat konieczności zewnętrznych zmian w tym modelu i my takie poprawki wprowadzamy, ale nie przewidujemy żadnych tutaj stylistycznych rewolucji. Ten produkt jest na tyle dobry, że niepotrzebne, wymuszone emocjami zmiany mogłyby mu tylko zaszkodzić. Dlatego mogę zapewnić, że Futura będzie dostępna również z silnikiem Euro 4.

Jak obecnie wygląda sprzedaż firmy w segmencie pojazdów używanych? Czy po 1 maja br. nastąpiły jakieś szczególne zmiany?

W ciągu 9 miesięcy br. sprzedaliśmy łącznie 10 używanych autobusów, które otrzymaliśmy w rozliczeniu przy zakupie przez przewoźnika nowych pojazdów i jest to działanie wynikające z zapotrzebowania rynku. Co do zmian, to mogę powiedzieć, że również tutaj pojawia się coraz większy kapitał na zakup kolejnego autokaru. W uproszczeniu – jeżeli kiedyś klient miał na zakup używanego pojazdu przykładowo 100 tys zł, teraz szuka oferty za 200 tys. Widać wyraźnie jak z roku na rok ta poprzeczka finansowych możliwości idzie w górę i myślę, że już niedługo osoby do tej pory tylko poszukujące używanych konstrukcji, zaczną się również zastanawiać nad zakupem nowego pojazdu. I tego sobie życzymy jak najszybciej…

W tym roku BOVA Polska sprzedała całkiem sporą ilość trzyosiowych autokarów. Czy, Pani zdaniem, w Polsce pojawił się trend na zakup większych pojemnościowo autobusów turystycznych?

Rzeczywiście coraz więcej klientów pyta o tego typu konstrukcje – szczególnie przewoźnicy obsługujący międzynarodowe połączenia liniowe, którym zależy na jak największej ilości miejsc w autokarze. Chciałabym podkreślić, że w przypadku innych marek taka konstrukcja autobusu nie tylko ma za zadanie zwiększyć zdolność przewozową, ale przede wszystkim umożliwia spełnienie wymagań dotyczących dopuszczalnych obciążeń. BOVA nie ma tego problemu, zresztą jak Pan pewnie wie, 12-metrowa Futura jest najlżejszym autobusem w swojej klasie i wszelkie odpowiednie przepisy spełnia nawet dwuosiowy model Futura o długości 12,8 metra.

W Straszkowie VDL BOVA Polska pokazała m.in. autobus dwupiętrowy VDL BOVA Axial DD138-430XE – pierwszy owoc współpracy konstruktorów z BOVA i VDL. Czy ten egzemplarz został już sprzedany w Polsce?

Jeszcze nie znaleźliśmy odbiorcy na tego typu autobus w Polsce, ale jest on już w naszej ofercie handlowej. Sama jestem bardzo ciekawa jak przyjmie się na rynku, gdyż BOVA do tej pory nie oferowała autobusów dwupokładowych. Teraz, będąc w grupie VDL, nasza oferta wzbogaciła się o taki produkt, zaprojektowany wspólnie z siostrzaną firmą Berkhof. Co do zainteresowania polskich klientów, to podczas Drzwi Otwartych mieliśmy sporo zapytań o ten egzemplarz, jednak biorąc pod uwagę potencjał polskiego rynku, nie spodziewamy się tutaj masowej sprzedaży. Mamy jednak nadzieję, że wraz z rozwojem rynku turystycznego w naszym kraju pojawi się również zapotrzebowanie na takie pojazdy.

Nad jakimi kolejnymi, wspólnymi projektami pracują biura konstrukcyjne z VDL BOVA, VDL Berkhof Valkenswaard i VDL Bus International?

Aktualnie są prowadzone intensywne prace nad kolejnymi produktami, nie chciałabym jednak wypowiadać się jeszcze w tym temacie. Generalnie – kolejne owoce współpracy w ramach VDL powinny zostać pokazane w przyszłym roku.

W sierpniu zeszłego roku BOVA została przejęta przez koncern VDL Groep. Czy dzięki temu Wasza oferta zostanie już wkrótce poszerzona o autobusy marki Kusters, Jonckheere czy Berkhof?

Obecnie VDL dysponuje olbrzymią gamą pojazdów. Praktycznie każdy klient może znaleźć w tej ofercie produkt dla siebie. Podstawową zasadą, która obowiązuje w VDL, jest ograniczenie wzajemnej konkurencji – szczególnie w segmencie autobusów turystycznych. Dlatego teraz musimy wybrać określoną kombinację modeli najlepiej przystosowanych do specyfiki danego rynku. Może się tak zdarzyć, że w jednym państwie będziemy mieli inny zestaw oferowanych marek i typów autobusów, natomiast w drugim – ta oferta może być zupełnie inna. Po prostu to rynek będzie kształtował lokalną ofertę VDL.

Co w takim razie dyktuje polski rynek w zakresie oferty VDL?

Myślę, że obok konstrukcji dwupokładowej – najnowszej pozycji w ofercie koncernu VDL, na pewno będziemy starali się wprowadzić na polski rynek autobusy klasy mini i midi firmy VDL Kusters. Pierwsze takie przymiarki poczyniliśmy w zeszłym roku, pokazując minibus – Vario Tour o pojemności 25 miejsc pasażerskich. W tym roku kontynuujemy tą strategię i podczas Drzwi Otwartych zaprezentowaliśmy model Midi XL na bazie Mercedes-Benz Sprinter 416, który pod względem ekonomicznym jest propozycją bardziej dostosowaną do polskich warunków. Jak na razie nie znaleźliśmy odbiorców na te pojazdy – myślę jednak, że ożywienie gospodarcze, o którym mówiliśmy na początku, zawita również do tego segmentu i uda nam się szerzej rozwinąć sprzedaż. Kolejny krok to segment autobusów międzymiastowych, gdzie w przyszłym roku pokażemy kompletnie nowy produkt opracowany wspólnie z siostrzanymi firmami z VDL. Myślę, ze jego premiera powinna mieć miejsce jeszcze przed targami Busworld 2005 w Kortrijk. Natomiast, jeżeli chodzi o rynek pojazdów turystycznych, to nadal będziemy tutaj oferować autokary marki BOVA, która jest coraz lepiej postrzegana w Polsce i zyskuje coraz większe grono zwolenników.

Bardzo dziękuję za rozmowę.