Sejm o międzymiastowych przewozach (5) – opinie przewoźników
I na koniec transportowego posiedzenia Komisji Infrastruktury głos zabrali sami przewoźnicy. O aktualnej sytuacji w realizacji przewozów pasażerskich mówili przedstawiciele PKS Częstochowa, Szczecin, Suwałki i Łosice, a także KZK GOP i Mobilisu. Zaczynamy od przewodniczący rady nadzorczej PIGTSiS, Krzysztofa Częstochowskiego:
-„Jestem z Gorzowa, gdzie w powiatach strzelecko-drezdeneckim, sulęcińskim ponad 40% miejscowości nie ma połączenia. Czym to grozi? Młodzież zostaje w domu, ponieważ nie może dojechać, ludzie nie mają pracy, ponieważ nie mogą na godz. 6.00 bądź 7.00 dojechać do pracy. Kto ma tam pojechać? Najlepiej PKS, ponieważ w tych dwóch województwach prawie nie ma kolei. Wobec tego jedzie PKS, ale kto ma za to zapłacić? Z wypowiedzi mojego poprzednika wynika, że my jako przedsiębiorcy mamy wytrzymać jeszcze do 2017 roku i prowadzić komunikację, ponieważ samorządy, jak słyszymy, nie chcą tego przejąć i nie przejmą do roku 2014, ponieważ dopiero wtedy są wybory samorządowe, a plany transportowe muszą być zrobione później. Jest pytanie, ile miejscowości nie będzie miało połączenia do 2017 roku. Może więcej niż połowa. Obszar wykluczenia pokazany na mapie to będzie pełen brąz, proszę państwa, przy galopujących cenach. I nie ma na to recepty. Przejęły to samorządy, łącznie z województwem lubelskim, gdzie wszystkie PKS-y są przejęte. Tak jak pan poseł zauważył, nie jest to problem zarządzania, jest to problem systemu finansowania.
Mam pytanie od dziewczyny, która dojeżdża z Torzymia do Gorzowa. Mówi: „Proszę pana, dlaczego za bilet do Gorzowa mam płacić 18 zł, ponieważ ode mnie nie ma kolei?”A jej kolega dojeżdża z Krzyża, skąd jest pociąg, i płaci 7 zł. Państwo tak ustalili zniżki. Kolega z Krzyża ma prawo korzystać ze zniżki, a dziewczyna ze wsi, z Torzymia, gdzie nie ma kolei, nie ma takiego prawa. Czy jest to OK.? Odpowiedzcie sobie państwo sami. Pasażerowie oczekiwali, że ustawa o transporcie publicznym będzie dla nich. A my tutaj opowiadamy o zezwoleniach, zaświadczeniach i innych historiach.
A powiedzcie mi państwo, jak np. przyjedziecie do Gorzowa i będziecie chcieli sprawdzić, w jaki sposób dojechać jakimś środkiem autobusowym do jakiejś miejscowości, to gdzie zasięgnięcie informacji. Sądzicie państwo, że jest jeden punkt, gdzie można uzyskać wiedzę, czym dojechać? Nie, ponieważ środki na infrastrukturę, na dworce kolejowe, na informację, na system sprzedaży biletów nie idą do komunikacji autobusowej. Dzisiaj mamy pomoc Unii Europejskiej dla dworców kolejowych, dla rozwoju systemu informacji, a pasażer drugiej kategorii wiejskiej jest skazany na wykluczenie. Będzie się to pogłębiało dopóty, dopóki nie uregulujemy modelu finansowania komunikacji. Obojętnie kto to przejmie, czy samorząd, czy przedsiębiorstwa, jeżeli państwo tego nie zrobicie, za dwa, trzy lata, jeżeli jeszcze się spotkamy, obszar wykluczenia będzie prawie na terenie całej Polski. Dziękuję.
Radca prawny w Komunikacyjnym Związku Komunalnym Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, Jędrzej Klatka:
Jestem radcą prawnym Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, który organizując komunikację miejską na obszarze dwudziestu pięciu miast aglomeracji górnośląskiej, jest największym obok ZTM w Warszawie organizatorem komunikacji miejskiej w Polsce. Chciałbym powiedzieć, że w pełni podzielam trzy obserwacje oraz popieram trzy postulaty zgłoszone w trakcie wystąpienia pana prezesa Szczerbaciuka. Mianowicie z bliżej niewiadomych powodów przepisy ustawy o publicznym transporcie zbiorowym tak naprawdę nie do końca się przyjęły, albowiem powiaty i województwa w większości nie podjęły się funkcji organizatorów przewozów powiatowych i wojewódzkich, pomimo tego że zgodnie z literą prawa takie obowiązki ciążą na nich od dnia 1 marca ubiegłego roku. Tymczasem obserwujemy spychotechnikę, oczekiwanie na opracowanie planów transportowych. Niewątpliwie są to zjawiska, które bardzo utrudniają pracę w terenie.
Po drugie, podzielam obserwacje pana prezesa Szczerbaciuka, że rzeczywiście sektor kolejowy w większym stopniu korzysta z pomocy publicznej niż sektor drogowy. Nie będę wymieniał Przewozów Regionalnych, Kolei Mazowieckich, Kolei Śląskich. Idą tam gigantyczne pieniądze. I dobrze, że idą, ale niedobrze, że dzieje się to kosztem sektora transportu drogowego.
Najważniejsza sprawa to likwidacja praw wyłącznych pod hasłem liberalizmu, wolnego rynku itd. Proszę państwa, panie i panowie posłowie, ta dziedzina gospodarki z definicji jest nierentowna, nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej, na całym świecie. Na kilkaset linii organizowanych przez KZKGOP zaledwie kilka jest rentownych. Linii rentownych mogłoby być więcej, gdyby istniała możliwość przyznawania praw wyłącznych. Co obserwujemy dzisiaj? Kiedy jest rozkład jazdy, minutę, dwie minuty wcześniej w godzinach szczytu, na najbardziej lukratywnych trasach podjeżdża mikrobus i zabiera pasażerów, jadąc o dziesięć groszy taniej niż kosztuje bilet organizatora komunikacji. Nie pojedzie on jednak poza godzinami szczytu, nie pojedzie rano, nie pojedzie w nocy, nie pojedzie na innej trasie, gdzie przecież też istnieją potrzeby społeczne.
Przechodząc do liczb, chciałbym powiedzieć, że funkcjonowanie komunikacji w aglomeracji górnośląskiej kosztuje 500.000 tys. zł. Z kwoty 500.000 tys. zł, zgodnie z bieżącym planem finansowym w 2012 roku, kwotę blisko 300.000 tys. zł musi dołożyć w formie dotacji dla związku komunalnego dwadzieścia pięć miast, które są członkami tego związku. Dotacja gmin z pewnością byłaby znacznie niższa, gdyby istniała możliwość przyznania praw wyłącznych. Taki postulat chciałbym zgłosić, żeby znowelizować ustawę o publicznym transporcie zbiorowym i umożliwić przyznawanie praw wyłącznych tak, jak jest to w całej Unii Europejskiej, za wyjątkiem Polski.
Wreszcie ostatnia sprawa, ostatni postulat, być może o bardziej lokalnym charakterze. U nas, w aglomeracji górnośląskiej, także podobno w aglomeracji trójmiejskiej, mamy problem, gdyż okazało się, że formuły współdziałania pomiędzy jednostkami samorządu terytorialnego –mam na myśli porozumienia i związki komunalne –nie są wystarczające dla naszych potrzeb. Dlaczego nie są wystarczające? U nas obok siebie działają trzy związki komunalne, a ustawy samorządowe nie pozwalają, żeby związek komunalny porozumiał się z drugim związkiem komunalnym, ponieważ nie jest to jednostka samorządu terytorialnego. Potrzebne są takie zmiany w prawie, które umożliwią zawarcie porozumienia pomiędzy jednym a drugim związkiem komunalnym, a także zmiany w prawie, które umożliwią zawarcie porozumienia pomiędzy gminą, która nie jest związku, ponieważ np. nie została do niego przyjęta, a samym związkiem. Na granicy związku komunalnego świat się nie kończy. Ludzie chcą dojechać też dalej, ci ludzie, którzy mieszkają poza obszarem związku komunalnego. Istniejące przepisy nie bardzo stwarzają taką możliwość, a przecież nie można finansować zadań, które nie są zadaniami własnymi, ponieważ jest to naruszenie dyscypliny budżetowej. Takie są nasze postulaty.
Prezes zarządu Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Sp. z o.o. w Szczecinie, Henryk Leszczyński:
-„W nawiązaniu do wystąpienia pana prezesa Izby chciałbym podkreślić, iż proponowany przez Izbę system zwrotu akcyzy, po pierwsze, jest bardzo prosty w przeciwieństwie do tego, co tutaj mówił pan poseł Abramowicz. Tak jak wynikało z prezentacji pana prezesa, jest bardzo prosty wzór, przyjęto określone dane i bardzo łatwo da się wyliczyć, ile należałoby zwracać akcyzy w przeliczeniu na tonę. Po drugie, nie wymaga to dodatkowych nakładów oraz dodatkowego zatrudnienia ze względu na swoją prostotę. Po trzecie, z szacunkowego wyliczenia, które zostało przedstawione przez Izbę, wynika, że jest to neutralne dla budżetu, a być może nawet wpływy do budżetu z tego tytułu będą większe. Po czwarte, system ten –a niemalże we wszystkich wypowiedziach podnoszony był problem szarej i czarnej strefy –mocno ją uporządkuje. Po prostu podmioty, które nie wejdą do systemu, przegrają na rynku, a po to, żeby wejść do systemu, będą musiały wykonać wszystkie czynności, które są związane z systemem zatwierdzonym przez Ministra Finansów, o których pan prezes Szczerbaciuk również mówił. Musi być wydruk z kas fiskalnych do rozliczenia itd. Po piąte, i najważniejsze, zwiększy to dostępność komunikacji dla obywatela, dla pasażera przede wszystkim w małych miejscowościach, co tutaj mocno podkreślano. Zwiększy dlatego, że jeżeli nasz koszt, koszt przewoźników będzie mniejszy, automatycznie zwiększy się rentowność na tych liniach, na tych kursach, które w tej chwili są deficytowe.
Chciałbym jeszcze nawiązać do wypowiedzi pana ministra Jarmuziewicza. Pan minister Jarmuziewicz na początku swojego wystąpienia bardzo mocno podkreślił, że chodzi tutaj o pasażerów wykluczonych. A my jesteśmy właśnie dla nich, jesteśmy dla tych najbiedniejszych z tych miejscowości, które, niestety, są w takim, a nie innym położeniu ze względu na sytuację gospodarczą. Przede wszystkim ludzie ci mają dużo mniejszy status materialny. To oni muszą korzystać z komunikacji, to ich trzeba uaktywnić. Cały ten system właśnie przewiduje wyjście takim ludziom naprzeciw. Bardzo dziękuję za zrozumienie.
Prezes zarządu PKS SA w Suwałkach Leszek Cieślik:
-„Rzeczywiście teraz jestem z tej drugiej strony, chociaż w poprzedniej kadencji byłem posłem i akurat poznawałem problemy jakby z innej strony. Nie będę dzisiaj ustosunkowywał się do wszystkich postulatów, które tutaj zostały zgłoszone i przez pana prezesa Szczerbaciuka, i przez moich szanownych przedmówców. Oczywiście w jakimś sensie, patrząc w tej chwili z drugiej strony, podzielam je, chociaż można jeszcze dyskutować nad ewentualnymi ostatecznymi rozwiązaniami. Chciałbym też powiedzieć, że dobrze się stało, iż Komisja Infrastruktury zainteresowała się tym problemem i poświęciła czas na debatę. Wydaje się, że rzeczywiście przedsiębiorstwa, w ogóle przewoźnicy przez ostatnie lata jakby zostali zostawieni sami sobie. Myślę, że ustawa, idea ustawy o transporcie zbiorowym jest słuszna, tylko, że rzeczywiście nie zadziałała. Samorządy jako organizator i regulator rynku nie wywiązują się z ducha przepisów ustawy, ale myślę, że po prostu też trzeba trochę…Nie chodzi o to, żeby zmusić samorządy nakazami. Przez wiele, wiele lat byłem samorządowcem, byłem burmistrzem miasta. Wiem, jaka kiedyś była komunikacja. Bez wsparcia ze strony organizatora komunikacji prawdopodobnie komunikacja miejska dzisiaj wyglądałaby jeszcze gorzej. Natomiast nas –mówię dzisiaj jako przedsiębiorca transportowy –postawiono w takiej sytuacji, że z jednej strony ustawa nie zadziałała, z drugiej strony brak mechanizmu finansowania bądź współfinansowania wymiany taboru. Nie mówię już o dworcach, ale szczególnie wymiana taboru jest konieczna. To nie tylko daje możliwość tego, że będzie lepszy komfort, ale też daje oszczędności. Dzisiejsze samochody, autobusy nowej generacji nie spalają tyle co H9 czy inne tego rodzaju, które mają kilkanaście lat.
Na dztwa podlaskiego przejęliśmy pięć spółek. Oczywiście średnia wieku w mojej spółce to ponad szesnaście i pół roku. Bez jakiegoś mechanizmu pomocy z Unii Europejskiej, ze środków Unii Europejskiej praktycznie nie jest możliwa wymiana, dojście do średniego stanu np. osiem i pół. Nie mówię o takim, jakie mają samorządy miejskie. Dlatego, panie przewodniczący, konkludując na zakończenie, żeby nie powielać spraw…Chociaż muszę odnieść się jeszcze do jednej kwestii, która dotyczy ulg. Faktycznie mówił o tym ktoś przede mną. Jeżeli chodzi o projekt obywatelski, w momencie, kiedy była decyzja w sprawie ustawy okołobudżetowej dotyczącej finansowania kolei, praktycznie nie było zgłoszenia się do kontynuowania dalszych prac nad ustawą. Wiem, co mówię, ponieważ byłem przewodniczącym podkomisji. Więc w zasadzie zależało tylko na ulgach kolejowych i zostało to zrobione. Rzeczywiście dzisiaj jesteśmy trochę pokrzywdzeni, jest tutaj jakby taka nierówność.
Wiceprezes zarządu PIGTSiS, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Sp. z o.o. w Łosicach Franciszek Kowaluk:
-„Jestem wiceprezesem Izby, a jednocześnie prezesem najmniejszego, być może nie najmniejszego, ale PKS-u funkcjonującego w najmniejszej miejscowości, prawie w wiosce, w Łosicach. Panie przewodniczący, moja serdeczna prośba. Najpierw podziękowanie, że nasz problem został poruszony i wysłuchany. Jest taka prośba, żeby naprawdę zostały podjęte jakieś działania, nie tak jak po poprzednim, grudniowym z 2010 roku, posiedzeniu Komisji, ponieważ praktycznie nie zostały podjęte żadne działania, żeby zainteresować się naszymi tematami. Panie przewodniczący, po to, żeby nie padały takie PKS-y jak w byłych miastach wojewódzkich, jak w Wałbrzychu, Kielcach, czy w byłym mieście wojewódzkim Białej Podlaskiej bądź jak ostatnio postawione w stan likwidacji firmy w Końskich, Jędrzejowie czy wzorcowy PKS w Cieszynie…Jest jakaś przyczyna. Naprawdę jest jakaś przyczyna. Moje przedsiębiorstwo było skomunalizowane najpierw na rzecz starosty. Potem starostwo podzieliło udziały. Samorządy nie są zainteresowane, nie mówię, że w pomocy dla przedsiębiorstwa, tylko w partycypowaniu, w wykonywaniu regularnej komunikacji autobusowej społecznie uzasadnionej, a biznesowo do niczego. Nie są zainteresowane. Jestem przekonany, że moje starostwo, ponieważ ma zdecydowanie poniżej 80 tys. mieszkańców, na pewno nie będzie organizatorem przewozów zgodnie z ustawą o publicznym transporcie zbiorowym. Po pierwsze, nie stać go na to. Po drugie, jest to działalność, którą trzeba dofinansować. Jeszcze raz dziękuję za zaangażowanie, za wysłuchanie, za rzeczywistą wiedzę. Pan przewodniczący Janusz Piechociński ma ogromną wiedzę i zrozumienie. Tak jak Maciej Wroński tutaj poprosił, proszę o zaangażowanie się w cały temat i umożliwienie funkcjonowania publicznego transportu zbiorowego, żeby transport ten po prostu nie upadał.
Prezes zarządu Mobilis Sp. z o.o. Eugeniusz Szymonik:
-„Jestem prezesem zarządu spółki Mobilis. Jest to spółka transportu autobusowego, w tej chwili jedna z największych spółek w Polsce, działająca zarówno w kraju, jak i za granicą. Możemy się pochwalić, że nasza spółka, chociaż było o tym cicho w prasie, wygrała kontrakt na obsługę transportu podmiejskiego w Amsterdamie na kwotę 2.000.000 tys. zł. Chyba jeszcze żadna firma nie miała takiego kontraktu, co dowodzi, że polskie firmy potrafią wykonywać transport publiczny, zarówno w kraju, jak i za granicą, na wysokim poziomie. Oczywiście wygraliśmy jakością oferty, ponieważ pod względem cenowym nasza oferta była identyczna jak wszystkie pozostałe oferty, które złożyli czołowi przewoźnicy europejscy. Chciałbym tutaj odnieść się, troszkę bardziej optymistycznie spojrzeć na polski transport, generalnie autobusowy, ponieważ towarowy jest na bardzo wysokim poziomie. Jesteśmy tygrysem w Europie, jeżeli chodzi o transport towarowy i możemy być z tego dumni. Chociaż zaczynaliśmy dwadzieścia lat temu, w tej chwili jesteśmy liderem. W transporcie autobusowym może być podobnie, również możemy być liderem. Myślę jednak, że jest kilka spraw do uporządkowania.
Chyba jedną z najważniejszych jest to, żeby ustawa o publicznym transporcie zbiorowym po prostu zaczęła funkcjonować, dlatego że skoro z założenia przyjmujemy, że przewozy publiczne ze względu na dostępność powinny być deficytowe, jeżeli mają być dotowane z budżetu samorządu czy z budżetu państwa, oczywiście powinno się wyłaniać przewoźników w wyniku ogłaszanych przetargów. W związku z tym myślę, że powinna być weryfikacja gospodarności tychże przewoźników, weryfikacja kosztów, weryfikacja ceny. Oczywiście nie kwestionuję tego, że jest wiele przedsiębiorstw komunalnych bardzo dobrze zarządzanych, jest wiele firm państwowych bardzo dobrze zarządzanych, jest wiele monopoli naturalnych, które również są bardzo dobrze zarządzane i które są bardzo efektywne. Jeżeli natomiast mamy wydawać pieniądze publiczne i jeżeli nie chcemy mieć wątpliwości, czy wydaliśmy je oszczędnie i słusznie, myślę, że weryfikacja w postaci konkurencji firm, które ubiegają się o zamówienie, jest bardzo ważna.
W związku z tym myślę, że jednak w pierwszym ruchu przed prawdziwym rozpoczęciem startu ustawy o zamówieniach publicznych powinno być dokończenie prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, w tym wypadku przedsiębiorstw PKS. Nie mówię, że państwowe przedsiębiorstwa PKS nie mogłyby w tej formie dalej funkcjonować, natomiast na pewno są jakieś ograniczenia związane z przerostami kadrowymi, z niemożliwością pewnych działań restrukturyzacyjnych. W związku z tym myślę, że obciążenie PKS-ów w takiej postaci, że do tej pory spełniały one misję, na pewno jest pewną trudnością w zakresie tego, żeby efektywnie funkcjonowały na wolnym rynku transportowym. Jeżeli godzimy się na to, że mamy wolny rynek transportowy, wówczas przedsiębiorstwa państwowe powinno uwolnić się od obowiązku, od obciążenia spełniania misji. Misję ma w tej chwili spełniać państwo i samorząd, natomiast przewoźnicy mają konkurować, przede wszystkim mają konkurować jakością swojej oferty. Myślę, że w tym momencie wiele problemów, które dzisiaj zostały przedstawione, mogłoby po prostu zniknąć.
A więc mój postulat jest taki, żeby najpierw dokończyć prywatyzację, a następnie, żeby faktycznie przewozy lokalne, regionalne były realizowane w ramach ustawy o transporcie publicznym i żeby dostęp do świadczenia owych usług mieli wszyscy przewoźnicy na równych zasadach. W zasadzie powinni być to prywatni przewoźnicy, dlatego że tak jest w całej Europie. Przewozy w miastach są realizowane przez przedsiębiorstwa komunalne, natomiast przewozy regionalne są organizowane przez samorządy tak jak np. w Holandii, w Amsterdamie, gdzie zarząd regionu Amsterdam ogłosił przetarg. Przetarg ten na dziesięć lat wygrała firma EBS Transportation E.V., której stuprocentowym właścicielem jest firma Mobilis. Myślę, że my też już powinniśmy się opierać na doświadczeniach europejskich, ponieważ są one dobre. Natomiast polscy przewoźnicy autentycznie mają potężne doświadczenie. Możemy realizować usługi bardzo dobrze. Nawet w wielu dziedzinach możemy wyprzedzić innych pod względem jakości i organizacji realizowanych przewozów publicznych.